Skocz do zawartości

Strona używa cookies (ciasteczek). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    Nie pokazuj więcej tej informacji

Zdjęcie

Ola, España


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
77 odpowiedzi w tym temacie

#16 Ir & Ed

Ir & Ed

    Ekspert karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3135 postów
  • Sprzęt:Brak

Napisano 20 styczeń 2013 - 20:32

do > nomadka,

Wielkie brawa za super zdjęcia i opisy. Wykonujesz koronkową robotę. Dziękuję.
Ożyły wspomnienia z wyjątkowego miejsca.
Cordoba to ikona Hiszpaii, miejsce bardzo urokliwe i godne polecenia.

Nasza Cordoba < nasze zdjęcia

Jeżeli chcesz obejrzeć większe=duży format zdjęcia najedż na wybrane zdjęcie kursorem myszki
i kliknij prawym klawiszem na > Pokaż obrazek

Pozdrawiamy,


 

 

 


#17 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 588 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 21 styczeń 2013 - 09:44

U mnie Kordoba też jest na podium, za Mezquitę, ukwieconą juderię i niepowtarzalną atmosferę.

A zdjęcia oczywiście oglądałam, piękne, te cienie na posadzce! No i po prostu dobre, robione ze statywem?


#18 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 588 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 23 styczeń 2013 - 11:00

Dzień 15 i 16. Sevilla jest przede wszystkim wielkomiejska. Szerokie bulwary wysadzane kwitnącymi na fioletowo drzewami(?), których kwiaty zasypują trawniki, dużo parków, olbrzymia gotycka katedra i ładny alkazar z jeszcze ładniejszym ogrodem – przedsmak Alhambry.


E12 Sevilla  737.jpg E12 Sevilla  752.jpg

E12 Sevilla  757.jpg E12 Sevilla  762.jpg


Pięknie malowane płytki - azulejos - to ozdobna wnętrz pałacowych i nie tylko.

E12 Sevilla  751.jpg

Posagi świętych są ubierane, jak lalki.

E12 Sevilla  782.jpg


Symbolem Sevilli jest przykatedralna dzwonnica Giralda (jej pokrewieństwo z naszym Pałacem Kultury – tak sugeruje przewodnik - mnie wydaje się jednak dosyć odległe). Wędrówka wewnątrz dzwonnicy odkrywa coraz to nowe widoki na miasto i ... katedrę. Rzadko mam możliwość oglądać dach gotyckiej katedry w takich ujęciach. W wieży nie ma schodów, tylko pochylnie, po których zadziwiająco łatwo pokonuje się 70m w górę. W katedrze jest grób Krzysztofa Kolumba, piękny rzeźbiony w drewnie ołtarz, aktualnie w remoncie i ciekawa prezentacja sklepienia – można je oglądać w lustrze.


E12 Sevilla  765.jpg E12 Sevilla  809.jpg

E12 Sevilla  772.jpg E12 Sevilla  793.jpg

E12 Sevilla  797.jpg E12 Sevilla  812.jpg

Plac Hiszpański - w pełnym słońcu - nie sprzyja spacerom.

E12 Sevilla 697.jpg E12 Sevilla  814.jpg

Zatrzymaliśmy się na kempingu Willson w Dos Hermanos (21,33€). Do miasta dojeżdżamy autobusem. Kemping nie ma swojej strony internetowej. Nie musi się reklamować i tak jest pełny. Panuje tu duża rotacja. Większość naszych sąsiadów zmienia się w ciągu doby. Maj to pora emerytów. Wyciągają swoje samochody kempingowe, przyczepy olbrzymy i całkiem malutkie, jeszcze mniejsze od naszej staruszki, popularne są również namioty. W maju jest tanio, nie tak gorąco, więc trzeba korzystać. Znowu się pomyliliśmy w ocenie stron świata. Po południu na naszym stanowisku jest słońce, co oznacza, że o godzinie 22 jest tu 40oC. Musimy sobie chyba kupić kompas.

Niestety w większości miast kempingi są kilka kilometrów od centrum. Są czyste, zadbane, pełne zieleni, dobrze wyposażone, basen to norma, jeżeli jest mało drzew, to stanowiska są zadaszone. Przed sezonem są duże zniżki w opłatach, te zniżki nie obejmują jednak wyjątkowo wysokich opłat za prąd (najczęściej powyżej 5€ za dobę), no i może nie powinnam się dziwić, bo niektórzy przyjeżdżają na kemping z własną pralką, 200l lodówką, telewizorem i Bóg jeden wie z czym jeszcze. Parkingi miejskie sporo kosztują (od 0,4 do 1,2€/h), często czas parkowania na nich jest ograniczony, no i trzeba znaleźć na nich miejsce W sobotę po południu i w niedzielę parkingi bywają bezpłatne. Bezpłatne bywają również w porze sjesty, ale i tak najprostszym wyjściem jest dojazd z kempingu autobusami, nie są drogie, najczęściej 1,2 € za przejazd. Bilety można kupić u kierowcy, to też plus. Autobusy zatrzymują się przy kempingu i dojeżdżają do centrum i to kolejna zaleta. Wada: nie kursują zbyt długo. Ostatni kurs o 22:30, tuż po zachodzie słońca. O tej porze nawet nie zapalają się iluminacje zabytków, nie już o nocnych atrakcjach.
A to kamper w rozmiarze XXL z przyczepę, a na niej samochodzik XS na małe wycieczki.
E12 Conil  805.jpg

Użytkownik nomadka edytował ten post 23 styczeń 2013 - 11:10


#19 Ir & Ed

Ir & Ed

    Ekspert karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3135 postów
  • Sprzęt:Brak

Napisano 25 styczeń 2013 - 12:35

nomadka
Napisano 23 styczeń 2013 - 11:00
Dzień 15 i 16. Sevilla jest przede wszystkim wielkomiejska. Szerokie bulwary wysadzane kwitnącymi na fioletowo drzewami(?)

Jacaranda = fioletowe drzewa

nomadka, piknie czekamy na więcej fotek+opisy

Pozdrawiamy,

Nasza Sevilla - Katedra < zapraszam, czekaj wolne wczytywanie


 

 

 


#20 zibi200

zibi200

    Sympatyk karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPip
  • 105 postów
  • SkądŚląsk
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Buerstner Avanti 465
  • Holownik:Omesia 2.0 + Octavka 1.8T

Napisano 25 styczeń 2013 - 13:00

Gratuluję super relazji Nomadka :blagac: piękne te Wasze zdjęcia !!!

#21 Ir & Ed

Ir & Ed

    Ekspert karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3135 postów
  • Sprzęt:Brak

Napisano 26 styczeń 2013 - 09:59

Uzupełniam relację nomadka,
naszą obecnością w tych czarujących i urokliwych miejscach z myślą że mogą być pomocne innym osobom które jeszcze nie były w tym zakatku Hiszpanii.

Ustawiłem na mapie Sevilla, Cordoba i Dos Hermanas < lokalizacja=gdzie co jest

Zachęcam do jeszcze większego przybliżania wszystkich naniesionych miejsc a w szczególności Sevilla, Cordoba
i klikania, będą nasze zjjęcia, linki + info.

Wszystkich zapraszamy do Real Alcazar < wstęp jest bezpłatny i godny polecenia.
Nam udało się załapać do wejścia za trzecim razem. Kolejka do wejścia w zależności od pory dnia sięgała nawet do ~2km.
Do pałacu wpuszczane są grupy 30 osobowe co 20min.

Pozdrawiamy i zapraszamy,


 

 

 


#22 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 588 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 27 styczeń 2013 - 12:08

Dzięki za dobre słowa, to mnie motywuje do dalszych wpisów.
Te drzewa, myślałam, ze to jakaś odmiana akacji, ale kwiaty miały zupełnie inne, takie dzwonki. Teraz już wiadomo, że to jacaranda.

#23 Ir & Ed

Ir & Ed

    Ekspert karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3135 postów
  • Sprzęt:Brak

Napisano 27 styczeń 2013 - 14:29

Teraz już wiadomo, że to Jacaranda < zdobi ulicę nie tylko w Sevilli ...

Użytkownik ired edytował ten post 27 styczeń 2013 - 14:31


 

 

 


#24 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 588 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 28 styczeń 2013 - 11:07

Dzień 17,18,19. Pora na zasłużony odpoczynek nad oceanem. Plaża w Conil de la Frontera jest piaszczysta, szeroka i bardzo, bardzo długa. Ta bliżej kempingu Roche (zielona trawa, zielone drzewa, spokój, istna sielanka za 18,81€, oczywiście bez prądu) to niewielka piaszczysta zatoka wśród złocistych klifów. W obu można się zakochać. W majowy poniedziałek plaża w Conil jest prawie pusta. Rządzą nią przypływy i odpływy oceanu.

E12 Conil 781.jpg E12 Conil 820.jpg

E12 Conil  815.jpg E12 Conil  818.jpg


E12 Conil  823.jpg E12 Conil 1633.jpg


A Bolonia na piękną dunę (to sprawka wyjątkowo silnych, wiejących tu wiatrów). Za to rzymskie ruiny w Bolonii dla kogoś, kto widział Efes, Didimę czy Delfy są mało interesujące
E12 Bolonia 825.jpg E12 Bolonia 829.jpg
E12 Bolonia 831.jpg
Aneks do opinii o drogach: jak są, to są dobre, ale może ich nie być. Droga na plażę z kempingu Rocha to asfaltowa wstążeczka, wyboisty dukt i znowu asfalt, z parkingiem.

Dzień 20 Zaglądamy do Tarify. Robimy sobie zdjęcia na grobli symbolicznie oddzielającej dwie wielkie wody. Jesteśmy jednocześnie nad Morzem Śródziemnym i Oceanem Atlantyckim, 18 km od Afryki.Widać tylko czubki gór. Reszta czarnego lądu ginie w mgle.
E12 Tarifa 853.jpg E12 Tarifa 844.jpg
E12 Tarifa 855.jpg E12 Tarifa 858.jpg
E12 Tarifa 870.jpg
Wyjątkowo aktywny w tej okolicy wiatr wykorzystują nie tylko windserferzy. Są tu największe fermy wiatraków. Ich widok, w takich ilościach, jest wręcz niepokojący.
E12 Tarifa 869.jpg
W La Linea nie ma kempingu. Zniknął drogowskaz na parking dla kamperów. Zatrzymujemy się na ulicy. Nie mamy odwagi zostawić tu samochodu i przyczepy na dłużej, więc Gibraltar oglądamy z Hiszpanii.
E12 Gibraltar 872z.jpg
Droga A369 do Rondy wiedzie serpentynami przez przepiękne góry. Co chwila zapraszają nas na mirador: można odpocząć, zrobić zdjęcia, dowiedzieć się czegoś o górach i ukrytych w nich białych wioskach. Tablice informacyjne wykonane są, jakżeby inaczej, z azulejos.
E12 Sierrania de Ronda 878.jpg
Do Rondy dojeżdżamy w nocy. Przed nami dolina wypełniona światłami. To ma być ta maleńka Ronda z domami zawieszonymi nad przepaścią? Na szczęście kemping nazywa się El Sur, tak jak podaje przewodnik. Nie mamy jednak w zwyczaju rozpoczynać doby na kempingu wieczorem, a co dopiero w nocy, próbujemy więc znaleźć jakieś miejsce na nocleg w mieście. Robimy kółko po miasteczku, bez efektu, więc zajeżdżamy na parking przy kempingu, a tu chociaż recepcja już zamknięta, starsza pani otwiera ją specjalnie dla nas i nie zgadza się, żebyśmy poczekali do jutra na parkingu


#25 Ir & Ed

Ir & Ed

    Ekspert karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3135 postów
  • Sprzęt:Brak

Napisano 28 styczeń 2013 - 16:56

Hola nomadka i miłośnicy Hiszpanii,

nomadka napisała:dziś, 11:07
Jesteśmy jednocześnie nad Morzem Śródziemnym i Oceanem Atlantyckim, 18 km od Afryki.
Widać tylko czubki gór. Reszta czarnego lądu ginie w mgle.


My widoczność i pogodę mieliśmy lepszą, chociaż było bardzo wietrznie.
Przez lornetkę patrzyliśmy na Afrykę jak na Ziemię Obiecaną.
Byliliśmuy tu intruzami bo nasz kemping Torre de la Peña I < oraz nasz zestaw auto+przyxzepa
Ten kemping był zapałniony serfingowcami i ... > zerknij

nomadka napisała:dziś, 11:07
W La Linea nie ma kempingu. Zniknął drogowskaz na parking dla kamperów. Zatrzymujemy się na ulicy.
Nie mamy odwagi zostawić tu samochodu i przyczepy na dłużej, więc Gibraltar oglądamy z Hiszpanii.


W La Linea byliśmy na bardzo ładnie położonym kempingu Sur Europa < wjazd
Ładne czyste sanitariaty+darmowy dostęp do WiFi.
Z tego kempingu atakowaliśmy tylko autem Gibraltar < zapraszam

... akcenty POLSKIE,
Władysław Sikorski < info > katastrofa

Wyjątkowo bardzo polecamy ten cmentarz...

Trasa A - B < dojazd autem z naszego kempingu A na mapie do cmentarza punkt B

nomadka napisała:
Do Rondy dojeżdżamy w nocy. Przed nami dolina wypełniona światłami. To ma być ta maleńka Ronda z domami zawieszonymi nad przepaścią?


My do Ronda pjechaliśmy raniutko, wróciliśmy wieczorem tylko autem z kempingu Los Jarales, znajdziesz na mapie.
Nasza Ronda < zapraszamy

Nasza Hiszpania < ustawiłem mapę tak żeby były widoczne wszystkie wymienione trzy kempingi
... znajdziesz tu Gibraltar i Ronda, pamiętaj wolne wczytywanie czekaj

Pozdrawiam,
Wasze zdjęcie zestaw auto+przyczepa w tle skała Gibraltaru wysłałem specjalnie znajomemu który z "niewiadką" jedzi TYLKO na Mazury.


 

 

 


#26 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 588 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 28 styczeń 2013 - 18:28

"W La Linea byliśmy na bardzo ładnie położonym kempingu Sur Europa < wjazd
Ładne czyste sanitariaty+darmowy dostęp do WiFi."

I wierz tu przewodnikom! Jest napisane, że nie ma.

Użytkownik nomadka edytował ten post 28 styczeń 2013 - 18:28


#27 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 588 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 01 luty 2013 - 16:54

Dzień 21 Ze wschodem słońca Ronda okazuje się jak w przewodniku. Jest przepaść dzieląca miasto, domy nad przepaścią i most, którego budowę projektant przepłacił życiem. Ten most jest wciąż użytkowany, wjechaliśmy nim nocą do miasta wcale tego nie zauważając!


E12 Ronda  910.jpg E12 Ronda  885.jpg

E12 Ronda  900.jpg E12 Ronda  904.jpg


E12 Ronda  907.jpg E12 Ronda  894.jpg


Po bardzo krótkiej, liczącej 11 godzin, kempingowej dobie ruszamy w stronę Granady. Droga z Rody do Granady na szczęście nie jest już tak emocjonująca. Robi się coraz cieplej.

Dzień 22,23. Zatrzymujemy się na kempingu Maria-Eugienia koło Granady (18,18€). Na kemping zjeżdża się wprost z A92 Santa Fe - Granada, bez żadnego via servisco. Ma to jedną wadę: nie można się tu uwolnić od szumu autostrady, ale wieczorem jest nam to kompletnie obojętne, padamy ze zmęczenia po dniu spędzonym w mieście. Autobus do centrum zatrzymuje się przy bramie kempingu, za trzecim razem pani kierowca już nas poznaje i sama dba, żebyśmy wysiedli na właściwym przystanku. Na przejściu dla pieszych żongler wykorzystuje czerwone światła.

E12 Granada  1084.jpg


Granada to tętniące życiem stare miasto,

E12 Granada 919.jpg E12 Granada  916.jpg

E12 Granada  901.jpg E12 Granada  862.jpg


E12 Granada 966.jpg E12 Granada  1086.jpg


biały Albaicin – stara dzielnica arabska (tu nie zagląda się sąsiadom na podwórko),


E12 Granada  884.jpg E12 Granada 961.jpg


cygańskie mieszkania w grotach


E12 Granada 956.jpg


no i Alhambra. W Alhabrze spędzamy cały dzień, ale wciąż mam wrażenie, że coś przeoczyłam.


Najpierw ascetyczna alkazaba z maleńkim ogrodem,


E12 Granada A.973.jpg E12 Granada A.983.jpg

E12 Granada A.988.jpg


i pałac Karola V

E12 Granada A.936.jpg E12 Granada A.934.jpg


Wejście do pałacu Nasrydów jest na określoną godzinę (godzina jest zaznaczona na bilecie i nie można jej przegapić) i chociaż liczba gości jest ograniczona to i tak towarzyszy nam tłum. Trzeba się przeciskać przez różnojęzyczne grupy z przewodnikami i indywidualnych „słuchawkowiczów”. Idziemy za strzałkami, ale i tak coś mi się nie zgadza. Wracamy. Jest trochę spokojniej. W pałacu Nasrydów ściany, sufity, podłogi, kolumnady - każdy detal to dzieło sztuki.

E12 Granada A.1011.jpg


W ogrodach można wreszcie odpocząć. Przekwitają róże, kwitną zioła, czerwone maki, błękitne chabry i żółte jaskry. W sadzawkach pływają kolorowe ryby. Woda jest wszędzie: sadzawki, fontanny, kaskady. Cóż tu opowiadać, trzeba zobaczyć samemu.





Ze wzgórza Alhambry można podziwiać Granadę, żeby podziwiać Alhambrę trzeba koniecznie wejść na mirador przed kościołem San Nicolas w Albaicinie. To piękny widok: na wzgórzu alkazaba, pałac Nasrydów, pałac Karola V i Generalife tonące w zieleni, a w głębi ośnieżone szczyty Sierra Nevada.


E12 Granada 960.jpg E12 Granada 962.jpg


Nasz przewodnik nie wspomniał, gdzie znajdują się kasy z biletami do Alhambry. Dobrze, że pierwszego dnia przychodzimy tylko na rekonesans, bo poszukiwanie kas zajęło nam trochę cennego czasu. Kasy są przy ogrodach, w pobliżu parkingu. Elektroniczny licznik pokazuje, ile jeszcze zostało biletów, można więc łatwo ocenić swoje szanse. W kasach można kupić wyłącznie bilet na bieżący dzień. Na następne dni bilety zamawia się przez internet. Bilety na bieżący dzień można kupić również w automatach, praktycznie bez kolejki. Płaci się kartą, a prowizja od jednego biletu łączonego (pałace + ogród) wynosi 1,3 € - 10%.

Sklepik z pamiątkami na terenie Alhambry

E12 Granada A.931.jpg

Załączone miniatury

  • E12 Granada A.1067.jpg
  • E12 Granada A.1025.jpg
  • E12 Granada A.1027.jpg
  • E12 Granada A.1028.jpg
  • E12 Granada A.1031.jpg
  • E12 Granada A.1041.jpg
  • E12 Granada A.1055.jpg
  • E12 Granada A.1057.jpg
  • E12 Granada A.1059.jpg
  • E12 Granada A.1066.jpg
  • E12 Granada A.992.jpg
  • E12 Granada A.1068.jpg
  • E12 Granada A.1069.jpg
  • E12 Granada A.1074.jpg
  • E12 Granada A.1078.jpg
  • E12 Granada A.1081.jpg
  • E12 Granada A.1082.jpg
  • Kopia E12 Granada A.925.jpg


#28 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 588 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 02 luty 2013 - 11:02

W uzupełnieniu do ostatniego postu:

Na ostatnim zdjęciu widnieje klucz (symbol Allaha, czyli tego, który otwiera), oraz dłoń, których pięć palców skierowanych w niebo, symbolizuje pięć reguł Koranu: modlitwę, post, jałmużnę, pielgrzymkę do Mekki i wiarę w jedynego Boga. To symbole z Puerta de la Justicia - głównej bramy i wejścia do Alhambry. znalazły się obok siebie wyłącznie za moją sprawką i na szczęście nie oznacza to jeszcze końca świata.

Miał być podpis pod zdjęciem i zdjęcia w tekście, ale nie wyszło. Za dużo zdjęć? Za wolne łącze? Za krótki czas na edycję postu?



#29 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 588 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 05 luty 2013 - 10:51

Dzień 24. Widok Sierra Nevada okazał na tyle magnetyczny, że postanowiliśmy zobaczyć z bliska góry. Wybieramy jednak nie trzytysięczniki (może niesłusznie) ale Alpuljarras, takie hiszpańskie Beskidy. Zatrzymujemy się w Lanjaron, przyjemnym miasteczku z mnóstwem wody mineralnej płynącej z kranów na ulicach. Niestety próba zmierzenia się z hiszpańskim oznakowaniem szlaków okazała się nie całkiem udana. W IT nie mają mapy szlaków. Oglądamy mapę na tablicy i postanawiamy wyruszyć GR7 do Orgivy, wioski hippisów, a po drodze chcemy zobaczyć klasztor buddyjski O Sel Ling. Poza brakiem mapy sprawę traktujemy poważnie: zakładamy buty krekingowe, bierzemy kijki, zapas wody. Na początku idzie nam nie najgorzej, potem zaczynają się znaki zapytania: co oznaczają skrzyżowane kolory znaków, dlaczego wszystkie szlaki (a jest tu sporo lokalnych) mają oznakowanie biało-czerwone i którą drogę wybrać. Na szczęście nie tracimy z oczu Lanjaron, postanawiamy więc iść gdzie oczy poniosą do godziny 16, a potem już wracać. Tak więc z GR7 trafiamy na 142, potem znowu spotykamy GR7, asfalt zamienia się w szuter, czasem beton i dukt Mijamy opuszczone domki, opuszczone kwitnące gaje oliwne, opuszczone dojrzewające czereśnie (pyszne!), zielone łąki i całkiem wyschnięte z ostrą szczeciną trawy. Pachnie kwitnący żarnowiec, jego krzewy są wyższe od nas. Jest tu zadziwiająco dużo wody, płynie betonowymi korytami, wypełnia wielkie betonowe zbiorniki.

E12 Lanjaron 1097.jpg


E12 Lajaron 1088.jpg E12 Lanjaron 1091.jpg

A to szynki w sklepowej witrynie

E12 Lanjaron 1100.jpg


Nie dotarliśmy do Orgivy, kończy nam się woda, zbliża się 16 pora wracać. Trafiamy na asfaltową drogę prowadzącą w dół wprost do źródła wspaniałej lanjarońskiej wody. Po drodze spotykamy: 1. młodego Anglika z butelką wody, pyta o GR7, niestety nie pomożemy mu. Natomiast informacja, ze jesteśmy Polakami jest dla niego na tyle zaskakująca, że zatrzymuje się i długo patrzy z niedowierzaniem. 2. Dwie dziewczyny z olbrzymimi plecakami. One o nic nie pytają, są na początku szlaku. Witamy się tylko grzecznym „ola”. 3. Kilka samochodów. Hm, jednak na końcu tej drogi coś jest. Wracamy wieczorem nie osiągnąwszy celu. Śpimy na parkingu poniżej IT.


Kilka słów o Hiszpanach. Są bardzo mili i uczynni. Mówią dużo i głośno, Nie przeszkadza im, że mówią do Polki. Płynie potok słów, a ja już wiem, że torba foliowa to bolsa, a na najbliższym rondzie muszę skręcić de reczia- w prawo. Szkoły można poznać po głośnym gwarze dziecięcych głosów i chyba nie jest to nieustanna przerwa (obowiązują mundurki!). Poranna kawa pita jest nieśpiesznie w pobliskim barze, rozmowy płyną między stolikami, widać wszyscy się tu znają. Małe sklepiki pracują do południa. Nie informacji o godzinach otwarcia, chyba są otwierane kiedy przyjdzie pora, bo nikt nie czeka pod drzwiami. Sprzedawca zawsze znajdzie czas, żeby objaśnić ci hiszpańskie nazwy warzyw, a dzieciaki na ulicy przywitają cię grzecznym „ola”

Dzień 25,26. El Pino w Torrox Costa to kemping ograniczonego zaufania: płacimy “z góry”, dostajemy przywieszkę na przyczepę i pobierają kaucję za kartę magnetyczną. Poza tym wszystko w porządku, dużo cienia (na kempingu rosną drzewa avokado, pod drzewami leżą dojrzałe owoce, chyba ubiegłoroczne, a na drzewach rosną kolejne)

E12 Torrox 1115.jpg E12 Torrox 1112z.jpg


porządne sanitariaty, basen, sklepik i bardzo niska cena: 13€ za dobę, to ona sprowadziła nas tutaj. Do plaży jest kawałek, dojeżdżamy więc samochodem, a plaża jest czarna i gorąca. Trzeba się przyzwyczaić.


E12 Torrox 1103.jpg


Wieczorem odwiedzamy pobliską Nejrę, Balkon Europy nie wydawał mi się na tyle pociągający, żeby do niego dotrzeć.

E12 Nerja 1105.jpg E12 Nerja 1108.jpg

Orkiestra kibiców ćwiczy przed meczem.


E12 Nerja 1109.jpg


Dzień 27. Droga z Motril do Almerii prowadzi wśród przybrudzonej bieli. Od morza aż po zbocza gór ziemia pokryta jest foliowymi tunelami. Kilometry drogi i hektary folii. Okropny widok. Co też człowiek potrafi zrobić przyrodzie dla pełnych brzuchów i pękatej kiesy Zmęczeni nadmiarem bieli skręcamy do rezerwatu Cabo de Gata. Tu na szczęście przeważają agawy, wyschnięte trawy, słone laguny, pełne dzikiego ptactwa, szare góry i kilometry szarej, drobnożwirowej plaży. Prawie pustej. Taka plaża to królestwo nudystów i wędkarzy. Zatrzymujemy się w El Cabo de Gata. Dziwnie pustym miasteczku. Domy z zasłoniętymi żaluzjami, puste ulice, tylko kilkoro starszych ludzi spaceruje wieczorem po nadmorskim deptaku. A my zasypiamy po zachodzie słońca kołysani szumem morskich fal.

E12 Cabo de Gata 1121.jpg E12 Cabo de Gata 1122.jpg

E12 Cabo de Gata 1126.jpg E12 Cabo de Gata 1131.jpg


Dzień 28. Jedziemy drogą nad morzem w stronę Kartaginy. Niestety w Hiszpanii nad morzem oznacza często przez góry. Komu brakuje emocji polecam AL5105 z Carboneras do Mojacar. Z nad morza wspinamy się tylko na jakieś 150m, ale jaka to wspinaczka! Pętelki drogi, jedna nad drugą na pólkach skalnych i estakadach przylepionych do zbocza, choć wydawało się niemożliwe, przejechaliśmy. Wybrzeże się „cywilizuje”, coraz częściej spotykamy tablice z napisami „prohibito acamper”. To brzmi bardzo nieprzyjaźnie i na pewno nic dobrego nie oznacza. Czy możemy się zatrzymać przy tej plaży na kilka godzin, czy może już nie? Rekord zakazów podbijają w Bolnuevo. Na olbrzymim pustym placu przy skalnych grzybach (jedno z wielu hiszpańskich ciudad encantada) jest zakaz zatrzymywania i postoju dla camperów i samochodów z przyczepami. Robimy więc szybką sesję fotograficzną i odjeżdżamy.

E12 Ciudad  Encantada  1148.jpg E12 Ciudad  Encantada  1147.jpg


Nie wjeżdżamy do Kartaginy, oglądamy tylko resztki akweduktu na pobliskim wzgórzu.


E12 Cartagena 1419.jpg E12 Cartagena 1424.jpg


#30 janm

janm

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 385 postów
  • SkądPolska Północna
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:była N126EA/94 jest N126N/2003
  • Holownik:Opel Astra II i Citroen Xsara Picasso 1,8 Pb/LPG

Napisano 05 luty 2013 - 19:09

Witam N-iewiadowiaków
Wspaniała relacja - kilka latek temu pojechaliśmy w lato stulecia do Costa -Brawa w lipcu czarnym Passatem bez klimy też z Niewiadką , pamiętam , że w południe zjechałem na parking z cieniem bo pot z czoła zalewał mi oczy ; pamiętam te klimaty czerwoną ziemię i czas siesty z wymarłymi uliczkami oszałamiający zapach lawendy na polach koło Marsylii . Na campingu Niemcy i Holendrzy się dziwili , że mamy taką małą przyczepkę ale jak się dowiedzieli , że jedziemy z nią z Polski i wracamy to zyskaliśmy pełny szacunek bo oni zostawiają swoje przyczepy na parkingach 20- 30 km w głębi lądu na parę latek i tylko na urlop je stamtąd odbierają po pełnym serwisie .My jechaliśmy przez Niemcy , Francję a wracaliśmy przez Włochy i Chorwację ( tylko 5980Km )
Czekam na ciąg dalszy relacji z wspaniałej wyprawy.
Niewiadówki górą !!!!
Pozdrawiam




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych