Skocz do zawartości
Franek_

Przyczepa kempingowa na Unimoga - długi wyjazd

Rekomendowane odpowiedzi

Commander

Szkoda że nas tu olali...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
maarec

Szkoda że nas tu olali...

Mnie to wcale nie dziwi. Są w trasie po świecie i aktualnie szkoda czasu. Mogli dać sami tego linka zaczynając wyjazd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Commander

O tym mówię...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jacek00
Napisano (edytowane)

Mnie to wcale nie dziwi. Są w trasie po świecie i aktualnie szkoda czasu. Mogli dać sami tego linka zaczynając wyjazd.

 

Już dawno są w PL, a pojazd dawno sprzedali. Natomiast relację z wyprawy prowadzili regularnie na Facebooku, więc tego czasu trochę na "głupoty" widać mieli :)

Edytowane przez jacek00

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
JonathanLafey

Mnie nie dziwi nieobecność Franka tutaj. Gość odwiedził to forum poszukując konkretnej pomocy, którą otrzymał i niejednokrotnie podziękował. Przy okazji dostał bagaż dobrych rad i uwag jaki on to nierozsądny pakując się Unimogiem w świat i to z mały dzieckiem (część sarkastycznych lub delikatnie mówiąc niegrzecznych). Tymczasem wziął się za bary z tematem i zrobił swoje. Polecam poczytać relację na FB , chociaż podróż trwała "tylko" kilka miesięcy to zjechał kawał Ameryki Płd i na pewno było warto, wrażenia, które pozostały są bezcenne i różnią się od "wewczasów" na chorwackich kempingach... Dlaczego wrócił wcześniej? najmniej ważne, jak widać w relacji nie chce tego opisywać i trzeba to uszanować. Tu z pewnością od kilku życzliwych z tego wątku dostałby kilka wpisów typu "a nie mówiłem?" "to to się opłacało?" :-)  ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Commander

Acha...dzięki że mnie oświeciłeś.

 

Gdyby wkleił tu linka na starcie to śledził bym z przyjemnością jego relację na bieżąco i kibicował w podróży. A tak... nie mam fejsa, nie śledzę co kto robi, jakie placki piecze na sobotę, a na odgrzewane kotlety się krzywię.

 

Jak to jest że wszyscy są be, ciągle krytykują, a forum nadal jest skarbnicą wiedzy wszelakiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cezarr

A bez  "facebuka" można o tym poczytać :hmm: 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Commander

A sam to znalazłeś czy dopiero jak koledzy linka wkleili...

Ale kończę swoje żale i znikam z wątku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cezarr

Że niby ja?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kristofer

Mnie nie dziwi nieobecność Franka tutaj. Gość odwiedził to forum poszukując konkretnej pomocy, którą otrzymał i niejednokrotnie podziękował. Przy okazji dostał bagaż dobrych rad i uwag jaki on to nierozsądny pakując się Unimogiem w świat i to z mały dzieckiem (część sarkastycznych lub delikatnie mówiąc niegrzecznych). Tymczasem wziął się za bary z tematem i zrobił swoje. Polecam poczytać relację na FB , chociaż podróż trwała "tylko" kilka miesięcy to zjechał kawał Ameryki Płd i na pewno było warto, wrażenia, które pozostały są bezcenne i różnią się od "wewczasów" na chorwackich kempingach... Dlaczego wrócił wcześniej? najmniej ważne, jak widać w relacji nie chce tego opisywać i trzeba to uszanować. Tu z pewnością od kilku życzliwych z tego wątku dostałby kilka wpisów typu "a nie mówiłem?" "to to się opłacało?" :-)  ...

 

Nie sądzisz, że odpowiedzi, które padły w początkowej części tematu, mogłyby wyglądać zgoła inaczej, gdyby pytanie było o podróż na okres 3 miesięcy, czyli mniej więcej tyle, ile trwała w rzeczywistości?

Trzy, czy cztery miesiące, a cztery długie lata, to jednak kolosalna różnica i dotyczy wtedy wszelkich aspektów wyprawy.

Pisanie, że powód powrotu po trzech, czterech miesiącach jest najmniej ważny, gdy wyprawa miała trwać 48, to czyste nieporozumienie. Powód jest niezmiernie ważny, bo wszystko wskazuje jednak na to, że czas wyprawy zweryfikowały realia, o których właśnie wiele osób tu pisało.

Masz rację w ostatnim zdaniu swego posta, ponieważ takie wpisy miałyby wszelkie podstawy, aby się pojawić, tym bardziej, gdy spojrzymy na całokształt informacji z niniejszego tematu.

Nie umniejszam wartościom tej wyprawy, co więcej - jestem pełen podziwu i uznania, o czym wcześniej pisałem i gratuluję tych trzech miesięcy (aż), jednak uważam, że nie można powiedzieć, iż wpisy osób, które na podstawie swojej wiedzy i doświadczeń, pesymistycznie oceniały niektóre aspekty tej wieloletniej wyprawy, napisano bez powodów.

IMHO

Gdyby wkleił tu linka na starcie to śledził bym z przyjemnością jego relację na bieżąco i kibicował w podróży. A tak... nie mam fejsa, nie śledzę co kto robi, jakie placki piecze na sobotę, a na odgrzewane kotlety się krzywię.

 

Jak to jest że wszyscy są be, ciągle krytykują, a forum nadal jest skarbnicą wiedzy wszelakiej.

 

Zgadzam się z Jackiem, a już nawet podwójnie z ostatnim zdaniem. :ok:

Nie wszyscy korzystają z "FB", niektórzy nawet go nie tolerują. Sam również tam nie zaglądam, więc zakładając temat na naszym forum, byłoby w dobrym tonie umieścić czasem trochę zdjęć i wiadomości z wyprawy lub choćby wskazanie miejsc, w których się one znajdują. :hmm:

Poza tym, link do informacji o wyprawie był obiecywany w końcówce posta #78, ale Kolega pamiętał o nas tylko wtedy, gdy nas potrzebował ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czyś

Szkoda właśnie, że chociaż "sznurka" do relacji na FB nie było zamieszczonego. 

Z drugiej strony, powinszować i tych trzech miesięcy, bo i tak przedsięwzięcie było ambitne samo w sobie, i nie sposób tego odmówić nawet relatywnie krótkiej fazie jego realizacji. 

Dlaczego uległo skróceniu, nie ma co wnikać. Żeby zamknąć to z humorem, stwierdzić mogę tylko, że... trzy miesiącach takiej wyprawy ze ślubną na pokładzie, to i tak ambitnie, pal licho trudy takiej wyprawy samej w sobie. I trudno na przykład pójść spać do holownika :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
KlAn

 I trudno na przykład pójść spać do holownika  :laugh:

Ha, ha.. dobre to jest . Kolejny argument za wyższością  przyczepy nad kamperem  :laugh:  :laugh: . A może dlatego wyprawa skończyła się wcześniej :hmm:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
maarec
Napisano (edytowane)

A tymczasem nietypowy Camper na unimogu ma już nowego właściciela, gdzieś tam na końcu świata ;) w Californi

Edytowane przez maarec

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
KlAn

No proszę, jakaś cząstka wiedzy forumowej dotarła nawet do Ameryki. Ale faktycznie szkoda, że autor nie napisał kilku zdań podsumowania tutaj na forum.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×