Skocz do zawartości
Czech

[Relacja] Norwegia i Szwecja na luzie przez 23 dni - relacja dzień po dniu

Rekomendowane odpowiedzi

Czech

8.Sobota- 18.VII

Nad ranem zaczyna padać , momentami zacina – w deszczu 8’C, i ciągle, uparcie bębni po dachu. Wszyscy odjechali – zostaliśmy w tym sektorze kempingu sami. Zwijać się na „mokro” ? raczej się nie chce, przeczekujemy. Deszcz ustaje chwilami by znowu znienacka uderzyć wraz z wichrem – prawdziwa Norwegia pokazuje nam – maluczkim – miejsce w szeregu. W końcu ok.15 –tej wychodzi słońce – na jak długo ? Nieważne – szybka kawa i ok.16-tej idziemy w góry. Przecież tutaj jest ciągle dzień, więc noc nas raczej nie zaskoczy. Kierunek - Glofokkampen - 1325 m npm

W trakcie wyłażenia na górę wokół przewalają się chmury z deszczem – widać przesuwające się smugi ulewy to tu, to tam – nas jakoś szczęśliwie omija – chociaż czasem trochę kropi na głowy. Szlak oznakowany jest plamami czerwonej farby malowanymi głównie (z powodu  braku drzew) na dużych głazach.Typowy, alpejski układ roślinności, lasek , krzaczki, mech i porosty i od 900 metrów gołe skały i kamienie. Szczyty wokół nas trochę przypominają Tatry Niskie i Zachodnie ale są zdecydowanie bardziej kamieniste i jakby bardziej dzikie.

post-9597-0-73028800-1459619098_thumb.jpg  z lewej w oddali Elgspiggen 1604 m npm

post-9597-0-36610100-1459619920_thumb.jpg  chmury na wyciągniecie ręki

Turystów wokół – brak – jesteśmy na górze (18:30) sami a wokół pobliskich szczytów wiatr przegania chmury. W dole Nasze jezioro –cienka kreseczka -  a w oddali wielkie jezioro Femunden – wokoło dzicz , dzicz, dzicz – kochamy to – po prostu „dymy na wodzie” – bajka .

w dole dolina Solendalen, jezioro Solensjoen i szczyty masywu Solen 1755 m npm  post-9597-0-41774000-1459619372_thumb.jpg

https://www.dropbox.com/s/rsqh31ro5y7h1yo/MVI_0904.MP4?dl=0

 Deszcz (i małżonka -„wracajmy już”) sprowadza mnie jednak na ziemię - momentami leje za kołnierz, ale za chwilę znowu słoneczko – najważniejsze - szczyt zdobyty – pomimo wszystko. Ogólnie trasa łatwa chociaż trzeba uważać na górnym odcinku – po rozchybotanych głazach i kamieniach .

Powrót - jest ok.21-ej – co zrobić z tak pięknie rozpoczętym dniem ? ... rolety i „nyny”.

To był ostatni dzień w Johnsgard więc podsumowując :

Kemping – spokojny i cichy, trochę na uboczu, pagórkowaty. Miejsca dla przyczep dość dużo, teren urozmaicony, trochę łąki na samym wjeździe dalej tarasiki – każdy z miejscem na ognisko.

https://www.dropbox.com/s/zqe33tglxe2kqs8/MVI_0883.MP4?dl=0

 

Na kempingu pieką własny chleb i bułki. Bułki i jasny chleb w miarę ujdą , ale ciemny –same trociny. Placyk zabaw dla dzieci. Ocena mogłaby być nawet 10\10 z małym ale – ale o tym „ale” w następnym odcinku.

Ocena kempingu 9/10

Ocena okolicy 10/10

Ocena trasy rowerowej 10/10

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czech

9. Niedziela – 19.VII zmiana miejsca.

Niedzielny, słoneczny poranek – 15’C i nie pada , zaczynamy pakowanie, antena w dół rowery na przyczepę, szmaty, rurki, toaleta, wszystko niby jak zwykle, ale coś zaczyna szczypać po twarzy, po szyi, po rękach, głowie – wyszło „ale” – czyli tzw. muszki krwiopijcy.

Muszki , których w zasadzie prawie nie widać – taka mgiełka, która parzy jak pokrzywa.

Już teraz wiem dlaczego Niemcy obok, w aucie z rozkładanym tropikiem, prawie cały czas palili ognisko i zadymiali się na całego, a Rosjanie z kampera jedli obiad ciągle chodząc wokół swojego pojazdu.

Pakowanie w przyspieszonym (jak w starym kinie)  tempie – i jazda dalej ku przygodzie - zmieniamy klimat –czas na atlantycką bryzę.

 

Trasa ok.370 km – zjeżdżamy z 700 m do  0m  n.p.m. .  Im bliżej oceanu tym pogoda coraz gorsza, przelotny deszcz zmienia się w ciągłe opady, nisko położone chmury zahaczają o przełęcze, dużo podjazdów a zwłaszcza ostrych  zjazdów, jestem już zmęczony jakbym przejechał z 1000 km, na koniec jeszcze tunele.

W końcu kemping docelowy – Bud – nad Atlantykiem – 5 m n.p.m..

 Mała przestroga (zwłaszcza w deszczu) – kilometry w Norwegii należy mnożyć x 2. – czyli jeżeli planujesz trasę - to swoją maksymalną wydolność podziel przez pół.

 

http://budcamping.no/

 

Dojeżdżamy - nie ma rady-trzeba się będzie rozbić w deszczu.

Teren na wjeździe po prawej stronie – ładna trawka wokół stawku i – o dziwo - nikt nie stoi. post-9597-0-89856800-1459678958_thumb.jpg

 

Wchodzę i już wiem dlaczego - chlupotanie na całego – nic tylko wjechać i się zaryć.

Na lewo, nad samą wodą ścisk, post-9597-0-38053800-1459679171_thumb.jpg gdzie jest Wally ?

 

kampery ( ustawione z widokiem na ocean) upchane jak śledzie, a większość z nich kołami w wodzie.

W końcu znajduję miejsce między kuchnią a domkiem z usypanym żwirko-tłuczniem – placyk -  wystaje ponad wodę. W sam raz miejsce na przyczepę z przedsionkiem plus auto (Polak potrafi) . Szmaty na maszt i do budy – grzanie na ful – teraz może sobie padać nawet trzy dni – niestety spełniło się, no – prawie ...

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Commander

Super relacja !

Jeszcze prośba ... Mógłbyś orientacyjnie wpisywać ceny za nocleg bo kiepskio chodzą te odnośniki .

Dziękuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czech

Proszę bardzo - oto ceny na poprzednich dwóch kempingach

 

1. Abbas

Cena za parcelę – bez ograniczeń osobowych – 190 Kr  +50 za prąd = 240 w tym prysznic i sauna (nie korzystaliśmy) gratis.

 

2. Johnsgard

 200 NOK za przyczepę + 50 za prąd = 250 NOK  w tym prysznice za darmo.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Commander

A... To o to chodziło...

Czyli sama buda i nie liczą luda. Bo już sie trochę przeraziłem, a zakładka ang i niem sie tworzą jeszcze.

To cena przyzwoita. Dzięki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czech

10.  Poniedziałek – 20. VII

Nie pada, ale słońca nie widać – ok.15’C. Wyciągamy rowery i ruszamy drogą nr 235 w stronę wschodnią, Chcemy dotrzeć do słynnej drogi atlantyckiej „Atlanterhavsvegen”.

Mijamy miejscowości Hustad, Farstad, Groravika, Vevang. Droga asfaltowa wąska, ruch dosyć duży, więc jazda średnio-przyjemna.

post-9597-0-06044400-1459793642_thumb.jpg

 

W końcu docieramy do celu – ok.30 km – ale słynna droga ze względu na duży ruch samochodowy oraz brak ścieżki dla rowerów

 nie zachęca do "wspinaczki" na estakadę nad Atlantykiem post-9597-0-79960500-1459793755_thumb.jpg

– rezygnujemy więc z dalszej przeprawy i trochę rozczarowani wracamy – czyli zostało jeszcze 30 km. Na niedomiar złego tym razem pod wiatr – moja „załoga” zaczyna coś mruczeć pod nosem , jeszcze chwila i oficjalny bunt może się odbić na mojej skórze. Jedziemy więc nie zwlekając, a ja staram się rozproszyć „chmury” i zagaduję moją ukochaną połowę.  Po prawej stronie jakieś jezioro i wtedy coś mnie tknęło – wcześniej tego jeziora nie było. Mówią , że nieszczęścia chodzą parami – w trakcie tego zagadywania w miejscowości Farstad zamiast skręcić w prawo - jedziemy drogą w dół. Jezioro Hostadvatnet – droga nr 663 – cały czas ostro w dół – nie ma mowy o powrocie. Trzeba by spojrzeć na mapę dokąd to nas „zniosło” – oczywiście mapa została w domku -a więc witaj przygodo na całego. Pedałujemy dalej „ na czuja” – na zachodzie powinien być Atlantyk – a więc „go west”. Trasa „663” wije się przepiękną doliną między górami , a po drodze mijamy kolejne jeziora Frelsvatnet, Langvatnet, Skjellbreia, wychodzi słoneczko -fantastycznie. Przed miasteczkiem Elnesvagen skręcamy ostro w prawo - dróżka nr 231 - i dojeżdżamy do parkingu pod szczytem Skalten.

W trakcie odpoczynku planujemy jutrzejsze wejście – wg znaków na górę ok. 1,5 godz.

 Mały odpoczynek i dalej poprzez sioło As osiągamy główną drogę 664, w prawo , jeszcze 10 km i baza. Razem 77 km – to nasz rekord przejazdu i cała trasa bez deszczu – a więc nie ma tego złego...

 

 

Ciekawostki z trasy

 

 

post-9597-0-39708800-1459794169_thumb.jpg    post-9597-0-85719800-1459794267_thumb.jpg

post-9597-0-08617400-1459794297_thumb.jpg    post-9597-0-32134800-1459794338_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
JolaR

 

Druga – dalej opisywana- wyprawa miała być z założenia inna. Bez wyścigu z czasem i bez uganianiem się za atrakcjami, których  wszystkich przecież nie da się obejrzeć za jednym razem – to znaczy tak mi się wydawało, że się nie da – dopóki nie przeczytałem relacji JoliR jak „Damska ekipa zdobyła Norwegię”  – ja nie mogę – dziewczyny jak rakiety, wrażeń i emocji starczyłoby przynajmniej na trzy nasze wyprawy.

No bo nasza wyprawa była prawie 3 razy dłuższa niż Wasza to i ilość przygód się zwielokrotniła ;):D

 

A Wasze eskapady rowerowe i szczytowania, a to wszystko podczas zabawy w ciuciubabkę z deszczem to pikuś? ;)

To dopiero moc z Was wychodzi! Aż miło!

Generalnie podobny typ wypoczynku uprawiamy :)

 

Dotychczas roweru używałam wyłącznie po okolicy, tu gdzie mieszkam, ale mam w tej dziedzinie sporo planów i ostro trenuję (choć plany to raczej perspektywiczne, najbliższy rok już cały zajęty). Podczas tego weekendu "ukręciłam" 113 km. Tyle, że u nas całkiem płasko jest. Ciekawa jestem, jak bym dawała radę w bardziej górskim terenie?...

 

A te lipcowe norweskie deszcze dały się we znaki nam wszystkim w tym roku! :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czech

Dziękuje Jolu za miłe słowa, ale zostanę przy swoim zdaniu , że jesteście "rakiety" jakich tutaj chyba nie było wcześniej. :winner:

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czech

11. Wtorek –21.VII             

 

W nocy popadywało, pada z rana, siedzimy więc w przedsionku i „pilnujemy”. Szkoda, bo okolica jest naprawdę ciekawa – szczególnie dla wypraw rowerowych jak i dla „średnio-górskich” wspinaczy. Wzniesienia nie przekraczają 1000 m n.p.m., ale ich wysokość względem pobliskiego Atlantyku robi jednak wrażenie – a deszcz i mgły tylko pogłębiają ich „groźny” wygląd – można się naprawdę poczuć jak w górach. Skoro nie można wyjść z budy to opiszę pokrótce kemping.  Jest on średniej wielkości i podzielony na część trawiastą przy wjeździe (na prawo) oraz tłuczniową (na lewo) - nad wodą – bardziej raczej dla kamperów.

post-9597-0-02724900-1459871367_thumb.jpg w oddali Skalten 692 m npm

post-9597-0-76193000-1459871496_thumb.jpg

Na kempingu jest mała przystań dla motorówek i jachtów

  i łódek wszelkiego sortymentu, post-9597-0-20548400-1459871656_thumb.jpgktóre oczywiście można wypożyczyć.

Jeżeli ktoś lubi „powędkować” to można również wypożyczyć sprzęt do połowów – wraz z przewodnikiem, który zna dobre miejsca. Widziałem  te łódki jak wypływały daleko poza horyzont i wracały ze „zdobyczą” na pokładzie. Na miejscu ryby były od razu oprawiane przez pracownika kempingu , a klient dostawał gotowe filety,

z resztą rozprawiały się mewy post-9597-0-03737300-1459871541_thumb.jpg

 

Ciekawostka z gatunku „uczciwi Norwedzy do bólu”  : na drzwiach od pryszniców tabliczka – za korzystanie 10 koron. Należność proszę uiścić w recepcji – nie napisali tylko przed czy po ?

Ocena kempingu 7/10 duży tłok

Ocena okolicy  9/10

Ocena trasy rowerowej 9/10

 

Po południu się rozpogadza, ale po deszczu w górach może być kiepsko. Planowany wczoraj Skalten raczej odpada.

Nad kempingiem góruje Gulberget 160 m n.p.m.post-9597-0-48478500-1459871905_thumb.jpgw sam raz na popołudniowy wypad (dla dziadków) 

Droga na szczyt jest w miarę łatwa , a trudniejsze miejsca są asekurowane łańcuchami, ale bez obaw - nawet dziecko wyjdzie. Należy najpierw dojść do bramy z furtką naprzeciwko parkingu przy cmentarzu i dalej ścieżką można wyjść bezpośrednio na wierzchołek – dróżką do końca i w lewo, albo poprzez pośrednie wzgórze 

trzeba wcześniej skręcić na prawy grzbiet post-9597-0-06134200-1459872078_thumb.jpg to łatwiejszy wariant wejścia.

Na górze piękny widok na okolicę post-9597-0-96996700-1459872183_thumb.jpg post-9597-0-30769500-1459872493_thumb.jpg

rzucamy ostatnie spojrzenia na Atlantyk post-9597-0-97413700-1459872297_thumb.jpg

– jutro ruszamy dalej ale czujemy pewien niedosyt. Gdyby była lepsza pogoda pewnie jeszcze byśmy tutaj zostali.

Cena : przyczepa + max 5 osób – 275 NOK,  prysznic 10 NOK

Edytowane przez Czech

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czech

12. Środa – 22.VII przegrupowanie.

Ranek pochmurny – szmaty trochę wilgotne, a radary pogodowe zapowiadają deszcz i burze.

Nie ma co czekać. Ruszamy dalej.

Celem kolejnego przystanku jest kemping – Sande w miejscowości Loen.

http://sande-camping.no/?lang=en

 

Aby skrócić czas przejazdu i nie jechać cały dzień (ok.450 km) decydujemy się na promy- ten wariant to tylko ok.200 km. Pierwszy prom z Molde do Vestnes.

Na promie kawka z herbatniczkiem (jeszcze z polskich zapasów) post-9597-0-05097400-1459967383_thumb.jpg

post-9597-0-22891400-1459967438_thumb.jpg ostatnie spojrzenie na Molde - hotel Scandic Seilet

Trasa lądowa pomiędzy Vestnes a Liabygda do miejscowości Lande  nr E-39 - spokojna, lecz dalsza droga nr 650 wzdłuż brzegu Storfiorden nagle zrobiła się „górska”, wąsko, kręto i cały czas góra-dół, - i tak ze 30 km , jeszcze ostatni tunel i od razu do kolejki na kolejny prom Liabygda – Stranda.

Dalej na drogę nr 60 ,Grodas, Styrn , Leon. W Leon przed sklepem w prawo –  i dalej już coraz wężej. Do samego Sande droga wije się pomiędzy jeziorem a skalistym zboczem przez 5 km. Jest wąska i z mijankami. Pamiętam jak w przeszłości dzieciaki piszczały z wrażenia.

https://www.dropbox.com/s/q1wm5esrjd4em5d/MVI_0967.MP4?dl=0

 Kemping ten odwiedziliśmy już w 2004.

Niestety na miejscu trochę rozczarowanie – większość pola kempingowego na prawo od wjazdu – kiedyś piękne, trawiaste tarasy – została zabudowana przyczepami wraz z drewnianymi pomostami. Dla przyjezdnych przyczep i kamperów został jedynie sam dół na dodatek wysypany tłuczniem – urok miejsca trochę uciekł, ale okolica nadal przepiękna no i ten szum spadających na przeciwko potoków działa terapeutycznie i uspokajająco.

 Na kempingu jest jeszcze miejsce postojowe na wprost i po lewej w dół  od wjazdu – gdzie można również dojechać do samej wody i małej przystani, ale z przyczepą raczej nie za bardzo, jest co prawda wyasfaltowane, ale dość wąsko i stromo. Jedziemy więc na prawo – na tłuczeń – może niezbyt przyjemnie, ale za to z pewnością się nie zakopiemy w glinie, a wszystko dokoła grząskie po deszczu.

                      Stajemy za to nad samym zielonym jeziorem Lovatnet  post-9597-0-28450700-1459967857_thumb.jpg

post-9597-0-26878400-1459967924_thumb.jpgpost-9597-0-36645500-1459967964_thumb.jpg

Rozbijamy przedsionek i wyruszamy jeszcze na krótki rekonesans – rowerami w stronę lodowca Kjenndalsbreen. Dojeżdżamy do miejsca z tablicami upamiętniającymi zejście wielkiej lawiny, która spadła na wioskę pełną ludzi

w roku 1905 i 1936 – zginęło ponad 100 osób post-9597-0-01573900-1459968052_thumb.jpg 

 

post-9597-0-88487400-1459968116_thumb.jpg post-9597-0-48546500-1459968241_thumb.jpg

 

Oczywiście dzień bez deszczu byłby dniem straconym – wracamy w lekkim popłochu  - 20 km zaliczone.

Edytowane przez Czech

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Heniekag

Dalej na drogę nr 60 ,Grodas, Styrn , Leon.

 

Taka malutka errata: ;)

Grodås, Stryn, Loen.

 

Fajny wyjazd i fajnie się czyta. :)

Pozdrawiamy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czech

Dzięki za poprawki i pozdrowienia. Prosimy o dalszą korektę i również pozdrawiamy.

 

13. Czwartek – 23.VII

Dzień rowerowy.

Dzień jak co dzień – trochę pochmurno, ok.15’C – w sam raz na rowery. Celem wyprawy sąsiednia dolina - jezioro Oldevatnet, a na jej końcu słynny lodowiec Briksdalsbreen

 

Zaczynamy : do Loen z górki, następnie odcinek między Loen a Olden – tunel na kursie i zakaz wjazdu dla rowerów, ale na zewnątrz tunelu zrobiona ścieżka objazdowa , można jechać dalej.

 Dolina zaczyna się w miejscowości Olden, która znajduje się na krańcu Nordfjordu. Dolina ta jest w pewnym sensie jednym z jego przedłużeń.

post-9597-0-51255500-1460056378_thumb.jpg   post-9597-0-64483100-1460056560_thumb.jpg

 Droga ruchliwa – jest to przecież jeden z najczęściej odwiedzanych zakątków Norwegii. post-9597-0-58763600-1460056666_thumb.jpg

 

Zagłębiamy się w dolince. post-9597-0-75182200-1460056775_thumb.jpgpost-9597-0-93866700-1460056841_thumb.jpg

Pierwsze jeziorko Floen. Zjeżdżamy z głównej drogi objeżdżamy je z prawej strony. Niestety z mapy wynika, że nie da się całej trasy przejechać prawym, mniej ruchliwym brzegiem, więc wracamy w Eide do głównej drogi. Przy drodze do lodowca mijamy dwa  kempingi położone nad jeziorem, raczej pustawe. Ceny porównywalne z Sande i położone na ładnych trawiastych tarasach.  Prawie cała trasa jest łatwa i bez większych podjazdów, dopiero w końcówce robi się coraz trudniej – zaczyna brakować przełożeń. Dojeżdżamy do przystanku-parkingu, ławeczki na nas czekają.

Rozpalamy „piecyk” – zupka chińska do gara.post-9597-0-60671700-1460057533_thumb.jpg

Do samego lodowca się nie pchamy, tłok , autokary z wycieczkowiczami, samochody i "bajkowe pociągi" obsługujące wycieczki z promów działają odstraszająco.

 

Trasa pomimo dużego ruch i braku wydzielonej ścieżki rowerowej jest przepiękna. post-9597-0-37757900-1460057610_thumb.jpg

Obie doliny Lovatnet i Oldevatnet to miejsca magiczne i chociaż takie miejsca nie były celem całej naszej wyprawy, to nie mogliśmy ich nie zobaczyć po raz kolejny – polecamy.

Tam i z powrotem -  68 km.

 

W drodze powrotnej mój „misiaczek” gdzieś się gubi.

 

https://www.dropbox.com/s/d5nt2l9e7kp2fpc/MVI_0969.MP4?dl=0

 

aby po chwili się odnaleźć

 

https://www.dropbox.com/s/sl33v5ziln8cbtt/MVI_0970.MP4?dl=0

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czech

14. Piątek – 24.VII

Dzień górski.

Z ranka jest jeszcze pogodnie – ruszamy w góry. W planach był szczyt Skaala, który znajduje się bezpośrednio nad naszym kempingiem . Ten szczyt marzył mi się już w 2004.

Skaala - to najwyższe (1848 m n.p.m.)  wzniesienie Norwegii wyrastające bezpośrednio z fiordu. Wg znaków szlak na górę - 5 godzin. Dla ciekawości – co roku urządzany jest tu wyścig na szczyt -http://www.skaala.no/en/ . Zwycięzcy „wspinają” się w niewiele ponad 1 godz. Dla miłośników gór obowiązkowy „punkt programu” , to trochę taki norweski Giewont – trzeba być.

Na marginesie -wysokość 1848 może nie robi wrażenia, ale jeżeli przyjąć dla porównania , że Zakopane jest na wysokości ok. 800 m to po dodaniu 1848 m - Rysy zostają w „tyle”.

 

I tym razem jednak mapy pogodowe sprowadzają nas na ziemię. Na górze temperatura  -ujemna –3’C , możliwe opady śniegu – odpuszczamy.

Szukamy czegoś łagodniejszego. Padło na pobliski szczyt Arheimsfjellet  1007 m n.p.m..

Dojeżdżamy autem wąską, asfaltową serpentyną - na parking Oppheim (ok. 250m n.p.m.).

Dalej nogyma. Trasa prowadzi cały czas ostro pod górę, jest mokro, błoto mlaszcze pod butem. Dochodzimy na siodło Raksaetra. Niektóre hytte-domki są otwarte i puste w środku.

To jakby takie małe schroniska, górskie szałasy.

post-9597-0-75798000-1460141294_thumb.jpg post-9597-0-32424600-1460141342_thumb.jpg

 Mały odpoczynek i dalej do góry.

post-9597-0-03275800-1460141421_thumb.jpg Jesteśmy na przełęczy – ok.850 m n.p.m. , 

 

ale zaczyna ostro wiać i padać, buty przemakają – zawracamy, nie dochodząc nawet na szczyt

a w oddali , we mgle, „z góry” spogląda na nas szyderczo Skaala ...post-9597-0-91536100-1460141471_thumb.jpgNorwegio jak żyć ?

 

 Jutro  ruszamy dalej więc czas na małe podsumowanko kempingu.

Ocena kempingu 7/10 – słabo – a ponieważ automat z ciepłą wodą był tylko na zimną wodę, o czym oczywiście przekonałem się dopiero po namydleniu głowy, dam nawet 6/10.

Ocena okolicy  10/10 nie ma się czego przyczepić – po prostu romantyzm z patosem czyli Grieg z Wagnerem, ale zbyt długo aplikowany zwiększa u niektórych skłonność do wpadania w depresję. To tak jakby siedzieć na skraju przepaści z nogami spuszczonymi w dół – wrażenia niezapomniane, ale nie da się długo wytrzymać.

Ocena tras rowerowych 6 /10 chociaż w zasadzie brak tras dla rowerów i trzeba popychać po asfalcie razem z autami –  jest dość tłoczno.

Ceny :  200 NOK przyczepa, 30 prąd, 20 od osoby , 10 prysznic

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czech

15. Sobota- 25.VII

 

 

Żegnaj Sande - zdjęcia na odjezdnym - zrobione z samego rana

post-9597-0-24825500-1460228478_thumb.jpgpost-9597-0-42338700-1460228553_thumb.jpg

 

Było tutaj pięknie a brzydka pogoda przewrotnie jeszcze spotęgowała wrażenie „niecodzienności” tego miejsca. Niestety nie wszyscy z załogi są  miłośnikami Norwegii na skraju survivalu i klimatów pod znakiem „Wichrowych Wzgórz”. Moja załoga przejawia raczej skłonności do „ciepłych” klimatów – Włochy, Chorwacja – czyli sjesta, maniana, leżaczek na piaseczku  itp. ...

 

Zmieniamy kemping, ale ... miał być :

 http://skabu-hyttegrend.no/

Ten kemping miał być ukoronowaniem naszej wyprawy a to za sprawą pięknych tras rowerowych  : „Jotunheimvegen” – oraz trasy „Peergyntveien”,  dla których cały czas  nabieraliśmy „formy”, ale w nocy znowu (do 3-ciej) padało,  a planowany kemping jest na ok. 700 m n.p.m.. Boję się, że będzie zimno, grząsko i moja załoga w końcu wznieci otwarty bunt na pokładzie –  dodatkowo znalezione grzyby rozbudzają nadzieje na obfite zbiory -  plany ulegają więc zmianie.

 

Rankiem sprawdzamy  prognozy pogodowe – kurs na wschód (za słońcem) wydaje się być obiecujący , rzut oka na mapę – szukamy kempingu z jeziorem, małych górek i lasów (najlepiej z grzybami).

Wybór trochę na „chybił-trafił” pada na :

http://songnabben.no/

Droga –  ok. 430 km , mija spokojnie, słoneczko ładnie świeci,

                                         :miga: mijamy się po drodze z kolegą MaK :yay:   :piwo:

 

Dojeżdżamy po południu, rozbijamy przedsionek no i oczywiście- scenariusz bez zmian – zaczyna padać.  Siedzimy i pilnujemy. 

   post-9597-0-77997300-1460228950_thumb.jpg  okolice kempingu

i sam kemping   post-9597-0-75280300-1460229074_thumb.jpg  post-9597-0-42593900-1460229152_thumb.jpg

Edytowane przez Czech

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
byry007

Bardzo podoba mi się to zdjęcia masz może z podobnym widokiem w dobrej rozdzielczości ?

 

Dołączona grafika

 

Wysłane z mojego SM-G900F przy użyciu Tapatalka

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×