Skocz do zawartości

Strona używa cookies (ciasteczek). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    Nie pokazuj więcej tej informacji

Zdjęcie

[Relacja] Norwegia i Szwecja na luzie przez 23 dni - relacja dzień po dniu


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
71 odpowiedzi w tym temacie

#1 Czech

Czech

    Sympatyk karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPip
  • 192 postów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Caravelair Antares 425
  • Holownik:Opel Meriva

Napisano 26 marzec 2016 - 15:06

Wstęp – czyli zagajenie

 

Ta Podróż była naszą drugą wyprawą na półwysep Skandynawski. W pierwszej (2004) wraz z dziećmi „zaliczaliśmy” to co należy –mosty nad cieśninami, fiordy, drogi Troli, Orłów, akwarium w Alesund, muzea w Oslo (Łodzie Wikingów, statek polarny Fram ), skocznia w Holmenkolen,  lodowce i co tam jeszcze mają na „wyposażeniu” – czyli obowiązkowe punkty i miejsca, które trzeba zobaczyć.

 

Druga – dalej opisywana- wyprawa miała być z założenia inna. Bez wyścigu z czasem i bez uganianiem się za atrakcjami, których  wszystkich przecież nie da się obejrzeć za jednym razem – to znaczy tak mi się wydawało, że się nie da – dopóki nie przeczytałem relacji JoliR jak „Damska ekipa zdobyła Norwegię”  – ja nie mogę – dziewczyny jak rakiety, wrażeń i emocji starczyłoby przynajmniej na trzy nasze wyprawy.

Nie musieliśmy również myśleć o dzieciach i o tym jak zapewnić im rozrywki typu karuzele, lody , baseny, - czyli odpadało szukanie atrakcji – na marginesie szacunek dla Mandrola  – super szczegółowa relacja-  „Skandynawia 2014 w 6 tygodni”  , niestety finansowo i czasowo poza naszym zasięgiem.

 

Chciałbym również uprzedzić, że należę do „smutasów-samotników” : czyli nie mam naklejki forum na przyczepie, nie lubię zlotów i odczuwam czasem niepokój przed zbyt wylewnymi sąsiadami , albo też jak to nazwał kolega finger –  jestem trochę – cytuję : „"nieprzysiadalnym" gościem , któremu wyłazi buzią kij od miotły wsadzony w dupę” , więc będę momentami  trochę przynudzał o czym z góry uprzedzam.

Czyli co dalej ? – ano – luz, leniuchowanie, szukanie miejsc mniej uczęszczanych no i oczywiście nasza pasja – pedałowanie(na rowerach), wspinanie na „średniej wysokości” , czytanie książek i  poszukiwanie runa leśnego, oraz – jak na 50+ przystało- „pilnowanie przyczepy i siedzenie w przedsionku” – jak to kiedyś opisywał  Ir & Ed.


:serce: Kasia i Tomek :serce:


#2 kuba

kuba

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 335 postów
  • SkądBeskidy/Bielsko-Biała
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Hobby
  • Holownik:Mondeo

Napisano 26 marzec 2016 - 15:38

No to czekamy!

Hobby to moje nowe hobby :yay:


#3 GraKo

GraKo

    Sympatyk karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPip
  • 101 postów
  • SkądTarnów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Hobby Excellent 470
  • Holownik:Nissan Qashqai

Napisano 26 marzec 2016 - 17:45

Aż nie do wiary że są tacy karawaningowców samotnych.Powodzenia na wyprawie

#4 MaK

MaK

    Skandynawski Zuch

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 480 postów
  • SkądEssen
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Eifelland Sunshine 500 TK
  • Holownik:Mitsubishi "Ausländer" 2.2 D AWD

Napisano 26 marzec 2016 - 20:57

@Czechu,

 

zdecydowałeś sie jednak na opis. Świetnie, z przyjemnością poczytam.

Szkoda, ze widzieliśmy sie w Norwegii tylko jakieś piec sekund. Zaluje, ze nie spotkaliśmy sie na jakimś kempingu. Mielibyśmy o czym pomilczeć!

Ja chyba tez nalezę do opisanej przez Ciebie kategorii kempingowiczow (chyba dlatego tak lubie Skandynawie).

 

 

Z Essen pozdrawia

 

MaK


Prosze o wyrozumialosc. Nie dysponuje polska klawiatura. Kto znajdzie inne bledy, moze je zatrzymac.

 

                                                                                                                                       Drbr3wV.gif


#5 bozka

bozka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 510 postów
  • SkądKatowice
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Eifelland Holiday 395 TQK
  • Holownik:LPG

Napisano 26 marzec 2016 - 23:00

Zapowiada się interesująco. Mnie w szczególności interesują przejazdy rowerowe. Gdybyś mógł tą kwestię opisywać szczegółowo. Jak długie dystanse dzienne i ich stopień trudności. Z jakiej nawigacji korzystaliście na rowerach? Pozdrawiam i czekam.



#6 Mandrol

Mandrol

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 306 postów
  • SkądCzernica
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Hobby 420 & 460UFe La Vita Veneto
  • Holownik:Chevy Orlando & Mitsu L200

Napisano 27 marzec 2016 - 13:32

Czechu- nie smuć, nie smuć tylko dawaj chłopie!!! :]

Dziękuję za słowa uznania- przynajmniej wiem, że ktoś czytał te moje wypociny i żywię nadzieję, że się podobało i przyda komuś przy planowaniu wyprawy na skandynawskie szlaki. A ja z ciekawością przeczytam Twoją relację- pewnie przyda się przy planowaniu naszej kolejnej rodzinnej wyprawy na Norway bo jeszcze dosyć duży skrawek km2 tego pięknego kraju został nam do obczajenia :slina:



#7 Czech

Czech

    Sympatyk karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPip
  • 192 postów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Caravelair Antares 425
  • Holownik:Opel Meriva

Napisano 27 marzec 2016 - 16:49

1.Sobota - 11.VII

Na początek przeprawa nocna promem Świnoujście – Ystad .

IMG_0822.jpg IMG_0823.jpg  ]IMG_0824.jpg IMG_0826.jpg

Na filmie moja załoga.

https://www.dropbox.com/s/8lb2enpt2k5a9z0/MVI_0835.MP4?dl=0

 

170 km

start  22:30    meta 5:30

Bałtyk spokojny jak jezioro.

Spanie słabe , taka bardziej „przyczajka”, słychać silnik statku, który zaczyna się zacierać w świadomości i w momencie kiedy by się można rzeczywiście zapaść w objęciach Morfeusza – głos w kajucie – „dopływamy do Ystad , prosimy o opuszczenie ...” .

Witaj Skandynawio – pada, ponuro jak to w niedzielę ...


:serce: Kasia i Tomek :serce:


#8 byry007

byry007

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 429 postów
  • SkądKoło
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Niewiadów był n126 i n126n teraz Hobby 420
  • Holownik:Citroen Xsara Picasso

Napisano 28 marzec 2016 - 07:11

B)

#9 Czech

Czech

    Sympatyk karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPip
  • 192 postów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Caravelair Antares 425
  • Holownik:Opel Meriva

Napisano 28 marzec 2016 - 08:49

  Z jakiej nawigacji korzystaliście na rowerach?

 

Poniżej strony z darmowymi mapami , z których korzystałem w terenie.

Z tych map robiłem „zrzuty” , które następnie drukowałem i sklejałem taśmą klejącą – to był nasz papierowy GPS na rowerach.

Na mapę składało się ok. 6-8 zrzutów. 

https://kso.etjanster.lantmateriet.se/

https://peakbook.org/index.php?module=index.lists.lists

 

 

2. Niedziela - 12.VII

Z założenia na początku chcemy się przebić możliwie daleko aby potem nie poganiać.

Pierwszy kemping Abbas Stugby – Szwecja- 128 m n.p.m.

http://www.abbasstugby.se/

https://kso.etjanster.lantmateriet.se/?e=389187&n=6687731&z=9

Trasa ok. 650 km – zachmurzenie , z czasem przeziera słońce ok. 15’C

Droga mija spokojnie, trochę tłoku w Goteborgu, za którym zjeżdżamy z autostrady E6 na drogę E-45, która w zasadzie już do końca prowadzi do kempingu. Mamy mały problem, paliwo się kończy , rezerwa świeci, a tutaj brak stacji benzynowych z obsługą – gdzie można zapłacić jak człowiek –człowiekowi czyli gotówką. W końcu stajemy przy automacie, dokoła pusto i nie ma kogo zapytać czy podejrzeć jak to zrobić – tak to jest gdy wieśniactwo rusza na podbój dzikiej Skandynawii. Czytamy instrukcję – należy włożyć kartę do dystrybutora ( a co jak nie wypluje?) reszta czynności tak jak w bankomacie - na szczęście automat zwraca kartę i jedziemy dalej bez przeszkód. Jak się później okazuje większość stacji benzynowych w Skandynawii to automaty lub pół-automaty i człowieka nie uświadczysz, ale wszystko działa jak trzeba.

Droga z czasem robi się coraz „węższa” , aż na ostatnich 100 metrach zamienia się w szuter.

IMG_0856.jpg IMG_0855.jpg

Dojechaliśmy- przed nami jeziorko, lasek, góry – jest godzina 18 – czyli trochę ponad 12 godz. jazdy.

 

 

IMG_0852.jpg IMG_0854.jpg

 Stawiamy budkę na pięknie wystrzyżonej trawce, bez tłoku i ścisku ok. 15-20 m od jeziorka.

Zaczyna się wypogadzać i ciągle jasno pomimo późnej pory (23:30)  – jesteśmy mniej więcej na wysokości Oslo - zasłaniamy więc okna roletami.

Oglądamy jeszcze w łóżeczku TV – lokalna stacja (antena typu „korona” nie zawodzi)

 – tzn. ja oglądam bo moja piękniejsza połowa (jak zwykle) już odpłynęła. Czas na sen.


:serce: Kasia i Tomek :serce:


#10 Commander

Commander

    Ekspert karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 4743 postów
  • Telefon:Dla wybranych
  • SkądKraków/Tarnów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Balbina
  • Holownik:Piękna albo Bestia

Napisano 28 marzec 2016 - 12:05

Hej.
Czekam na cd...

#11 Czech

Czech

    Sympatyk karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPip
  • 192 postów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Caravelair Antares 425
  • Holownik:Opel Meriva

Napisano 28 marzec 2016 - 19:31

Po dwóch dniach  „zmarnowanych” na podróż zaczynamy te właściwe wywczasy.

Wg naszego zwyczaju – jeden kemping , 3,4 noclegi – czyli dwa lub trzy pełne dni.

Staramy się (nie za wszelką cenę) jeden dzień - rowery,  drugi - wycieczka w góry.

 

3. Poniedziałek – 13.VII

Dzień „rowerowy” – zachmurzenie małe, dużo słoneczka , 21’C

IMG_0839.jpg   IMG_0840.jpg

 

Trasy wokół kempingu oznaczone kolorowymi strzałkami. Na stronie kempingu jest mapka z zaznaczonymi trasami -zakładka „Aktiviteter” .

Wybieramy trasę zieloną ok.40 km. W większości „szuter” , momentami trasa ucieka w las – takie ścieżki  bardziej dla „górali”, ale nasze trekkingi dają radę i chociaż czasem trzeba zejść i prowadzić (np.: przesmyki przez bagienko – wyłożone deskami i balami) to w ogóle jest super. W trakcie rajdu „odpuszczamy” kawałek trasy i  na skróty dojeżdżamy do kempingu – w sumie 25 km.

Trasa łatwa – każdy da radę.IMG_0858.jpg

 

 

Szwedzkie  szutry – z górki – lubimy !!!

https://www.dropbox.com/s/o8ngl6w4oe7pbrj/MVI_0864.MP4?dl=0


:serce: Kasia i Tomek :serce:


#12 Czech

Czech

    Sympatyk karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPip
  • 192 postów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Caravelair Antares 425
  • Holownik:Opel Meriva

Napisano 29 marzec 2016 - 16:25

4. Wtorek – 14.VII

Dzień „górski”. Piękne słońce – 23’C.

Nad zachodnim brzegiem jeziora widoczny grzbiet górski z najwyższym szczytem Hovfjallet o wysokości 542 m n.p.m.- to nasz cel do zdobycia.

 

Trochę daleko aby iść z kempingu  na nogach – decyzja – jedziemy na rowerach.

Do pokonania ok. 400 m różnicy.

Ruszamy i poprzez przysiółki Pojo , Algsand objeżdżamy nasze jezioro od strony północnej nieoznaczoną  ścieżką. W miejscowości Vitasand kierujemy się poprzez przysiółek Grea – prawym brzegiem rzeki Mangslidalven – mijamy spływy kajakowe – rzeczka o lekko górskim charakterze.

IMG_0859.jpg IMG_0861.jpg

Docieramy do trasy fioletowej i dalej już na sam szczyt utwardzoną drogą od strony północno-zachodniej.  Momentami podjazd dość ciężki – brakuje trochę przełożeń (3x8) – ale nie poddajemy się i pokonujemy całą trasę „na siodle”– razem ok. 25 km.

IMG_0860.jpg IMG_0862.jpg

https://www.dropbox.com/s/7ppumbbq6j6hs0h/MVI_0865.MP4?dl=0

Trasa średnio-trudna ze względu na ok. 8 km podjazd non-stop.

 

Małe podsumowanie kempingu – dużo miejsca, świetna okolica, mili gospodarze, czyste sanitariaty – wypożyczalnia rowerów, kajaków. Placyk dla dzieci, kąpielisko z piaseczkiem.

Ocena kempingu 10/10 – szczerze polecamy.

Ocena okolicy 9/10

Ocena tras rowerowych 9/10


:serce: Kasia i Tomek :serce:


#13 Czech

Czech

    Sympatyk karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPip
  • 192 postów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Caravelair Antares 425
  • Holownik:Opel Meriva

Napisano 30 marzec 2016 - 14:22

5. Środa – 15.VII – przegrupowanie na nowy kemping.

Trasa ok. 280 km. Pogoda się trochę psuje – słońca coraz mniej. Ok.18’C

Ruszamy dalej  na północ w rejon Norwegii rzadziej uczęszczanej.

Okolice jeziora Femunden – jedno z większych w Norwegii – ok. 60 km długości a wokół tereny jak na Alasce.

Wybór pada na kemping położony nad jeziorem Langsjoen – Johnsgard

 

http://www.johnsgard.no/

 

Trasa z pięknymi jeziorami IMG_0868.jpg

IMG_0867.jpg jezioro Storsjoen   , miejsce , w którym zamarzli ludzie ponieważ jezioro nieoczekiwanie rozmarzło i nie dało się przejść na druga stronę po jego lodowej tafli. Obejść dookoła jeziora  w trakcie zadymki też się nie dało - to miejsce pośrodku jeziora o długości 35 km - próbowali przeczekać - z tragicznym skutkiem.

– im dalej na północ tym teren staje się coraz bardziej dziki i górzysty, ale bez przesady – to nie droga „orłów”. Po drodze małe przeszkody:

IMG_0870.jpg

https://www.dropbox.com/s/665ldms2io63qo6/MVI_0871.MP4?dl=0

Ostatnie 5 km drogą gruntową, ale bez problemów – szuter twardy jak asfalt.

IMG_0872.jpg

Turystów „wędrownych” mało - 2 przyczepy , kamper, samochód z  przedsionkiem – większość na kempingu to domki i stacjonarne przyczepy.

Stajemy na małym tarasiku – z widokiem na jezioro ok. 40m od brzegu.IMG_0873.jpg

Jezioro rynnowe, jesteśmy na wysokości ok. 700 m n.p.m. – czyli w zasadzie to już góry. Czuje się w powietrzu tchnienie prawdziwej północy, więc szybko stawiamy przedsionek – w ostatniej chwili - zaraz potem lunęło i zawiało.

 

 

6. Czwartek – 16.VII

Leje całą noc i nie chce przestać. Załączamy pierwszy raz (nie ostatni) grzanie, bowiem na zewnątrz 8’C.

Od rana śniadanie, kawka, książki, krzyżówki, podjadanie , drzemanko – czyli gra na „przeczekanie”. Około południa trochę się przeciera – czas na rekonesans terenu wokół kempingu.

W planach mamy dwie trasy rowerowe : - dolina Orvdalen, i droga „Oversjodalsveien” oraz zdobycie (nogami) szczytu Glofokkampen (1325 m n.p.pm.) – góry u stóp której znajduje się kemping.

 

Obie trasy rowerowe zaczynają się w miejscowości (wsi) Oversjodalen – oddalonej ok.5 km na północ od kempingu. Próbujemy przejechać te 5 km jednak ścieżka zachodnim brzegiem po kilometrze staje się nieprzejezdna dla naszych rowerów. Zawracamy.

Pakujemy trekkingi na bagażnik hakowy i objeżdżamy jezioro drogą nr 26. Niestety zaczyna znowu lać – czekamy jeszcze trochę na zmianę pogody w samochodzie.IMG_0875.jpg

Leje i wieje coraz bardziej – wracamy pokonani na kemping.

Po południu jeszcze idziemy zobaczyć trasę na Glofokkampena IMG_0877.jpg

– ale daleko nie dochodzimy – zaczyna padać deszcz ze śniegiem i wieje sakramencko.

https://www.dropbox.com/s/6gckcjds72xalbt/MVI_0876.MP4?dl=0

 Uciekamy i zaszywamy się w pielesze , grzanie , leczniczo 38% – a na zewn. 4’C.,  w przyczepce ciepło i przytulnie, niestety nic nie odbiera na TV(co za dzicz), pozostaje więc tylko „radyjko” - teraz i zawsze - i nadzieja na lepszą pogodę.

 

 


:serce: Kasia i Tomek :serce:


#14 Commander

Commander

    Ekspert karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 4743 postów
  • Telefon:Dla wybranych
  • SkądKraków/Tarnów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Balbina
  • Holownik:Piękna albo Bestia

Napisano 30 marzec 2016 - 20:19

:brawo:

Dawaj dalej !!!!



#15 Czech

Czech

    Sympatyk karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPip
  • 192 postów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Caravelair Antares 425
  • Holownik:Opel Meriva

Napisano 01 kwiecień 2016 - 17:02

7. Piątek – 17.VII

W nocy deszcz ustaje – rozpogodziło się i nawet trochę cieplej  12’

Czy to słońce ?

IMG_0878.jpg IMG_0879.jpg

IMG_0880.jpg Salekinna 1591 m n.p.m.

Pakujemy rowery na bagażnik i podjeżdżamy do Oversjodalen – stąd już na rowerach

IMG_0893.jpg płatną drogą (dla rowerów bezpłatna) - typowa norweska skarbonka.

Cel trasy- Narbuvoll. Zakładamy kurtki, kominiarki pod kask – na górze będzie zimniej. Przepiękna trasa – ok.18 km wśród gór, jeziorek oraz tundrowej roślinności.

IMG_0887.jpg IMG_0888.jpg

IMG_0889.jpg IMG_0891.jpg

Droga to trochę szutru, trochę ubitego tłucznia – cały czas góra –dół , ale jak się dobrze rozpędzimy to wyjeżdżamy siłą bezwładu do połowy podjazdów.

IMG_0884.jpg IMG_0892.jpg

IMG_0896.jpg IMG_0898.jpg

https://www.dropbox.com/s/4p6dimi1z1v1evo/MVI_0890.MP4?dl=0

 

 Grzbiet drogi osiąga około 900 m n.p.m., ale podjazd rozciągnięty jest na długim odcinku, więc dajemy radę.

Tego uczucia pięknej przyrody, przestrzeni i wolności nie da się opisać

IMG_0895.jpg – „wiatr we włosach , komary w zębach”

 

Cudownie :

https://www.dropbox.com/s/rv39ik4y65vb3ii/MVI_0897.MP4?dl=0

 W końcówce zjeżdżamy długim ok. 2-3 km  zjazdem do Narbuvoll – niestety trzeba będzie w drodze powrotnej to „odpracować”. Odpoczywamy nad jeziorkiem i wracamy gdyż za plecami, na północy zaczyna się niebezpiecznie chmurzyć – na szczęście deszcz (a może śnieg) nas nie doścignął. W sumie przejechanych 37 km w górskim terenie – forma rośnie.

Trasa średnio-trudna , dwa razy zabrakło przełożenia – trzeba było pchać pod górkę.


:serce: Kasia i Tomek :serce:





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych