Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

JacekSz

Krym pod szmatami

 

27.08.2012 piątek

 

W tym roku po raz pierwszy od wielu lat zdecydowaliśmy się na spędzenie urlopu pod namiotem. Przyczyną takiego wyboru był kierunek wyjazdu – Ukraina, z Krymem jako głównym celem naszej eskapady. Znając stan dróg ukraińskich stwierdziłem, że jednak szkoda przyczepki, namiot będzie lepszy. Tu zaznaczam, że Ukraina ma dużo dobrych dróg, stan ich poprawił się znacznie w ostatnim czasie, ale też wiele jeszcze zostało do zrobienia. Tak więc dokonaliśmy zakupu nowego namiotu i innych brakujących części ekwipunku. Na wyjazd z nami zdecydował się Darek n126 z Asią i Adą. Był drobny problem, ponieważ planowali kierunek w ramach UE i nie mieli paszportów. Ale o tym pewnie napisze Darek. W każdym razie ustaliliśmy, że dojadą do nas na Ukrainę.

 

Marlena jak zwykle zdołała zapakować nieprawdopodobną ilość bagażu do Chryslera. O 10 ruszamy z Łańcuta. Korek w Jarosławiu objeżdżamy bocznymi uliczkami i stosunkowo szybko jesteśmy na granicy w Korczowej. Po naszej stronie zielony pas dla UE nic do oclenia, nasza SG prosi tylko o otwarcie bagażnika. Po stronie ukraińskiej stoimy trochę dłużej, kontrolują dokumenty i tyle. Całość zajmuje nam 35 minut i możemy jechać dalej. post-3378-0-47753600-1345668011_thumb.jpgpost-3378-0-81213700-1345668104_thumb.jpgpost-3378-0-78959900-1345668135_thumb.jpg

 

Nawierzchnia drogi bardzo dobra (aż do Kijowa, ale my mamy dojechać tą drogą do Żytomierza. Na razie kierunek Lwów, do którego dojeżdżamy bez przeszkód. I teraz mój błąd nawigacyjny. Istnieje południowa obwodnica Lwowa i na nią powinniśmy się kierować (kierunek Czop). Tymczasem jadę jak wskazuje nawigacja i wjeżdżamy do miasta. We Lwowie to trochę problem, ponieważ większość ulic, po których jechaliśmy, nie jest wyremontowana. Wądoły, szczególnym problemem są zawyżone torowiska tramwajowe. Trzeba uważać, ale jakoś nie urywamy zawieszenia i w końcu Lwów zostaje za nami. Jedziemy dalej główną drogą na Kijów. dobra. Przed Równem zatrzymujemy się na szaszłyki w lesie sosnowym. post-3378-0-69441300-1345668156_thumb.jpg

 

Jedziemy sobie dalej. Naraz ograniczenie do 70, następnie do 50 i niestety moja nieuwaga. Za późno zwolniłem i milicjant zatrzymuje mnie za przekroczenie prędkości. Milicjant jest grzeczny, ale stanowczy, jechałem 75 km/h. Idziemy do biura. Tu dygresja i przestroga. Na głównych drogach pobudowane zostały jeszcze za ZSRR stałe posterunki na których praktycznie przez całą dobę pełnią dyżury milicjanci z DAI. Te miejsca są oznaczone. Najpierw pojawia się znak informacyjny DAI z nr telefonu, potem z zasady ograniczenie prędkości do 70 i następnie 50 km/h. Trzeba po prostu patrzeć na znaki i zwalniać.Dla cudzoziemca przyłapanego na wykroczeniu drogowym problem polega na tym, że milicjant powinien zatrzymać dowód rejestracyjny i wypisać zastępczy, z którym nie możemy opuścić terytorium Ukrainy do czasu zapłacenia stosunkowo wysokiej kary. Dla milicji to też problem, konieczność sporządzenia dodatkowych dokumentów. System ten zmusza kierowców do dogadywania się na miejscu, na co milicja chętnie przystaje. Zwyczajowa taryfa to połowa najniższego wymiaru grzywny, ale można negocjować. W każdym razie kara grzywny za przekroczenie prędkości o 25 km/h wynosi 600 hr (1 hrywna to obecnie około 42 gr). Negocjacje zakończone, jedziemy. W Żytomierzu skręcamy na Winnicę. Tadeusz (Polak, właściciel działki i dwóch domków letniskowych w Oczakowie) radził odbić z obwodnicy Żytomierza na drogę P018, która szybciej doprowadzi do drogi Kijów-Odessa, ale o tym nie pamiętałem. Przed nami Berdyczów, znany ze słynnego powiedzenia "pisz Pan na Berdyczów". Zapada zmierzch, więc szukamy noclegu. Przed Winnicą trafiamy do hotelu przy drodze. Bardzo dobry standard. Za dwa oddzielne pokoje z łazienkami płacimy po małym targu 400 hr.

Edytowane przez JacekSz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
darek126N
Na wyjazd z nami zdecydował się Darek n126 z Asią i Adą. Był drobny problem, ponieważ planowali kierunek w ramach UE i nie mieli paszportów

 

I w tym miejscu muszę się przyznać że byłem chyba jedyną osobą która nie wierzyła że w nie całe trzy tygodnie to nasze „państwo” się wyrobi i przygotuje ten jakże ważny dokument, będący przepustką na krym I tak 27.07.2012 odebraliśmy nasze przepustki w biurze paszportowym w Krakowie a co za tym idzie to mi się oberwało, że ja to zawsze pesymista itd. Itd. :hehe:

 

Hurra, więc jedziemy......:drive:

Edytowane przez darek126N

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pawel1o

Piszcie, piszcie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
gusia-s

 

byłem chyba jedyną osobą która nie wierzyła że w nie całe trzy tygodnie to nasze „państwo” się wyrobi i przygotuje ten jakże ważny dokument, będący przepustką na krym

 

jak przyciśnie kogoś to da się i w tydzień załatwić paszport - trzeba zagadać z kierownikiem referatu, napisać krótką prośbę o przyspieszenie motywując niespodziewaną koniecznością wyjazdu i kierownicy mają możliwość na telefon przyspieszenia procedury wydruku paszportu w PWPW

trzeba tylko dobrej woli urzędnika w pomocy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
JacekSz

28.07.2012 sobota

 

Po ósmej wyjeżdżamy spod hotelu.post-3378-0-46734400-1345750083_thumb.jpg

Kierunek Odessa, dalej Oczaków. post-3378-0-62876600-1345750131_thumb.jpgpost-3378-0-45068600-1345750139_thumb.jpgDroga od Żytomierza zła, z przyczepą to raczej zły pomysł jechać tędy. Ja jadę około 60 km/h, oczywiście wszyscy mnie wyprzedzają, dla tutejszych taka nawierzchnia to normalka.

 

Tankowanie gazu do pełna i płacenie kartą wymaga omówienia. Otóż najpierw należy zapytać obsługi, czy można płacić kartą. Nawet jak są nalepki że można, to trzeba pytać. Potem kartę należy okazać obsłudze i poprosić o tankowanie do pełna. Sprawdzą kartę (albo nie), zapytają może czy mamy hrywny (w razie niepowodzenia transakcji kartą, ale nam jakoś zawsze zadziałało) i dopiero wówczas dają znać pracownikowi obsługującemu dystrybutor, że może tankować do pełna. Czasem proszą jednak o podanie ilości litrów (mi się zdarzyło raz) – wówczas podajemy te litry, płacimy i dopiero tankują. U mnie wchodzi do pustego zbiornika 56 litów gazu, ale czasem się to waha (zależy jak jest ustawione urządzenie tankujące), więc trzeba podać trochę mniej. Cena gazu im dalej od granicy tym taniej, od 6,90 do 5,30 hr (bliżej Krymu i na Krymie przekracza znowu 6 hr). Jakość stacji paliw europejska, łącznie z kibelkami, chociaż zdarzają się (jak w Polsce) niechlubne wyjątki. Dojeżdżamy do drogi Kijów – Odessa (wyremontowanej na Euro). post-3378-0-19869000-1345750092_thumb.jpgpost-3378-0-78707000-1345750122_thumb.jpgWiększość trasy jadę na tempomacie (dwupasmówka 110, jednopasmówka 90). Zużycie paliwa zaskakuje pozytywnie. Płynna jazda, brak gór (na razie) i zużycie gazu rekordowo niskie jak na Chryslera (14/100), normalnie na trasie pali 16/100. Zahaczamy bokiem o Odessę, jedziemy na Mikołajewo i skręcamy w boczną drogę na Oczaków. post-3378-0-78692600-1345750169_thumb.jpgpost-3378-0-80501000-1345750158_thumb.jpgpost-3378-0-08060100-1345750147_thumb.jpg Obok drogi limany Dniestru.post-3378-0-88459000-1345750182_thumb.jpgpost-3378-0-69382600-1345750192_thumb.jpgpost-3378-0-29813000-1345750253_thumb.jpg

 

Przed nami jedzie ukraiński zestaw z przyczepą. Normalnie morderca przyczep, jechał po dziurach 90, ledwo go dogoniłem (oni tam tak wszyscy, przyczepy z Ukrainy nie można kupować).

 

W Oczakowie kierunek Łagierna Kosa, GPS N 46.62970 (46374641) W 3147925 (31284582). Temperatura po drodze 39 st., w Oczakowie spada do 33. Na miejscu wita gospodarz. Tadeusz jest polakiem, kupił działkę ze starym domem, wybudował mały domek letniskowy, zmodernizował i rozbudował stary. Domek jest mały, ale ma wszystko, co potrzeba (dwa pokoje, kuchnia, łazienka z WC. post-3378-0-31436700-1345750269_thumb.jpgNa zewnątrz są też prysznice (woda z beczki na dachu) i po kąpieli w morzu to raczej korzystaliśmy z tych zewnętrznych. 20 metrów od bramy działki jest sklep spożywczy. Marlena kupuje lokalne piwo, ale także mój ulubiony napój ukraiński – kwas chlebowy. Wieczorem sączymy zimne piwo z gospodarzem, który jest przemiłym człowiekiem. Wreszcie capstrzyk. Cdn.

Edytowane przez JacekSz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jenna

To ja zacznę powoli relację z naszej perspektywy :tuptup: czyli perypetie przedwyjazdowe itp .Cóż planów na wakacje było w tym roku mnóstwo: Chorwacja, Mazury i spływ Rospudą i wreszcie Litwa i Estonia. Jak to zwykle bywa jednak w naszym życiu scenariusze zupełnie różne wyskakują jak diabeł z pudełka :bevil: Na Litwę nie dane nam było znowu dotrzeć (nadmieniam iż nie dotarliśmy tam dwa lata temu z powodu kontuzji Ady i późniejszego załamania pogody, a wylądowaliśmy ... w Chorwacji :jump: ) Ubiegłe wakacje obyły się bez ekscesów tego typu dzięki Dżumikowi i naszym tajnym udziale w jego i Basi wyjazdowej rocznicy ślubu :banan:

 

Na początku tych wakacji nie przypuszczałam, że na akord będziemy wyrabiać paszporty - siedziałam sobie spokojnie w domu delektując się całkiem świeżym rozstaniem z pracą, aż tu nagle dzwoni Darek - że dzwoniła Marlena i że może byśmy na Krym pojechali... W sumie dobrze się złożyło że nie planowaliśmy Włoch, bo pewnie by usłyszał "gdzie Rzym, gdzie Krym":hehe: No i się zaczęło wycieczka do starostwa po paszporty - po odstaniu swojego w kolejce złożyliśmy wnioski - termin odbioru 3.08 :sciana: ale pani w informacji podbudowała nas (a może tylko mnie?) mówiąc że zwykle po 3 tygodniach już powinny być.

Koniec końców od poniedziałku wydzwaniałam na informację i w czwartek dowiedziałam się, że nasze paszporty przybyły, ale fizycznie w szufladce ich jeszcze nie ma :sciana: , ale w piątek można je będzie odebrać. A tu się okazało, że w piątek Darek musi być jeszcze w pracy. Na szczęście mógł wyjść wcześniej i z dziewiczymi paszportami udaliśmy się jescze na ostatnie zakupy.

 

W sobotę, 28. 07 dopieszczanie skody i pakowanie. I tu kolejny zonk - Darek odchudzając portfel z niepotrzebnej makulatury odkrył, że nie ma prawa jazdy :sciana: (wspomnę tylko, że już jedno prawo jazdy z tego pechowego portfela zgubił). No to usiedliśmy sobie zrezygnowani (po uprzednim przeszukaniu samochodu i czego się tylko dało). Porozpaczaliśmy sobie tak chwilę i Darek w przypływie desperacji wysłał mnie jeszcze raz do skody. I co? taadaaam! Detektor rzeczy zagubionych :google: (czyli ja) zadziałał - prawko leżało sobie spokojnie w prowadnicy fotela :winner:

 

Nie wierzę w końcu wyruszamy - tylko my jeszcze z międzylądowaniem u mojego siostrzeńca w Dębicy. I tuż przed Dębicą jawi się kolejny zonk - butla i palnik zostały z tego wszystkiego w garażu.:sciana: Objechaliśmy więc w niedzielę Dębicę, ale zakupu dokonaliśmy|

 

 

30.07 wyruszamy| Jest 9.45. O 12.45 jesteśmy w Korczowej na przejściu - mile tu spędzamy czas (zapoznając się głównie z bałaganem po stronie ukraińskiej i zbierając pieczątki) do 15.19 :narcyz: A potem już droga, droga, droga. Ogólnie pierwsze wrażenie nas zaskakuje - droga szybkiego ruchu, z ASFALTEM, bez dziur, kulturalne stacje benzynowe i bezpłatne toalety (jak napisał Jacek - czyste :thank: ) a więc jedziemy... I to wszystko dzięki Marlenie i Jackowi :bukiet: . Dzięki!

 

cdn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
JacekSz

29.07.2012 niedziela

 

Czekając na przyjazd Darka z załogą do południa plażujemy – do piaszczystej plaży mamy 300 metrów. Okazuje się, że w tym dniu obchodzone jest święto floty czarnomorskiej – wspólnie obchodzone przez floty rosyjską i ukraińską. Dla tutejszych mieszkańców to wielkie wydarzenie. Po południu jedziemy więc do portu w Oczakowie, który normalnie jest zamknięty dla postronnych. Marlena pilnuje mnie abym zatrzymał się przed każdym znakiem stop. GAI bardzo zwraca na to uwagę, zatrzymać należy się przed znakiem, chociaż wówczas z zasady nie widać dobrze drogi, niestety. Port w Oczakowie jest w stanie opłakanym. Oglądamy stary okręt (patrolowiec czy coś podobnego), pytamy o jakiś transport morski do Odessy – ale nie ma. Szkoda, w sezonie na pewno byłoby zainteresowanie.

 

post-3378-0-05503300-1345840951_thumb.jpgpost-3378-0-04506400-1345840966_thumb.jpgpost-3378-0-01371500-1345840990_thumb.jpgpost-3378-0-11658300-1345841002_thumb.jpgpost-3378-0-38194700-1345841037_thumb.jpgpost-3378-0-76159700-1345841046_thumb.jpgpost-3378-0-97999000-1345841058_thumb.jpgŚwięto w porcie właściwie się kończy. Wracamy. Po drodze omijamy dwie odkryte studzienki kanalizacyjne.

 

30.07.2012 poniedziałek

 

Znowu plaża, na której ludzi zdecydowanie mniej, niż w niedzielę. W Oczakowie robimy zakupy na bazarze. Po południu znowu plaża, tym razem jest trochę meduz wyrzuconych przez fale.

 

31.07.2012 wtorek

 

O 3 rano przychodzi sms od Darka, że są w okolicach Umania – nie to, że o takiej barbarzyńskiej porze wysłany, tylko szedł sobie kilka godzin.

 

Rano pochmurno, wreszcie trochę chłodniej. Wieczorem Tadeusz opowiada o DAI i systemie poboru mandatów. Okazuje sie, że limity na paliwo mają mizerne i często szef wysyła podwładnych na drogę, aby te fundusze uzbierali. Jednak zauważyłem, że nie czepiają się obecnie bez powodu (jak to kiedyś bywało). Podobno też od 6.04.2012 r. weszły przepisy o nalepce (PL i inne), pomimo nowej tablicy rejestracyjnej nalepka jest wymagana, brak to kara 300 hr. Na CB też wymagane jes zezwolenie, ale GAI nie zwracało uwagi ani na nalepki, ani na nasze anteny na dachu.

 

Po południu nareszcie dojechał Darek z Asią i Adą. W Korczowej stali 4 godz, spali po drodze 2 godz w samochodzie. Młodzież zrobiła całkiem zgrabne PL-ki z papieru i przykleiliśmy je taśmą przeźroczystą na tylnych szybach. Wieczorem grill i nocne polaków rozmowy przy winie ukraińskim, całkiem dobrym. post-3378-0-97862700-1345841086_thumb.jpgpost-3378-0-77462600-1345841159_thumb.jpgpost-3378-0-67111300-1345841280_thumb.jpgpost-3378-0-46757200-1345841223_thumb.jpgpost-3378-0-83165300-1345841205_thumb.jpgpost-3378-0-23304000-1345841232_thumb.jpgpost-3378-0-21221500-1345841253_thumb.jpgpost-3378-0-78351000-1345841261_thumb.jpg

 

Jutro jedziemy na Krym, gdzie stepy, fontanny Bachczysaraju, skała Ajudahu, Czatyrdach....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
abjan

Swietny opis i to stereo. Sam wróciłem niedawno z Zatoki za Odessą, z uszkodzoną skrzynią i czytając przeżywam wyprawę na nowo. Czekam na dalszy ciąg.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
JacekSz

1.08.2012 środa

 

Dzisiaj jedziemy na Krym, a dokładnie na półwysep Tarchankut do miejscowości Olenievka. Mijamy stragany z żywnością, w tym suszonymi rybami.

 

post-3378-0-08183200-1345968735_thumb.jpgpost-3378-0-31868000-1345968777_thumb.jpgpost-3378-0-12183200-1345968823_thumb.jpgpost-3378-0-49961200-1345968850_thumb.jpgpost-3378-0-09279600-1345968871_thumb.jpg

 

Droga mija bezproblemowo - do czasu. W jakiejś miejscowości już na Krymie, w poprzek drogi płynie rzeka. Jest to skutek wcześniejszego oberwania chmury. Nie ma innej alternatywy, jedziemy brodem. Przecież w naszych Bieszczadach to nic nadzwyczajnego. Najpierw jednak obserwujemy miejscowych, aby wybadać głębokość wody i przebieg drogi. Potem my. Ja przejeżdżam na drugi brzeg i dopiero wtedy rusza Darek.

 

post-3378-0-74579500-1345968925_thumb.jpgpost-3378-0-58891300-1345970122_thumb.jpgpost-3378-0-45303400-1345969013_thumb.jpgpost-3378-0-38938300-1345970043_thumb.jpgpost-3378-0-82857200-1345969246_thumb.jpg post-3378-0-61670800-1345969279_thumb.jpg

 

Szukając kampingu przejeżdżany Olenievkę i dojeżdżamy do klifowego wybrzeża. Jest pięknie. Ludzie obozują tu praktycznie na dziko. Teren odkryty, brak bieżącej wody. Jest jedno WC, pomalowane jak wojskowa budka strażnicza. Marcin odważył się zajrzeć do środka i natychmiast się cofnął.

 

post-3378-0-17403800-1345969315_thumb.jpgpost-3378-0-78763500-1345969371_thumb.jpg

 

A więc z powrotem w kierunku Olenievki i przed tą miejscowością po lewej stronie zjeżdżamy na kamping, którym administruje Tamara. Oglądamy kibelki i prysznice. Kibelki normalne, czyste, Prysznice z dykty i drewna. Pod prysznicami zapach nieświeży ścieków i gnijącego drewna, no ale dostępne są całą dobę, woda z beczki. Kibelki ok, ale są tylko dwa, a kamping duży, ludzi sporo, są kolejki, czeka się kilka do kilkudziesięciu minut niestety. Wiemy jednak, że nic lepszego nie znajdziemy. Jest możliwość podłączenia prądu. Tamara mówi, że może jutro będą oddane do użytku nowo budowane łazienki (to było powiedziane znacznie na wyrost, te łazienki realnie mogły być gotowe za kilkanaście dni dopiero, biorąc pod uwagę stan zaawansowania prac). Niemniej jednak w przyszłym roku ten kamping będzie miał chyba najlepsze zaplecze sanitarne ze wszystkich kampingów na Krymie. Wybieramy miejsce, usuwamy kamienie, i rozbijamy namioty około 20 metrów od wody – to rekompensuje wszelkie inne niedostatki.

 

post-3378-0-75743400-1345969409_thumb.jpgpost-3378-0-34792900-1345969473_thumb.jpgpost-3378-0-34142400-1345969517_thumb.jpgpost-3378-0-14166900-1345969584_thumb.jpg

 

Wodę zdatną do picia można kupić na miejscu, nie pamiętam ceny, ale jakaś niska. Za pobyt płacimy od osoby 10 hr, plus 10 za prąd, czy jakoś tak. Darek odkrywa na przedniej oponie małe (na razie) wybulenie. Jemy kolację słuchając szumu morza.

 

Darku i Asiu, proszę o uzupełnienie relacji (opisowo i zdjęciowo).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
darek126N

Ja jeszcze wrócę na chwile do nocy z 30 na 31 lipca 2012

 

Najlepszą drogą do Odessy a w każdym razie można ją polecić z czystym sumieniem jest trasa Korczowa – Lwów – Rivne - Żytomierz- i tu zjeżdżamyna R18 zdecydowanie najgorszy odcinek tej trasy, ale da się jechać -potem wypadamy na autostradę Kijów Odessa i tu jest całkiem Ok. aż do samej Odessy.

 

https://maps.google.com/maps?saddr=Korczowa,+Polska&daddr=Lw%C3%B3w,+Obw%C3%B3d+lwowski,+Ukraina+to:%C5%BBytomierz,+Obw%C3%B3d+%C5%BCytomierski,+Ukraina+to:Odessa,+Obw%C3%B3d+odeski,+Ukraina&ie=UTF8&ll=48.56025,28.135986&spn=5.155332,11.45874&sll=49.156562,20.698242&sspn=2.54706,5.72937&geocode=FYJD-gId-C1gASn599a1HWY7RzEqjnLEB1YRRQ%3BFUN--AIdFapuASlXmhAJfN06RzHieCMBF8UjQg%3BFTrT_gId60u1ASldNforo2QsRzEp4rnZo9JK8Q%3BFWdMxQIdOPHUASlDTIYLijHGQDFsF_KM4o-fEg&t=m&z=7

 

W nocy około 1: 30 zaczęło mi się trochę majaczyć wiec gdzieś przed Umaniem dla bezpieczeństwa niechcąc budzić dziewczyn, które smacznie spały zjechałem na pobocze tam gdzie już stały inne samochody ustawiłem się pomiędzy nimi i lulu-babulu. (oj mnie połamało na tym fotelu że hejÔÇŽ. :) ). Po jakiś 2 godzinach wstaję i sam niewiem czy spałem czy nie, ponieważ nie zauważyłem kiedy odjechała stojąca obok ciężarówka więc uznałem że coś tam jednak spałem. Majaki ustały więc odpalam i w drogę a tu zonk okazało się że wszyscy staliśmy na prawo skręcie z autostrady i to był nasz nocny parking. Nie prawdą jest że nie ma tam parkingów bo przywiększości Stacji benzynowych są takowe,niemniej jednak praktykowane są też i takie miejsca na odpoczynek, których urokom i ja uległem :hehe:

 

Następnie odwiedziliśmy stacje Benz. poranna toaleta zmiana kierowców i do Odessy zostałem zawieziony przez żonę :drive: – ha ma się dobrze nie :hehe:

 

W Odessie odebrałem kierownicę „szanownej małżonce” -jak to mówi jeden z naszych kolegów- no dobra specjalnie nie walczyła :hehe: i oddała po dobroci, i następne 150 km prowadziłem sam.

 

https://maps.google.com/maps?saddr=Odessa,+Obw%C3%B3d+odeski,+Ukraina&daddr=Oczak%C3%B3w,+Obw%C3%B3d+miko%C5%82ajowski,+Ukraina&ie=UTF8&sll=48.231991,28.015137&sspn=5.188659,11.45874&geocode=FWdMxQIdOPHUASlDTIYLijHGQDFsF_KM4o-fEg%3BFclRxwIdImLhASmRrkx1mmTGQDGELxs6cQ2dQw&t=m&z=10

 

 

Jesteśmyw oczakowie trochę zmęczeni ale szczęśliwi

 

post-3053-0-94533100-1345986255_thumb.jpg

 

Na miejscu gorące przywitania z Marleną i Jackiem poznaliśmy też Tadeusza, potem plaża zachód słońca i do jutra ÔÇŽÔÇŽ

 

post-3053-0-66583700-1345986306_thumb.jpg

 

post-3053-0-96054900-1345986331_thumb.jpg

 

post-3053-0-19814800-1345986431_thumb.jpg

 

Edytowane przez darek126N

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Spablo1

Nareszcie fajna fotorelacja co poczytania na forum :ok:

 

Super. Czekamy na cd... :tuptup:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
darek126N

01-08-2012

 

Następnego dnia pobudka śniadanie pakowanie ostatnie zakupy w Oczakowie i dalej jazda. Tym razem do Olenievki

 

https://maps.google.com/maps/ms?msid=210633992436259011596.0004c82c3e98f482310ed&msa=0&ll=45.996962,32.041626&spn=2.705527,5.72937

 

Odcinek raczej z wąską drogą tylko miejscami dwa pasy. Duży ruch czasami żeby wyprzedzić to trzeba prawie na trzeciego :chaja: . Na jednym zpostojów zauważam bombel na oponie na jej boku, trudno powiedzieć ,na 80%pewności musiał powstać na Ukrainie, zaliczyłem kilka ładnych dziur po drodze ale pewności nie mam, może z polski z czymś takim jedziemy ? Opony mają 5 lat więc jeszcze rok powinny dać radę a tu gulÔÇŽ. Na razie jedziemy dalej trochę uspokojony przez Jacka który stwierdził że widział znacznie gorsze wybulenia i nic się nie działo. No to jest nas dwóch ja też widziałem znacznie gorsze opony więc na razie jedziemy. O oponach będzie jeszcze póżniejÔÇŽ.

 

 

Zbliżamy się do ChornomorsÔÇÖke a tu takie chmury i błyskawice

 

post-3053-0-25473200-1345995639_thumb.jpg

 

 

Oczywiście spróbuj człowieku sfotografować błyskawiceÔÇŽ..

 

Dojeżdzamy do KrasnosilÔÇÖsÔÇÖke i mamy owoce burzy przed nami

 

post-3053-0-54582100-1345995847_thumb.jpg

 

Przejazd przez rzekę z naszej perspektywy

 

 

post-3053-0-59300300-1345996027_thumb.jpg

 

Udało się jesteśmy na końcu półwyspu

 

post-3053-0-03405300-1345996100_thumb.jpg

 

post-3053-0-14412700-1345996132_thumb.jpg

 

A tu coś w naszych barwach ale dalej się nie dało podejśćÔÇŽ.

 

post-3053-0-80027600-1345996191_thumb.jpg

 

Zbieramy kamyki na plaży

 

post-3053-0-53208600-1345996319_thumb.jpg

 

Szczęśliwi nad morzem czarnym

 

 

 

post-3053-0-89762700-1345996363_thumb.jpg

Edytowane przez darek126N

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
JacekSz

2.08.2012 czwartek

 

Rano deszcz i chłodno. W południe jedziemy do Eupatorii, miasta wielokulturowego (Karaimowie, Grecy, Ormianie).

 

post-3378-0-87779500-1346099996_thumb.jpgpost-3378-0-27712900-1346100190_thumb.jpgCiekawostką są linie tramwajowe z pojedynczym torem i mijankami oraz starymi wagonami niemieckiej produkcji. Ten na zdjęciu to jakiś nowszy, ale widać charakterystyczne mijanki post-3378-0-47705800-1346100860_thumb.jpgTam oglądamy średniowieczną bramę,post-3378-0-19160800-1346100140_thumb.jpgpost-3378-0-73796100-1346100218_thumb.jpgpost-3378-0-76373600-1346100276_thumb.jpg

 

cerkiew Św. Mikołaja (aktualnie odzyskuje dawny blask – wnętrze w rusztowaniach), post-3378-0-07165300-1346100422_thumb.jpgpost-3378-0-04714300-1346100649_thumb.jpgpost-3378-0-65089600-1346100452_thumb.jpg

sobór Św. Mikołaja, post-3378-0-24380000-1346101091_thumb.jpgpost-3378-0-37461200-1346101126_thumb.jpgpost-3378-0-85927400-1346101171_thumb.jpgpost-3378-0-14905400-1346101206_thumb.jpg

meczet Chański (zwany inaczej Piątkowym),post-3378-0-62329300-1346100687_thumb.jpg

 

te muzułmanki to nasze małżonki szykujące się do wejścia do meczetu post-3378-0-39435800-1346100718_thumb.jpg

 

łazimy po bocznych uliczkach. post-3378-0-33403400-1346100306_thumb.jpgpost-3378-0-63537500-1346100329_thumb.jpgpost-3378-0-96610100-1346100389_thumb.jpgpost-3378-0-24560700-1346100508_thumb.jpgpost-3378-0-42820600-1346100540_thumb.jpgpost-3378-0-39830500-1346100579_thumb.jpgpost-3378-0-89342800-1346100613_thumb.jpgpost-3378-0-97849000-1346100816_thumb.jpg

 

Pomnik przypominający kształtem okręt – na pamiątkę desantu wysłanego na pewną śmierć przez Stalina w 1942 r. (zginęli wszyscy, tj. 740 żołnierzy)post-3378-0-33966200-1346100931_thumb.jpg

 

Promenada nadmorska to nie jest miejsce w moim guście – tłok, gwar. post-3378-0-07932300-1346100974_thumb.jpgpost-3378-0-30901300-1346101010_thumb.jpgpost-3378-0-21778200-1346101250_thumb.jpgpost-3378-0-49045200-1346101379_thumb.jpg

 

Wstępujemy do knajpki na piwo, ale ja niestety piję tylko kawę.post-3378-0-11518100-1346101343_thumb.jpg W drodze na kamping kupiliśmy czeburiaki – pyszne.

 

Po powrocie na kamping zjawił się człowiek błyskający złotymi zębami, ale sympatyczny i podłączył nam prąd, dodając swój przewód, ponieważ nasze 45 metrów przewodów okazało się ciut za krótkie.

 

Zgodnie z zapowiedziami miejscowych wieczorem wypogodziło się zupełnie.post-3378-0-81190100-1346101444_thumb.jpgpost-3378-0-69106300-1346101482_thumb.jpgpost-3378-0-25671900-1346101522_thumb.jpg

 

Opracowaliśmy linię technologiczną zmywania naczyń, aby maksymalnie ograniczyć zużycie wody, którą trzeba było nosić z dość daleka.

 

Linia pracuje, na razie obsada dwuosobowa. post-3378-0-78334300-1346101873_thumb.jpg

 

A w następnym odcinku rejs jachtem i zdjęcia pięknych klifów Tarchankutu......

 

 

Edytowane przez JacekSz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Miodzio

No panowie wielki szacun za relację, no a przede wszystkim za wyprawę.

Brawa dla Was, ale również dla Waszych dziewczyn ;)

Jakoś w tym sezonie dużo załóg zrezygnowało z wyjazdów z budkami i pojechało z namiotami, nie wiem przypadkiem czy to nie wpływ spotkania Szmaciarzy tak natknął niektórych...grinser006.gif

 

Czytamy i czekamy na ciąg dalszy.

waytogo.gif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
JacekSz

3.08.2012 piątek

 

Dzisiaj plażowanie z meduzami, co niespecjalnie mi odpowiada, Ada też za nimi nie przepada. Marlena pyta Tamary o wynajęcie jakiegoś morskiego środka lokomocji, dostaje nr telefonu do właściciela jachtu. Cena wyjściowa to chyba 3000 hr, Marlena targuje do 1200 hr (ma trwać tylko dwie godziny). Do jachtu stojącego na boi musimy dojść plażą (około 20 minut), ponton przewozi nas na jacht i wreszcie płyniemy.

 

Oglądamy wrak statku, latarnię morską, klify. Podziwiamy Tortugę i krokodyla. W tych miejscach, które oglądamy, kręcono zdjęcia do filmu sf "Człowiek amfibia" z 1961 r.

 

Płyniemy z powrotem obserwując piękny zachód słońca. Załoga jachtu szuka boi do zacumowania już po ciemku i są z tym problemy, w końcu rzucają kotwicę. Okazuje się, że boja znajdowała się 5 metrów od jachtu. Rejs trwał 5 godzin, ale kapitan dotrzymuje słowa i płacimy 1200.

 

A oto fotorelacja.

post-3378-0-80368900-1346135426_thumb.jpgpost-3378-0-08178900-1346135440_thumb.jpgpost-3378-0-90296200-1346135446_thumb.jpgpost-3378-0-91227400-1346135455_thumb.jpgpost-3378-0-11650300-1346135464_thumb.jpgpost-3378-0-07682700-1346135472_thumb.jpgpost-3378-0-16879500-1346135480_thumb.jpgpost-3378-0-93698900-1346135499_thumb.jpgpost-3378-0-22916500-1346135516_thumb.jpgpost-3378-0-42300200-1346135539_thumb.jpgpost-3378-0-41563100-1346135553_thumb.jpgpost-3378-0-27849900-1346135564_thumb.jpgpost-3378-0-44394800-1346135585_thumb.jpgpost-3378-0-10205400-1346135610_thumb.jpgpost-3378-0-72897800-1346135623_thumb.jpgpost-3378-0-95328100-1346135730_thumb.jpgpost-3378-0-93419000-1346135741_thumb.jpgpost-3378-0-75320600-1346135757_thumb.jpgpost-3378-0-40406300-1346135765_thumb.jpgpost-3378-0-83989800-1346135801_thumb.jpgpost-3378-0-79883300-1346135789_thumb.jpgpost-3378-0-01126300-1346135815_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×