Skocz do zawartości

Strona używa cookies (ciasteczek). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    Nie pokazuj więcej tej informacji

Zdjęcie

Ola, España


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
82 odpowiedzi w tym temacie

#76 powolniak

powolniak

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 886 postów
  • Telefon:na Windows 10
  • Skądwoj. łódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Knausiu
  • Holownik:SUW z zaledwie V6

Napisano 03 styczeń 2015 - 17:16

My planujemy wiosną Portugalię, a więc oczywiście po drodze będzie Francja i Hiszpania. W ubiegłym roku mieliśmy kartę ACISI na wiosenną Grecję i jesienną Chorwację. Tam się sprawdziła. W Portugalii znajdujemy kempingi tańsze i wygodniejsze bez karty, więc się zastanawiamy nad sensem zakupu. Jednym słowem warto sprawdzić, czy tam gdzie planujemy się zatrzymać będzie taniej z kartą.

W maju 2014 zaliczyliśmy Francję, Hiszpanię i Portugalię.

Poruszaliśmy sie autostradami, zestawem o DMC pow. 3,5 t. Nie było tanio, ale za to jechało się szybko i komfortowo.

Korzystaliśmy z karty CCI i we Francji i Hiszpanii była na tę kartę zniżka. Wydatek na kartę, bodaj 45 zł, zwrócił się bardzo szybko (6 noclegów płatnych na kempingach, pozostałe 15 czy 16 za free na parkingach).

Kogo interesuje, całą relację może przeczytać na http://www.karawanie...hp?f=60&t=1339

Day by day, nothing changes, but when you look back, everything is different ...


#77 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 683 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 03 styczeń 2015 - 19:13

Relacja przeczytana :skromny: Powolniak, mógłyś podać namiar na parking w Fatimie?



#78 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 683 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 03 styczeń 2015 - 23:05

Już znalazłam. Były w drugim poscie



#79 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 683 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 26 grudzień 2017 - 09:36

W krótkiej przerwie w świętowaniu z najlepszymi życzeniami :serce:

 

Nie zakładam nowego tematu, ten wpis to uzupełnienie do naszej podróży z 2012 roku

2017-12-14.png

10 maja 2017r. Tym razem planujemy odwiedzić Salamankę (zawsze nie po drodze). W Irunie skręcamy na drogę N121A. Droga prowadzi przez Pireneje, jest dobra, przy podjazdach 3-y pasmowa, więc pokonuje się ją bez problemu. Zatrzymujemy się na krótko w Pampelunie. Bardzo tu spokojnie, miasto zajęte swoimi sprawami.

101_5439.JPG 101_5441.JPG 101_5442.JPG

Ożywa na początku lipca, kiedy mieszkańcy fetują swojego patrona świętego Fermina. Najważniejszym wydarzeniem święta (przynajmniej dla turystów) są codzienne encierros, w trakcie którego ulicami miasta przeganiane są byki. Czasami to jednak byki gonią ludzi. A dzisiaj Calle de la Estafeta wygląda smętnie.

101_5445.JPG

Katedra

101_5489.JPG 101_5457.JPG 101_5462.JPG 101_5477.JPG 101_5477.JPG 101_5468.JPG

Pozostałości murów obronnych.

101_5437Pampeluna.JPG 101_5487.JPG

11 maja 2017. Nawet nie pamiętam, gdzie spaliśmy. Tym bardziej, że N120 i A12 parkingów i stacji benzynowych jak na lekarstwo. Droga nazywa się Camino de Santiago. I faktycznie towarzyszą mam pielgrzymi.

WP_20170511_08_09_57_Pro.jpg WP_20170511_08_12_44_Pro.jpg

Najczęściej droga muszelkowa biegnie równolegle do naszej, ale czasem ją przecina. Podziwiam i nie zazdroszczę. Zatrzymujemy się dopiero pod zamkiem w Medina di Campo. Zamek podobny do tego w Coca, tylko mniejszy.

101_5496Medina di Campo.JPG 101_5506.JPG 101_5508.JPG

Zwiedza go się za darmo, bo też do zobaczenia jest niewiele. Na wieżę nie wchodzimy - nie zebrało się 5 osób. No i meldujemy się na kempingu Regio pod Salamanką.

WP_20170513_08_49_57_Pro.jpg

Stanowiska nie chcą być proste i oczywiście zaczęło lać. W końcu jakoś ustawiamy przyczepę. Pada, jest zimno, więc zamiast wizyty w Salamance studiujemy przewodnik przy lampce francuskiego wina. Korzystamy z internetu – mamy go w przyczepie. Kemping Regio to typowy kemping na wypad do miasta. Stanowiska niezbyt duże, drzewka też niezbyt duże, duże sanitariaty, basen (nawet go nie oglądaliśmy) i dobre wifi. Gości sporo, chociaż nikt tu się nie zagospodarowuje. Po prostu dwa,trzy dni na zwiedzenie Salamanki i w drogę.

12 maja 2017 Budzi nas słońce, chociaż chmurek też nie brakuje. Prognoza mówi, że będzie padać. Nic to. Dzisiaj odwiedzamy Salamankę. Autobus nr 20 podjeżdża pod kemping. Bilet 1,4€. Da się przeżyć. Podróż trwa długo, po drodze zabieramy chętnych z różnych zakatów Santa Marty. Wysiadamy na Via Grande, tuż przy Plaza Major. Salamanka jest elegancka, złocista, z kutymi balkonami, pięknymi kościołami i klasztorami, licznymi pałacami. Na przemian w słońcu i w deszczu.

101_5533.JPG 101_5536.JPG 101_5537.JPG 101_5541.JPG 101_5539.JPG

Urodę placu psują rozstawione kramy, w dodatku nieczynne.

p101_5521.jpg p101_5543.JPG p101_5543.JPG p101_5670.JPG

Zwiedzamy. Hiszpanie na szczęście dają zniżki również emerytom, więc sobie nie żałujemy.

Casa de las Conchas, XVI- wieczny pałac mieści aktualnie bibliotekę. Jego ściany ( i nie tylko) zdobią muszle muszle przegrzebka. To w związku z pielgrzymką do Santiago de Compostela, albo w związku z herbem pani domu.

m101_5547.JPG m101_5551.JPG m101_5552.JPG m101_5667.JPG

Convento de las Dueñas (klasztor panien) ma piękny wirydarz, a siostry sprzedają ciasteczka

101_5601.JPG 101_5603.JPG 101_5610.JPG 101_5611.JPG 101_5612.JPG 101_5616.JPG 101_5622.JPG

Convent of St. Stephen. Klasztorny kościół z fasadą w stylu plateresco.

101_5599.JPG 101_5635.JPG 101_5634.JPG

Obejrzeliśmy wirydarz królewski,

101_5628.JPG 101_5649.JPG

muzeum a w nim coś dla chemików (jakże nie uwiecznić, choć nie wolno)

101_5643.JPG

i wirydarz Kolumba.

101_5659.JPG

Wirydarz jest objęty jest klauzulą, nie wiedzieliśmy - drzwi były otwarte. Miny nam zrzedły, gdy okazało się, że wyjść już nie możemy. Na szczęście uratowały nas kucharki.

Catedral de Salamanca to właściwie dwa kościoły. Wejście do starszej, romańskiej katedry znajduje się w bocznej nawie nowej katedry. Nowa, imponująca, jedna z ostatnich gotyckich katedr miała pomieścić wszystkich wiernych rozrastającego się miasta. Catedral Vieja

101_5574.JPG 101_5573.JPG 101_5585.JPG 101_5586.JPG

Na przepiękny XV-o wieczny ołtarz składają się 53 malowidła przedstawiające sceny z życia Świętej rodziny i fresk przedstawiający sąd ostateczny.

101_5578.JPG 101_5580.JPG

Catedral Nuewa

101_5554.JPG 101_5559.JPG 101_5564.JPG

Kaplica Wszystkich Świętych to też plateresco?

101_5568.JPG

Kościelne sklepienie ogląda się w lustrach.

101_5560.JPG 101_5561.JPG

Torre del Gallo kopuła z kogutem należy do starej katedry.

101_5588.JPG

Z zewnątrz króluje plateresco.

101_5594.JPG 101_5597.JPG 101_5591.JPG

Przegapiłam astronautę na portalu Puerta Ramos.

katedra_w_salamance_-_astronauta.jpg__398x600_q85_crop_subsampling-2_upscale.jpg

Rzeźba powstała w 1992r podczas renowacji portalu. U niepoinformowanych może wzbudzić zdumienie.

Najstarszy kościół w Salamance to romańska Iglesia de san Markos. Kościół niezwykły, bo okrągły, z drewnianym dachem.

101_5523.jpg 101_5531.JPG 101_5525.JPG

Cii..... Nie przeszkadzać!

Puente Romano. O dziwo, mosty to jedna z najtrwalszych pozostałości po panowaniu rzymian.

101_5665.JPG

Zaglądamy na uniwersytet – zwiedza go się z przewodnikiem.

101_5590.JPG

Następne wejście za godzinę. Nie czekamy. Nie wracamy.

Czas mija szybko, jest prawie 17-a. Przysiadamy na kawę i ciasteczko. Już nie pada - leje. Krople wody odbijają się od blatów stolików, strumienie wody płyną po bruku. Wracamy na kemping, ale najpierw na przystanek przemykając między strugami deszczu. Na przystanku starsza pani pilnuje kolejki do drzwi autobusu, nie przepuszcza nawet naszym sąsiadom z kempingu, Holendrom. Tym razem kurs jest szybki, bo autobus zaczyna od kempingu.


Użytkownik nomadka edytował ten post 26 grudzień 2017 - 09:40


#80 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 683 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 27 grudzień 2017 - 12:38

13 maja 2017. Niebo bez chmurki. Dzisiaj to na pewno nie będzie padało. Powtórka z Salamanki? Raczej nie. Pakujemy się i w drogę. Na shellu ON <1€. Taką cenę płaci się z przyjemnością.

WP_20170513_09_35_12_Pro.jpg

A66 biegnie przez góry porośnięte z rzadka drzewami. Waham się, czy są to drzewa oliwne, czy dęby korkowe.

101_5706.JPG

Żadnych pól uprawnych, czasem pasą się krowy. W każdym razie widoki ładne. W tej części Hiszpanii nigdy nie byliśmy, więc będziemy nadrabiać zaległości. Pierwsza jest Palencia. Ma być stare miasto otoczone murem, akwedukt, katedra.

101_5672.JPG 101_5673.JPG 101_5675.JPG 101_5679.JPG 101_5701.JPG 101_5684.JPG 101_5688.JPG 101_5691.JPG 101_5705.JPG

No i jest wszystko, do zobaczenia na szybko. Następny jest Caceres. Wjeżdżamy na aire dla kamperów przy schronisku i boisku sportowym. To już nie aira (Francja) ale Area Autocaravanas De Caceres (Hiszpania). Jest pełna, ale jakoś się wciskamy.

101_5762.JPG

Do starego miasta można dojść pieszo. A tu się dzieje! Na każdym placyku estrada, stragany, stoliki. Tłumy ludzi.

101_5707Caceres.JPG 101_5709.JPG 101_5715.JPG 101_5717.JPG 101_5719.JPG 101_5721.JPG 101_5728.JPG 101_5729.JPG 101_5748.JPG 101_5716.JPG 101_5725.JPG

Trafiliśmy na festiwal WOMAD (World of Music, Arts and Dance) wymyślony przez Petera Gabriela z Genesis. Może to trochę przeszkadza w odbiorze samego miasta (przepiękne pałace, kościoły, wąskie uliczki), ale rekompensatą są darmowe koncerty.

101_5750.JPG 101_5754.JPG

Oglądamy występ Mor Karbasi na placu San Jorge. Izraelitki urodzonej i wychowanej w Jerozolimie, córki Marokanki i Persa.

101_5761.JPG

Caceres bawi się do rana. Nam wystarczył jeden koncert. Wracamy na parking. Tu jest spokojnie. Co prawda nasz sąsiad Hiszpan patrzy na nas krzywo. Ale widocznie nie może się zdecydować, czy z przyczepą tu nie wolno i nie wzywa policji.

14 maja 2017. Na parkingu można się zatrzymać na 24h, moglibyśmy jeszcze pójść do starego miasta. Zobaczyć go bez tłumów. Budzące się po imprezie. Jednak wyjeżdżamy. Dzisiaj jest noc muzeów, liczymy na darmowe wejściówki. Noc muzeów w Europie, ale nie w Meridzie. Mimo to kolejny raz dajemy się naciągnąć na rzymskie zabytki – bilet łączony kosztuje tylko 7,5€. W porównaniu do tych, które już widzieliśmy, nie porywają. Tylko tyle, że baaaardzo nas zmęczyła wędrówka ulicami miasta w poszukiwaniu kolejnej „atrakcji” z listy. Akwedukt

101_5763Merida.JPG 101_5765.JPG

Stadion to tylko zarys,

101_5790.JPG 101_5791.JPG

z teatru zachowały się kolumny przy scenie,

101_5771.JPG

z willi - mozaiki,

101_5798.JPG

alkazaba to tylko mury

101_5800.JPG 101_5803.JPG 101_5805.JPG

no i jest most rzymski.

101_5802.JPG

I intrygujące krypty odkryte pod bazyliką świętej Eulalii.

101_5778.JPG 101_5782.JPG 101_5785.JPG

Oglądamy je przysłuchując się mszy odprawianej nad naszymi głowami. Właściwie moglibyśmy wjechać do Portugalii, ale chcę jeszcze zrobić zakupy w Hiszpanii, a dzisiaj niedziela, więc sklepy nieczynne. Zatrzymujemy się na parkingu kilkanaście kilometrów od Badajoz. Po parkingu łażą pawie. Wcale się nie boją, wręcz przychodzą po jedzenie. Rozmawiamy z młodym kierowca tira z Polski. Praca nie do pozazdroszczenia. Europa? Zna ją tylko autostrady. Założenie rodziny to też problem, bo większość czasu spędza w drodze. I jeszcze obawy o bezpieczeństwo.

Załączone miniatury

  • 101_5794.JPG


#81 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 683 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 07 styczeń 2018 - 09:26

2017 Ciąg dalszy. Południe i wschód

 

4 czerwca 2017. Zmieniamy kraj, co widać.

WP_20170604_11_53_22_Pro.jpg WP_20170604_13_30_08_Pro.jpg WP_20170604_14_55_05_Pro.jpg WP_20170604_15_02_15_Pro.jpg

Zatrzymujemy się na kempingu Paloma w pobliżu Tarify. Kemping ze stanowiskami w absolutnym cieniu. Nie mam pojęcia co to za drzewa, ale cień jest cudowny. Jest malutki basen, nie najgorsze toalety.

101_6296Paloma.JPG

 Do plaży niecały kilometr, można dojść, można też dojechać, bo jest parking.

101_6299.jpg WP_20170604_18_32_28_Pro.jpg

To jedna z dwóch olbrzymich wydm w tej okolicy, więc piachu jest dosyć.

WP_20170604_18_29_44_Pro.jpg

Jest też małe słodkie rozlewisko. W sam raz do bezpiecznej nauki sportów wodnych. I wielki dziki kemping dla miłośników kitsurfingu. I widok na afrykański brzeg z górami Rif. Wygląda to tak: po południu zaczyna się przypływ a wraz z nim wiatr. Wtedy niebo zapełnia się kolorowymi latawcami i z mgiełki wyłania się niesamowity widok gór Afryki.

101_6297.JPG 101_6309.JPG 101_6302.JPG 101_6304.JPG 101_6320.JPG

To jest widok! Przy plaży kemping, ceny porównywalne z naszym.

Nasz kemping http://www.campingpaloma.com/index.php/en/

Kemping przy plaży http://jardindunas.com/

Dziki kemping 36.067674, -5.685218

5 czerwca 2017. Ranek pochmurny, mimo to przystępujemy do realizacji planu: wizyty w Gibraltarze. Pogoda szybko się poprawia, gdy dojeżdżamy na parking w La Linea na niebie nie ma już ani jednej chmurki. Samochód zostawiamy na wielkim parkingu po stronie hiszpańskiej. Tani to on nie jest 1,95€/h, ale nie zamierzamy ryzykować. Na granicy kontrola. Czapki, kapelusze z głów. Dwukrotnie konfrontują nasz wizerunek z tym w dowodzie.

101_6225.JPG

I już jesteśmy na …...........lotnisku. Po prostu główna i jedyna droga do miasta, Winston Churchill Ave, prowadzi w poprzek lotniska. Na szczęście nic nie ląduje na naszej głowie.

101_6226 (2).JPG 101_6227.JPG

A Gibraltar to Main Street

101_6231.JPG 101_6233.JPG

i skała. Na górę można wjechać taksówkami, kolejką linową i po prostu wejść.

101_6234.JPG

Wybieramy trzecią opcję. Kupujemy bilet za 1€ na spacer po parku narodowym i spacerujemy. Mój telefon policzył 14,5km i 1100m podejścia i tyle samo zejścia. Podejrzany trochę ten kilometr do góry, bo skała ma 427m n.p.m, ale chyba był, bo trochę się poszwendaliśmy.

gibraltar2.jpg

A góra to piękne widoki, piękna przyroda,

101_6237.JPG 101_6239.JPG 101_6240.JPG 101_6245.JPG 101_6252.JPG 101_6262.JPG 101_6283.JPG

w dole widać bezpłatny (?) parking opisywany na forach

101_6261.JPG

wiszący most, bastiony.

101_6280.JPG 101_6282.JPG

I oczywiście małpy. Nawet grzeczne. Pozują do fotografii i czyhają na okazję. Żeby sprawdzić zawartość plecaka, czy bagażnika samochodu.

101_6254.JPG 101_6255.JPG 101_6256.JPG 101_6259.JPG 101_6266.JPG 101_6269.JPG 101_6271.JPG 101_6272.JPG 101_6273.JPG 101_6274.JPG 101_6276.JPG

Chociaż rezerwat dba o ich brzuchy. W karmiku mają pomarańcze. I oczywiście czegoś tam nie zaliczamy: pomnika Sikorskiego i schodów europejskich, ale już nie mam na to siły.

Na Main Street robi się bezcłowe zakupy. Prerfumy Dolce Gabbana light blue 50ml to 45 funtów, 100ml tylko 59,8. To może drogo nie jest, szczególnie setka. Ciekawe jak by to przeliczył nasz bank. Mniejszych opakowań nie ma. Herbata w barze 2 funty, ON <1 funta. Jestem baaaaardzo zmęczona. Pora wracać.

Z punktu widokowego po drodze

101_6293.JPG

Tu wchodzimy 36.120943, -5.345945, tu wychodzimy 36.137659, -5.351046.

Parking po stronie hiszpańskiej 36.155854, -5.350307

6 czerwca. Znowu plaża, znowu wiatr po południu. A wieczorem spacer po dunie.

101_6311.JPG

Sporo tych spacerowiczów, a wśród nich para nowożeńców (zdjęcia ślubne) i komunistka w białej sukience (zdjęcia komunijne).

101_6317.jpg 101_6339.JPG

Asfaltowa droga oznakowana jest młotkiem, zasypywana piaskiem, atakowana przez korzenie pinii. Chociaż pinie też mają za swoje. Giną pod piaskiem.

101_6313.JPG 101_6314.JPG 101_6322.JPG 101_6327.JPG 101_6328.JPG 101_6330.JPG 101_6332.JPG 101_6337.JPG 101_6340.JPG 101_6315.JPG



#82 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 683 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 11 styczeń 2018 - 09:59

Czerwiec 2017. Uciekamy przed wiatrem na wybrzeże Morza Śródziemnego. Przynajmniej tak nam się wydaje, że uciekniemy. Postanawiamy odwiedzić zachwalany kemping w Balerma. Nowiuteńki, czyściutki, luksusowy. Basen, sklep, plac zabaw, boiska, ładna zieleń. Jest wszystko oprócz plaży i ładnej okolicy. Już zapomnieliśmy, że wybrzeże między Motril a Almerią to najbrzydsze miejsce w Hiszpanii? Chyba tak, skoro lądujemy w Balerma pośród brudnej bieli ogrodniczych tuneli. Plaża też jest brudno-ziemista, twarda. I wieje! Bardzo wieje. Na szczęście na basenie jest spokojniej.

WP_20170608_13_56_08_Pro.jpg

Wieczorny spacer też nieudany. Trudno podziwiać tunele foliowe (chociaż to chyba nie folia, tylko jakaś włóknina). W większości nic w nich nie rośnie. Wiatr przywiewa zapach kiszonki, a może tylko gnijących warzyw. Nie cierpię go, boli mnie od tego głowa. Co dziwne, to na kempingu sporo ludzi, dużo stanowisk zarezerwowanych. Widocznie innym okolica nie przeszkadza. Nam tak. Spadamy stąd! http://www.campingbalerma.com/

Sprawdzamy kolejny kemping ACSI z listy tańszych. To Aventura w Daimus koło Gandii. Kemping prowadzi młoda dziewczyna. Z języków obcych zna rosyjski. Na szczęście my też, chociaż musimy go odkopać z głębin pamięci. Stanowiska w kompletnym, błogim cieniu lip i topoli. Wracasz z upalnej plaży w przyjemny chłodek. Większość stanowisk zajętych przez hiszpańskie przyczepy. W tygodniu puste. Jest niewielki basen, sklep i restauracja. Do plaży prawie kilometr. Lepiej dojechać samochodem. Na szczęście miejsc parkingowych nie brakuje. Plaża ładna. Zapełnia się w weekend, podobnie jak nasz kemping.

WP_20170611_17_25_48_Pro.jpg

Robi się gwarno głównie za sprawą dzieciaków. Centrum handlowe niecałe 3km w Gandii, parę kroków do Marcadany. http://www.campinglaventuraplaya.com/

Kemping Didota w Oropesa Marina de Or na cztery gwiazdki. To chyba za animacje. Choć nie można powiedzieć toalety są w porządku, jest sklep, restauracja i niewielki basen. Mało cienia, niby sporo drzew, ale zawsze znajdzie się taka pora dnia, że cały plac jest w słońcu. Kemping leży tuż przy plaży. No właśnie, z tą plażą jest coś nie tak. Wygląda na to, że zniknęła. Pozostał wąziutki pasek bardzo miałkiego piachu i niska skarpa.

101_6354.JPG

Musiało to kiedyś wyglądać inaczej, bo powstał tu olbrzymi ośrodek wypoczynkowy, kilkadziesiąt hoteli z piękną zielenią.

100_7545.JPG 100_7550.JPG 100_7551.JPG

Plażę przy hotelach dopiero się buduje: traktory przywożą tony ziemistego piachu. Ale już można opalać się na zielonym trawniku. http://www.campingdidota.es/

Kolejny przystanek koło Cambrils. Najpierw sprawdzamy kemping Miramar. Pani proponuje nam jedno z dwóch wolnych miejsc, bezpośrednio przy plaży, bez krzty cienia, z przyłączem prądowym 60m dalej. To nie dla nas. Przejeżdżamy kawałek dalej na kemping Oasis. Tu nie ma problemu z miejscami. Całe mnóstwo wolnych parceli pod lipami, własna plaża, znośnie toalety, basen. To jest to! Pan w recepcji zafascynowany naszą przyczepą (taka malutka!) i narodowością (Polacy tu nie bywają) i oczywiście Katalonią. Dostajemy mapki i mnóstwo informacji na temat okolicy. Jest gorąco. Zanim rozstawimy nasze gospodarstwo spływamy potem. Za to na plaży przyjemny wiaterek i wspaniale ciepła woda.

101_6604.JPG

Siedzimy nad wodą do wieczora zapominając o obiedzie. Sklep na kempingu jeszcze nieczynny. Na zakupy trzeba jechać do Cambrils (to miejsce udaremnionego zamachu z 18 sierpnia 2017). Żeby wjechać na parking Lidla trzeba wziąć bilecik, kasuje się go w kasie po zakupach. W Marcadanie jest trochę inaczej, za za wyjściówkę służy paragon, tylko trzeba powiedzieć, że się korzysta z parkingu. Parking podziemny z karkołomnym wjazdem i z gęstymi słupami. Kolejny upalny dzień. 32o w cieniu i ani krzty wiatru. Może powinniśmy wybrać parcelę bliżej morza? Nasz kemping w 3/4 zajęty jest przez puste przyczepy hiszpańskie. Bliżej morza stoją Francuzi, Niemcy i Holendrzy. Wiek nasz +-20, waga nasza +50-20. Wszyscy czytają. Za bezpłatną wypożyczalnię służy łazienka. Książek po polsku brak. Internet dodatkowo płatny 3€/doba i to dosyć słaby. Wieczorem czasem słychać kolej. Oddziela nas od N340.

http://www.oasismar.com/

Z Cambrils do Tarragony można dojechać pociągiem za 2,85€ w jedną stronę. Nie lubię dużych miast w upalne dni, tym bardziej jak nie znalazłam w nich nic pociągającego. A w Tarragonie pociągające są tylko piramidy w Jana. My do Jana nie doczekamy. Dajemy jej jednak szansę. Zostawiamy samochód na parkingu w pobliżu Lidla (chociaż pan z kempingu radził nam monitorowany parking lidlowski!?), dalej jedziemy pociągiem. A Tarragona mnie nie zachwyciła. Samo miasto zmęczone.

101_6402.JPG 101_6401.JPG 101_6406.JPG 101_6470.JPG 101_6488.JPG

Zabytki, głównie z czasów rzymskich. Najciekawsze jest to co zostało z cyrku. Cyrk był bardzo okazały, teraz na nim stoi miasto.

101_6363.JPG 101_6364.JPG 101_6369.JPG 101_6371.JPG 101_6375 (2).JPG 101_6376.JPG 101_6380.JPG 101_6387.JPG

Odkopano tylko troszeczkę i to co widać absolutnie nie oddaje tego co było. Za to pod ziemią dokopano się do długiego tunelu, z którego wychodziło się (wyjeżdżało) na stadion i on jest naprawdę imponujący.

Jest amfiteatr,

101_6362.JPG

potężne mury obronne i kolejna wilczyca

101_6478.JPG 101_6482.JPG

średniowieczna katedra.

101_6405.JPG 101_6418.JPG 101_6424.JPG 101_6444.JPG 101_6446.JPG 101_6469.JPG 101_6485.JPG

W jej wirydarzu tańczące jajko – to katalońska tradycja świętowania Bożego Ciała.

101_6428.JPG 101_6429.JPG 101_6430.JPG 101_6431.JPG 101_6432.JPG

Muzeum sztuki współczesnej. Dzieciaki uczą się od Miro

101_6397.JPG 101_6400.JPG

Balkon, z którego roztacza się widok na morze Śródziemne, linię kolejową i stojące na redzie statki.

101_6357Tarragona.JPG 101_6359.JPG

Wracamy pociągiem. Samochód czeka.

 



#83 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 683 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 13 styczeń 2018 - 14:47

Do Poblet jedziemy już samochodem (około 50km od kempingu). W XII wieku zbudowano tu klasztor cystersów pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny. Dziedziniec zewnętrzny

101_6523.JPG 101_6491.JPG 101_6495.JPG 101_6518.JPG

Kaplica świętego Jerzego

101_6490Poblet.JPG

Kaplica świętej Katarzyny

101_6513.JPG 101_6514.JPG

  Stał się on jednym z najważniejszych klasztorów w Hiszpanii, po tym jak Piotr IV wyznaczył znajdujący się tu kościół na panteon królów Aragonii.

101_6525.JPG 101_6526.JPG 101_6553.JPG 101_6557.JPG 101_6558.JPG 101_6560.JPG

W celu ochrony królewskich grobów klasztor został otoczony potężnymi murami obronnymi (11m wysokości, 2m grubości, 12 baszt).

101_6515.JPG 101_6519.JPG

Puerta Real

101_6511.JPG

Barokowy portal kościoła

101_6493.JPG

Losy klasztoru były burzliwe, jak losy Aragonii. Aktualnie wrócili do niego mnisi i nie wszystko można zwiedzać, chociaż braciszkowie pozwolili nam zajrzeć do swojego refektarza.

101_6532.JPG 101_6533.JPG 101_6540.JPG 101_6542.JPG 101_6543.JPG

Piękny kapitularz.

101_6546.JPG

Dormitorium, już nie używane.

101_6555.JPG

Kościół

101_6504.JPG 101_6508.JPG 101_6510.JPG 101_6569.JPG

Piękny kamienny ołtarz, którego budowa, ze względu na koszty, doprowadziła do buntu mnichów.

101_6566.JPG 101_6572.JPG

Królewskie groby wiszą ponad głowami przechodzących. A każdemu z monarchów aniołowie pomagają w podróży do nieba.

101_6563.JPG 101_6567.JPG 101_6575.JPG 101_6571.JPG

Na miejscu są restauracje i dom gościnny. Jest sklep z pamiątkami, a w nim wyroby z gliny, miód, wino, nalewki, zioła. Teoretycznie zwiedza się z przewodnikiem. Nas przewodnik puścił wolno, z instrukcjami. Widocznie uznał, że szkoda naszego czasu na wspólne zwiedzanie, skoro nie znamy hiszpańskiego. Jest też duży parking. 41.379782, 1.079771

Montblanc to nie góra, ale całkiem przyjemne stare miasto za murami. Pani z IT jest wyraźnie zdziwiona gośćmi z Polski. A miasto może się podobać, bo tętni życiem.

101_6579.JPG 101_6580.JPG 101_6589.JPG 101_6588.JPG 101_6590.JPG 101_6584.JPG 101_6591.JPG

P Montblanc 41.379910, 1.162209 , przy restauracji

 

Wycieczka nie zajmuje nam dużo czasu. Po południu idziemy jeszcze na plażę. Jest bardzo ciepło, woda też jest ciepła, zerwał się wiatr. A na kempingu przybyło weekendowych kempingowiczów. Koło nas pan rozstawia przyczepę namiotową. Jest sam, więc budowa zajmuje mu sporo czasu. W końcu zbudował i rozłożył … biuro na stoliku. Sporo dzieciaków, rozbijają się alejkami na rowerach, choć jeden podróżuje samochodem elektrycznym. Dzieciaki nie chodzą na plażę, okupują basen. Na weekend otwarto sklep i restaurację. Niestety w sklepie królują napoje i trwałe produkty.

 

Znudziło nam się leniuchowanie w Hiszpanii, jeszcze paliwo w BP przed La Joquera i już jesteśmy we Francji.






Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych