Skocz do zawartości

Strona używa cookies (ciasteczek). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    Nie pokazuj więcej tej informacji

Zdjęcie

Krym 2012


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
56 odpowiedzi w tym temacie

#1 JacekSz

JacekSz

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 278 postów
  • SkądŁańcut
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Adria Altea 502
  • Holownik:Mitsubishi Pajero

Napisano 22 sierpień 2012 - 21:44

Krym pod szmatami

27.08.2012 piątek


W tym roku po raz pierwszy od wielu lat zdecydowaliśmy się na spędzenie urlopu pod namiotem. Przyczyną takiego wyboru był kierunek wyjazdu – Ukraina, z Krymem jako głównym celem naszej eskapady. Znając stan dróg ukraińskich stwierdziłem, że jednak szkoda przyczepki, namiot będzie lepszy. Tu zaznaczam, że Ukraina ma dużo dobrych dróg, stan ich poprawił się znacznie w ostatnim czasie, ale też wiele jeszcze zostało do zrobienia. Tak więc dokonaliśmy zakupu nowego namiotu i innych brakujących części ekwipunku. Na wyjazd z nami zdecydował się Darek n126 z Asią i Adą. Był drobny problem, ponieważ planowali kierunek w ramach UE i nie mieli paszportów. Ale o tym pewnie napisze Darek. W każdym razie ustaliliśmy, że dojadą do nas na Ukrainę.

Marlena jak zwykle zdołała zapakować nieprawdopodobną ilość bagażu do Chryslera. O 10 ruszamy z Łańcuta. Korek w Jarosławiu objeżdżamy bocznymi uliczkami i stosunkowo szybko jesteśmy na granicy w Korczowej. Po naszej stronie zielony pas dla UE nic do oclenia, nasza SG prosi tylko o otwarcie bagażnika. Po stronie ukraińskiej stoimy trochę dłużej, kontrolują dokumenty i tyle. Całość zajmuje nam 35 minut i możemy jechać dalej. P1010391.JPG P1010392.JPG P1010393.JPG


Nawierzchnia drogi bardzo dobra (aż do Kijowa, ale my mamy dojechać tą drogą do Żytomierza. Na razie kierunek Lwów, do którego dojeżdżamy bez przeszkód. I teraz mój błąd nawigacyjny. Istnieje południowa obwodnica Lwowa i na nią powinniśmy się kierować (kierunek Czop). Tymczasem jadę jak wskazuje nawigacja i wjeżdżamy do miasta. We Lwowie to trochę problem, ponieważ większość ulic, po których jechaliśmy, nie jest wyremontowana. Wądoły, szczególnym problemem są zawyżone torowiska tramwajowe. Trzeba uważać, ale jakoś nie urywamy zawieszenia i w końcu Lwów zostaje za nami. Jedziemy dalej główną drogą na Kijów. dobra. Przed Równem zatrzymujemy się na szaszłyki w lesie sosnowym. DSCF6476.JPG

Jedziemy sobie dalej. Naraz ograniczenie do 70, następnie do 50 i niestety moja nieuwaga. Za późno zwolniłem i milicjant zatrzymuje mnie za przekroczenie prędkości. Milicjant jest grzeczny, ale stanowczy, jechałem 75 km/h. Idziemy do biura. Tu dygresja i przestroga. Na głównych drogach pobudowane zostały jeszcze za ZSRR stałe posterunki na których praktycznie przez całą dobę pełnią dyżury milicjanci z DAI. Te miejsca są oznaczone. Najpierw pojawia się znak informacyjny DAI z nr telefonu, potem z zasady ograniczenie prędkości do 70 i następnie 50 km/h. Trzeba po prostu patrzeć na znaki i zwalniać.Dla cudzoziemca przyłapanego na wykroczeniu drogowym problem polega na tym, że milicjant powinien zatrzymać dowód rejestracyjny i wypisać zastępczy, z którym nie możemy opuścić terytorium Ukrainy do czasu zapłacenia stosunkowo wysokiej kary. Dla milicji to też problem, konieczność sporządzenia dodatkowych dokumentów. System ten zmusza kierowców do dogadywania się na miejscu, na co milicja chętnie przystaje. Zwyczajowa taryfa to połowa najniższego wymiaru grzywny, ale można negocjować. W każdym razie kara grzywny za przekroczenie prędkości o 25 km/h wynosi 600 hr (1 hrywna to obecnie około 42 gr). Negocjacje zakończone, jedziemy. W Żytomierzu skręcamy na Winnicę. Tadeusz (Polak, właściciel działki i dwóch domków letniskowych w Oczakowie) radził odbić z obwodnicy Żytomierza na drogę P018, która szybciej doprowadzi do drogi Kijów-Odessa, ale o tym nie pamiętałem. Przed nami Berdyczów, znany ze słynnego powiedzenia "pisz Pan na Berdyczów". Zapada zmierzch, więc szukamy noclegu. Przed Winnicą trafiamy do hotelu przy drodze. Bardzo dobry standard. Za dwa oddzielne pokoje z łazienkami płacimy po małym targu 400 hr.

Użytkownik JacekSz edytował ten post 22 sierpień 2012 - 21:48

Nie ma złej pogody - jest tylko nieodpowiedni strój.

#2 darek126N

darek126N

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 392 postów
  • Telefon:608065616
  • SkądSkała k. Ojcowa
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Niewiadów 126N
  • Holownik:Skoda Octavia

Napisano 23 sierpień 2012 - 07:39

Na wyjazd z nami zdecydował się Darek n126 z Asią i Adą. Był drobny problem, ponieważ planowali kierunek w ramach UE i nie mieli paszportów


I w tym miejscu muszę się przyznać że byłem chyba jedyną osobą która nie wierzyła że w nie całe trzy tygodnie to nasze „państwo” się wyrobi i przygotuje ten jakże ważny dokument, będący przepustką na krym I tak 27.07.2012 odebraliśmy nasze przepustki w biurze paszportowym w Krakowie a co za tym idzie to mi się oberwało, że ja to zawsze pesymista itd. Itd. :hehe:

Hurra, więc jedziemy......:drive:

Użytkownik darek126N edytował ten post 23 sierpień 2012 - 07:40

Dołączona grafika

#3 Pawel1o

Pawel1o

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 395 postów
  • SkądŚwiętokrzyskie - Pińczów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Niewiadów - Freedom
  • Holownik:Citroen Picasso

Napisano 23 sierpień 2012 - 08:47

Piszcie, piszcie...

#4 gusia-s

gusia-s

    Maniak karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1708 postów
  • Skąd*̡͌l̡*̡̡̡̡__|̲̲̲͡͡͡▫ ̲͡ ̲̲̲͡͡π̲̲͡͡ ̲̲͡▫̲̲͡͡ ̲|̡̡̡__*̡͌l̡* ̴̡ı Przygody/Siedlce
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Knaus Azur 495 tf
  • Holownik:BMW

Napisano 23 sierpień 2012 - 14:56



byłem chyba jedyną osobą która nie wierzyła że w nie całe trzy tygodnie to nasze „państwo” się wyrobi i przygotuje ten jakże ważny dokument, będący przepustką na krym


jak przyciśnie kogoś to da się i w tydzień załatwić paszport - trzeba zagadać z kierownikiem referatu, napisać krótką prośbę o przyspieszenie motywując niespodziewaną koniecznością wyjazdu i kierownicy mają możliwość na telefon przyspieszenia procedury wydruku paszportu w PWPW
trzeba tylko dobrej woli urzędnika w pomocy

#5 JacekSz

JacekSz

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 278 postów
  • SkądŁańcut
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Adria Altea 502
  • Holownik:Mitsubishi Pajero

Napisano 23 sierpień 2012 - 20:37

28.07.2012 sobota

Po ósmej wyjeżdżamy spod hotelu.DSCF6477.JPG
Kierunek Odessa, dalej Oczaków. DSCF6483.JPG DSCF6485.JPG Droga od Żytomierza zła, z przyczepą to raczej zły pomysł jechać tędy. Ja jadę około 60 km/h, oczywiście wszyscy mnie wyprzedzają, dla tutejszych taka nawierzchnia to normalka.


Tankowanie gazu do pełna i płacenie kartą wymaga omówienia. Otóż najpierw należy zapytać obsługi, czy można płacić kartą. Nawet jak są nalepki że można, to trzeba pytać. Potem kartę należy okazać obsłudze i poprosić o tankowanie do pełna. Sprawdzą kartę (albo nie), zapytają może czy mamy hrywny (w razie niepowodzenia transakcji kartą, ale nam jakoś zawsze zadziałało) i dopiero wówczas dają znać pracownikowi obsługującemu dystrybutor, że może tankować do pełna. Czasem proszą jednak o podanie ilości litrów (mi się zdarzyło raz) – wówczas podajemy te litry, płacimy i dopiero tankują. U mnie wchodzi do pustego zbiornika 56 litów gazu, ale czasem się to waha (zależy jak jest ustawione urządzenie tankujące), więc trzeba podać trochę mniej. Cena gazu im dalej od granicy tym taniej, od 6,90 do 5,30 hr (bliżej Krymu i na Krymie przekracza znowu 6 hr). Jakość stacji paliw europejska, łącznie z kibelkami, chociaż zdarzają się (jak w Polsce) niechlubne wyjątki. Dojeżdżamy do drogi Kijów – Odessa (wyremontowanej na Euro). DSCF6478.JPG DSCF6481.JPG Większość trasy jadę na tempomacie (dwupasmówka 110, jednopasmówka 90). Zużycie paliwa zaskakuje pozytywnie. Płynna jazda, brak gór (na razie) i zużycie gazu rekordowo niskie jak na Chryslera (14/100), normalnie na trasie pali 16/100. Zahaczamy bokiem o Odessę, jedziemy na Mikołajewo i skręcamy w boczną drogę na Oczaków. DSCF6488.JPG DSCF6487.JPG DSCF6486.JPG Obok drogi limany Dniestru.DSCF6490.JPG DSCF6491.JPG DSCF6492.JPG


Przed nami jedzie ukraiński zestaw z przyczepą. Normalnie morderca przyczep, jechał po dziurach 90, ledwo go dogoniłem (oni tam tak wszyscy, przyczepy z Ukrainy nie można kupować).

W Oczakowie kierunek Łagierna Kosa, GPS N 46.62970 (46374641) W 3147925 (31284582). Temperatura po drodze 39 st., w Oczakowie spada do 33. Na miejscu wita gospodarz. Tadeusz jest polakiem, kupił działkę ze starym domem, wybudował mały domek letniskowy, zmodernizował i rozbudował stary. Domek jest mały, ale ma wszystko, co potrzeba (dwa pokoje, kuchnia, łazienka z WC. DSCF6508.JPG Na zewnątrz są też prysznice (woda z beczki na dachu) i po kąpieli w morzu to raczej korzystaliśmy z tych zewnętrznych. 20 metrów od bramy działki jest sklep spożywczy. Marlena kupuje lokalne piwo, ale także mój ulubiony napój ukraiński – kwas chlebowy. Wieczorem sączymy zimne piwo z gospodarzem, który jest przemiłym człowiekiem. Wreszcie capstrzyk. Cdn.

Użytkownik JacekSz edytował ten post 23 sierpień 2012 - 20:43

Nie ma złej pogody - jest tylko nieodpowiedni strój.

#6 jenna

jenna

    Sympatyk karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPip
  • 139 postów
  • SkądSkała
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:126N
  • Holownik:Skoda Octavia

Napisano 24 sierpień 2012 - 09:02

To ja zacznę powoli relację z naszej perspektywy :tuptup: czyli perypetie przedwyjazdowe itp .Cóż planów na wakacje było w tym roku mnóstwo: Chorwacja, Mazury i spływ Rospudą i wreszcie Litwa i Estonia. Jak to zwykle bywa jednak w naszym życiu scenariusze zupełnie różne wyskakują jak diabeł z pudełka :bevil: Na Litwę nie dane nam było znowu dotrzeć (nadmieniam iż nie dotarliśmy tam dwa lata temu z powodu kontuzji Ady i późniejszego załamania pogody, a wylądowaliśmy ... w Chorwacji :jump: ) Ubiegłe wakacje obyły się bez ekscesów tego typu dzięki Dżumikowi i naszym tajnym udziale w jego i Basi wyjazdowej rocznicy ślubu :banan:

Na początku tych wakacji nie przypuszczałam, że na akord będziemy wyrabiać paszporty - siedziałam sobie spokojnie w domu delektując się całkiem świeżym rozstaniem z pracą, aż tu nagle dzwoni Darek - że dzwoniła Marlena i że może byśmy na Krym pojechali... W sumie dobrze się złożyło że nie planowaliśmy Włoch, bo pewnie by usłyszał "gdzie Rzym, gdzie Krym":hehe: No i się zaczęło wycieczka do starostwa po paszporty - po odstaniu swojego w kolejce złożyliśmy wnioski - termin odbioru 3.08 :sciana: ale pani w informacji podbudowała nas (a może tylko mnie?) mówiąc że zwykle po 3 tygodniach już powinny być.
Koniec końców od poniedziałku wydzwaniałam na informację i w czwartek dowiedziałam się, że nasze paszporty przybyły, ale fizycznie w szufladce ich jeszcze nie ma :sciana: , ale w piątek można je będzie odebrać. A tu się okazało, że w piątek Darek musi być jeszcze w pracy. Na szczęście mógł wyjść wcześniej i z dziewiczymi paszportami udaliśmy się jescze na ostatnie zakupy.

W sobotę, 28. 07 dopieszczanie skody i pakowanie. I tu kolejny zonk - Darek odchudzając portfel z niepotrzebnej makulatury odkrył, że nie ma prawa jazdy :sciana: (wspomnę tylko, że już jedno prawo jazdy z tego pechowego portfela zgubił). No to usiedliśmy sobie zrezygnowani (po uprzednim przeszukaniu samochodu i czego się tylko dało). Porozpaczaliśmy sobie tak chwilę i Darek w przypływie desperacji wysłał mnie jeszcze raz do skody. I co? taadaaam! Detektor rzeczy zagubionych :google: (czyli ja) zadziałał - prawko leżało sobie spokojnie w prowadnicy fotela :winner:

Nie wierzę w końcu wyruszamy - tylko my jeszcze z międzylądowaniem u mojego siostrzeńca w Dębicy. I tuż przed Dębicą jawi się kolejny zonk - butla i palnik zostały z tego wszystkiego w garażu.:sciana: Objechaliśmy więc w niedzielę Dębicę, ale zakupu dokonaliśmy|


30.07 wyruszamy| Jest 9.45. O 12.45 jesteśmy w Korczowej na przejściu - mile tu spędzamy czas (zapoznając się głównie z bałaganem po stronie ukraińskiej i zbierając pieczątki) do 15.19 :narcyz: A potem już droga, droga, droga. Ogólnie pierwsze wrażenie nas zaskakuje - droga szybkiego ruchu, z ASFALTEM, bez dziur, kulturalne stacje benzynowe i bezpłatne toalety (jak napisał Jacek - czyste :thank: ) a więc jedziemy... I to wszystko dzięki Marlenie i Jackowi :bukiet: . Dzięki!

cdn
Czy wrócę? Może,
Niewykluczone:
Jeżeli będzie gorzej
Po tamtej stronie.

(R. Frost)
Dołączona grafika

#7 JacekSz

JacekSz

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 278 postów
  • SkądŁańcut
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Adria Altea 502
  • Holownik:Mitsubishi Pajero

Napisano 24 sierpień 2012 - 21:56

29.07.2012 niedziela

Czekając na przyjazd Darka z załogą do południa plażujemy – do piaszczystej plaży mamy 300 metrów. Okazuje się, że w tym dniu obchodzone jest święto floty czarnomorskiej – wspólnie obchodzone przez floty rosyjską i ukraińską. Dla tutejszych mieszkańców to wielkie wydarzenie. Po południu jedziemy więc do portu w Oczakowie, który normalnie jest zamknięty dla postronnych. Marlena pilnuje mnie abym zatrzymał się przed każdym znakiem stop. GAI bardzo zwraca na to uwagę, zatrzymać należy się przed znakiem, chociaż wówczas z zasady nie widać dobrze drogi, niestety. Port w Oczakowie jest w stanie opłakanym. Oglądamy stary okręt (patrolowiec czy coś podobnego), pytamy o jakiś transport morski do Odessy – ale nie ma. Szkoda, w sezonie na pewno byłoby zainteresowanie.


DSCF6494.JPG DSCF6496.JPG DSCF6497.JPG DSCF6499.JPG DSCF6501.JPG DSCF6504.JPG DSCF6505.JPG Święto w porcie właściwie się kończy. Wracamy. Po drodze omijamy dwie odkryte studzienki kanalizacyjne.

30.07.2012 poniedziałek

Znowu plaża, na której ludzi zdecydowanie mniej, niż w niedzielę. W Oczakowie robimy zakupy na bazarze. Po południu znowu plaża, tym razem jest trochę meduz wyrzuconych przez fale.

31.07.2012 wtorek

O 3 rano przychodzi sms od Darka, że są w okolicach Umania – nie to, że o takiej barbarzyńskiej porze wysłany, tylko szedł sobie kilka godzin.

Rano pochmurno, wreszcie trochę chłodniej. Wieczorem Tadeusz opowiada o DAI i systemie poboru mandatów. Okazuje sie, że limity na paliwo mają mizerne i często szef wysyła podwładnych na drogę, aby te fundusze uzbierali. Jednak zauważyłem, że nie czepiają się obecnie bez powodu (jak to kiedyś bywało). Podobno też od 6.04.2012 r. weszły przepisy o nalepce (PL i inne), pomimo nowej tablicy rejestracyjnej nalepka jest wymagana, brak to kara 300 hr. Na CB też wymagane jes zezwolenie, ale GAI nie zwracało uwagi ani na nalepki, ani na nasze anteny na dachu.

Po południu nareszcie dojechał Darek z Asią i Adą. W Korczowej stali 4 godz, spali po drodze 2 godz w samochodzie. Młodzież zrobiła całkiem zgrabne PL-ki z papieru i przykleiliśmy je taśmą przeźroczystą na tylnych szybach. Wieczorem grill i nocne polaków rozmowy przy winie ukraińskim, całkiem dobrym. DSCF6506.JPG DSCF6529.JPG DSCF6540.JPG DSCF6531.JPG DSCF6530.JPG DSCF6536.JPG DSCF6538.JPG DSCF6539.JPG


Jutro jedziemy na Krym, gdzie stepy, fontanny Bachczysaraju, skała Ajudahu, Czatyrdach....
Nie ma złej pogody - jest tylko nieodpowiedni strój.

#8 abjan

abjan

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 222 postów
  • SkądBielsko-Biała
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Hobby Excellent easy 2006
  • Holownik:Fiat Croma 150KM

Napisano 25 sierpień 2012 - 08:51

Swietny opis i to stereo. Sam wróciłem niedawno z Zatoki za Odessą, z uszkodzoną skrzynią i czytając przeżywam wyprawę na nowo. Czekam na dalszy ciąg.

#9 JacekSz

JacekSz

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 278 postów
  • SkądŁańcut
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Adria Altea 502
  • Holownik:Mitsubishi Pajero

Napisano 26 sierpień 2012 - 09:38

1.08.2012 środa

Dzisiaj jedziemy na Krym, a dokładnie na półwysep Tarchankut do miejscowości Olenievka. Mijamy stragany z żywnością, w tym suszonymi rybami.


DSCF6542.JPG DSCF6544.JPG DSCF6547.JPG DSCF6552.JPG DSCF6553.JPG


Droga mija bezproblemowo - do czasu. W jakiejś miejscowości już na Krymie, w poprzek drogi płynie rzeka. Jest to skutek wcześniejszego oberwania chmury. Nie ma innej alternatywy, jedziemy brodem. Przecież w naszych Bieszczadach to nic nadzwyczajnego. Najpierw jednak obserwujemy miejscowych, aby wybadać głębokość wody i przebieg drogi. Potem my. Ja przejeżdżam na drugi brzeg i dopiero wtedy rusza Darek.


DSCF6556.JPG DSCF6560.JPG DSCF6561.JPG DSCF6559.JPG DSCF6564.JPG DSCF6565.JPG


Szukając kampingu przejeżdżany Olenievkę i dojeżdżamy do klifowego wybrzeża. Jest pięknie. Ludzie obozują tu praktycznie na dziko. Teren odkryty, brak bieżącej wody. Jest jedno WC, pomalowane jak wojskowa budka strażnicza. Marcin odważył się zajrzeć do środka i natychmiast się cofnął.


DSCF6567.JPG DSCF6568.JPG

A więc z powrotem w kierunku Olenievki i przed tą miejscowością po lewej stronie zjeżdżamy na kamping, którym administruje Tamara. Oglądamy kibelki i prysznice. Kibelki normalne, czyste, Prysznice z dykty i drewna. Pod prysznicami zapach nieświeży ścieków i gnijącego drewna, no ale dostępne są całą dobę, woda z beczki. Kibelki ok, ale są tylko dwa, a kamping duży, ludzi sporo, są kolejki, czeka się kilka do kilkudziesięciu minut niestety. Wiemy jednak, że nic lepszego nie znajdziemy. Jest możliwość podłączenia prądu. Tamara mówi, że może jutro będą oddane do użytku nowo budowane łazienki (to było powiedziane znacznie na wyrost, te łazienki realnie mogły być gotowe za kilkanaście dni dopiero, biorąc pod uwagę stan zaawansowania prac). Niemniej jednak w przyszłym roku ten kamping będzie miał chyba najlepsze zaplecze sanitarne ze wszystkich kampingów na Krymie. Wybieramy miejsce, usuwamy kamienie, i rozbijamy namioty około 20 metrów od wody – to rekompensuje wszelkie inne niedostatki.


DSCF6570.JPG DSCF6574.JPG DSCF6584.JPG DSCF6579.JPG


Wodę zdatną do picia można kupić na miejscu, nie pamiętam ceny, ale jakaś niska. Za pobyt płacimy od osoby 10 hr, plus 10 za prąd, czy jakoś tak. Darek odkrywa na przedniej oponie małe (na razie) wybulenie. Jemy kolację słuchając szumu morza.

Darku i Asiu, proszę o uzupełnienie relacji (opisowo i zdjęciowo).
Nie ma złej pogody - jest tylko nieodpowiedni strój.

#10 darek126N

darek126N

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 392 postów
  • Telefon:608065616
  • SkądSkała k. Ojcowa
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Niewiadów 126N
  • Holownik:Skoda Octavia

Napisano 26 sierpień 2012 - 14:07

Ja jeszcze wrócę na chwile do nocy z 30 na 31 lipca 2012

Najlepszą drogą do Odessy a w każdym razie można ją polecić z czystym sumieniem jest trasa Korczowa – Lwów – Rivne - Żytomierz- i tu zjeżdżamyna R18 zdecydowanie najgorszy odcinek tej trasy, ale da się jechać -potem wypadamy na autostradę Kijów Odessa i tu jest całkiem Ok. aż do samej Odessy.

https://maps.google.com/maps?saddr=Korczowa,+Polska&daddr=Lw%C3%B3w,+Obw%C3%B3d+lwowski,+Ukraina+to:%C5%BBytomierz,+Obw%C3%B3d+%C5%BCytomierski,+Ukraina+to:Odessa,+Obw%C3%B3d+odeski,+Ukraina&ie=UTF8&ll=48.56025,28.135986&spn=5.155332,11.45874&sll=49.156562,20.698242&sspn=2.54706,5.72937&geocode=FYJD-gId-C1gASn599a1HWY7RzEqjnLEB1YRRQ%3BFUN--AIdFapuASlXmhAJfN06RzHieCMBF8UjQg%3BFTrT_gId60u1ASldNforo2QsRzEp4rnZo9JK8Q%3BFWdMxQIdOPHUASlDTIYLijHGQDFsF_KM4o-fEg&t=m&z=7

W nocy około 1: 30 zaczęło mi się trochę majaczyć wiec gdzieś przed Umaniem dla bezpieczeństwa niechcąc budzić dziewczyn, które smacznie spały zjechałem na pobocze tam gdzie już stały inne samochody ustawiłem się pomiędzy nimi i lulu-babulu. (oj mnie połamało na tym fotelu że hejÔÇŽ. :) ). Po jakiś 2 godzinach wstaję i sam niewiem czy spałem czy nie, ponieważ nie zauważyłem kiedy odjechała stojąca obok ciężarówka więc uznałem że coś tam jednak spałem. Majaki ustały więc odpalam i w drogę a tu zonk okazało się że wszyscy staliśmy na prawo skręcie z autostrady i to był nasz nocny parking. Nie prawdą jest że nie ma tam parkingów bo przywiększości Stacji benzynowych są takowe,niemniej jednak praktykowane są też i takie miejsca na odpoczynek, których urokom i ja uległem :hehe:

Następnie odwiedziliśmy stacje Benz. poranna toaleta zmiana kierowców i do Odessy zostałem zawieziony przez żonę :drive: – ha ma się dobrze nie :hehe:

W Odessie odebrałem kierownicę „szanownej małżonce” -jak to mówi jeden z naszych kolegów- no dobra specjalnie nie walczyła :hehe: i oddała po dobroci, i następne 150 km prowadziłem sam.

https://maps.google.com/maps?saddr=Odessa,+Obw%C3%B3d+odeski,+Ukraina&daddr=Oczak%C3%B3w,+Obw%C3%B3d+miko%C5%82ajowski,+Ukraina&ie=UTF8&sll=48.231991,28.015137&sspn=5.188659,11.45874&geocode=FWdMxQIdOPHUASlDTIYLijHGQDFsF_KM4o-fEg%3BFclRxwIdImLhASmRrkx1mmTGQDGELxs6cQ2dQw&t=m&z=10



Jesteśmyw oczakowie trochę zmęczeni ale szczęśliwi

DSCF0015.JPG


Na miejscu gorące przywitania z Marleną i Jackiem poznaliśmy też Tadeusza, potem plaża zachód słońca i do jutra ÔÇŽÔÇŽ

DSCF0022.JPG

DSCF0023.JPG

DSCF0035-001.JPG



Użytkownik darek126N edytował ten post 26 sierpień 2012 - 14:15

Dołączona grafika

#11 Spablo1

Spablo1

    Ekspert karawaningu

  • Moderatorzy
  • 4319 postów
  • Telefon:PW
  • SkądPoznań
  • Sprzęt:Brak
  • Holownik:JUMPER

Napisano 26 sierpień 2012 - 15:02

Nareszcie fajna fotorelacja co poczytania na forum :ok:

Super. Czekamy na cd... :tuptup:
Ludzie wierzą, że aby osiągnąć sukces trzeba wstawać rano.
Otóż nie - trzeba wstawać w dobrym humorze :)


Dołączona grafika


Wakacje 2011
Wakacje 2012

#12 darek126N

darek126N

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 392 postów
  • Telefon:608065616
  • SkądSkała k. Ojcowa
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Niewiadów 126N
  • Holownik:Skoda Octavia

Napisano 26 sierpień 2012 - 16:52

01-08-2012

Następnego dnia pobudka śniadanie pakowanie ostatnie zakupy w Oczakowie i dalej jazda. Tym razem do Olenievki

https://maps.google.com/maps/ms?msid=210633992436259011596.0004c82c3e98f482310ed&msa=0&ll=45.996962,32.041626&spn=2.705527,5.72937

Odcinek raczej z wąską drogą tylko miejscami dwa pasy. Duży ruch czasami żeby wyprzedzić to trzeba prawie na trzeciego :chaja: . Na jednym zpostojów zauważam bombel na oponie na jej boku, trudno powiedzieć ,na 80%pewności musiał powstać na Ukrainie, zaliczyłem kilka ładnych dziur po drodze ale pewności nie mam, może z polski z czymś takim jedziemy ? Opony mają 5 lat więc jeszcze rok powinny dać radę a tu gulÔÇŽ. Na razie jedziemy dalej trochę uspokojony przez Jacka który stwierdził że widział znacznie gorsze wybulenia i nic się nie działo. No to jest nas dwóch ja też widziałem znacznie gorsze opony więc na razie jedziemy. O oponach będzie jeszcze póżniejÔÇŽ.



Zbliżamy się do ChornomorsÔÇÖke a tu takie chmury i błyskawice

DSCF0108.JPG




Oczywiście spróbuj człowieku sfotografować błyskawiceÔÇŽ..

Dojeżdzamy do KrasnosilÔÇÖsÔÇÖke i mamy owoce burzy przed nami

DSCF0126.JPG

Przejazd przez rzekę z naszej perspektywy



DSCF0128-001.JPG

Udało się jesteśmy na końcu półwyspu

DSCF0132.JPG

DSCF0136.JPG

A tu coś w naszych barwach ale dalej się nie dało podejśćÔÇŽ.

DSCF0138.JPG

Zbieramy kamyki na plaży

DSCF0142.JPG

Szczęśliwi nad morzem czarnym





Załączone miniatury

  • DSCF0156.JPG

Użytkownik darek126N edytował ten post 26 sierpień 2012 - 16:57

Dołączona grafika

#13 JacekSz

JacekSz

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 278 postów
  • SkądŁańcut
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Adria Altea 502
  • Holownik:Mitsubishi Pajero

Napisano 27 sierpień 2012 - 22:15

2.08.2012 czwartek

Rano deszcz i chłodno. W południe jedziemy do Eupatorii, miasta wielokulturowego (Karaimowie, Grecy, Ormianie).


DSCF6603.JPG DSCF6608.JPG Ciekawostką są linie tramwajowe z pojedynczym torem i mijankami oraz starymi wagonami niemieckiej produkcji. Ten na zdjęciu to jakiś nowszy, ale widać charakterystyczne mijanki DSCF6633.JPG Tam oglądamy średniowieczną bramę,DSCF6606.JPG DSCF6609.JPG DSCF6610.JPG

cerkiew Św. Mikołaja (aktualnie odzyskuje dawny blask – wnętrze w rusztowaniach), DSCF6614.JPG DSCF6623.JPG DSCF6621.JPG
sobór Św. Mikołaja, DSCF6637.JPG DSCF6638.JPG DSCF6639.JPG DSCF6641.JPG
meczet Chański (zwany inaczej Piątkowym),DSCF6625.JPG


te muzułmanki to nasze małżonki szykujące się do wejścia do meczetu DSCF6627.JPG

łazimy po bocznych uliczkach. DSCF6611.JPG DSCF6612.JPG DSCF6613.JPG DSCF6617.JPG DSCF6618.JPG DSCF6619.JPG DSCF6620.JPG DSCF6626.JPG

Pomnik przypominający kształtem okręt – na pamiątkę desantu wysłanego na pewną śmierć przez Stalina w 1942 r. (zginęli wszyscy, tj. 740 żołnierzy)DSCF6634.JPG


Promenada nadmorska to nie jest miejsce w moim guście – tłok, gwar. DSCF6635.JPG DSCF6636.JPG DSCF6642.JPG DSCF6653.JPG


Wstępujemy do knajpki na piwo, ale ja niestety piję tylko kawę.DSCF6644.JPG W drodze na kamping kupiliśmy czeburiaki – pyszne.

Po powrocie na kamping zjawił się człowiek błyskający złotymi zębami, ale sympatyczny i podłączył nam prąd, dodając swój przewód, ponieważ nasze 45 metrów przewodów okazało się ciut za krótkie.

Zgodnie z zapowiedziami miejscowych wieczorem wypogodziło się zupełnie.DSCF6655.JPG DSCF6656.JPG DSCF6657.JPG

Opracowaliśmy linię technologiczną zmywania naczyń, aby maksymalnie ograniczyć zużycie wody, którą trzeba było nosić z dość daleka.


Linia pracuje, na razie obsada dwuosobowa. DSCF6669.JPG

A w następnym odcinku rejs jachtem i zdjęcia pięknych klifów Tarchankutu......





Użytkownik JacekSz edytował ten post 27 sierpień 2012 - 22:16

Nie ma złej pogody - jest tylko nieodpowiedni strój.

#14 Miodzio

Miodzio

    Maniak karawaningu

  • Moderatorzy
  • 2812 postów
  • SkądGliwice
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Knaus Südwind 440 HT
  • Holownik:biały lub czerwony ;)

Napisano 27 sierpień 2012 - 22:40

No panowie wielki szacun za relację, no a przede wszystkim za wyprawę.
Brawa dla Was, ale również dla Waszych dziewczyn ;)
Jakoś w tym sezonie dużo załóg zrezygnowało z wyjazdów z budkami i pojechało z namiotami, nie wiem przypadkiem czy to nie wpływ spotkania Szmaciarzy tak natknął niektórych...Dołączona grafika

Czytamy i czekamy na ciąg dalszy.
Dołączona grafika

Połowa zła na tym świecie wynika stąd, że ktoś chce się czuć ważnym - Thomas S. Eliot


#15 JacekSz

JacekSz

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 278 postów
  • SkądŁańcut
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Adria Altea 502
  • Holownik:Mitsubishi Pajero

Napisano 28 sierpień 2012 - 07:41

3.08.2012 piątek

Dzisiaj plażowanie z meduzami, co niespecjalnie mi odpowiada, Ada też za nimi nie przepada. Marlena pyta Tamary o wynajęcie jakiegoś morskiego środka lokomocji, dostaje nr telefonu do właściciela jachtu. Cena wyjściowa to chyba 3000 hr, Marlena targuje do 1200 hr (ma trwać tylko dwie godziny). Do jachtu stojącego na boi musimy dojść plażą (około 20 minut), ponton przewozi nas na jacht i wreszcie płyniemy.

Oglądamy wrak statku, latarnię morską, klify. Podziwiamy Tortugę i krokodyla. W tych miejscach, które oglądamy, kręcono zdjęcia do filmu sf "Człowiek amfibia" z 1961 r.

Płyniemy z powrotem obserwując piękny zachód słońca. Załoga jachtu szuka boi do zacumowania już po ciemku i są z tym problemy, w końcu rzucają kotwicę. Okazuje się, że boja znajdowała się 5 metrów od jachtu. Rejs trwał 5 godzin, ale kapitan dotrzymuje słowa i płacimy 1200.


A oto fotorelacja.
DSCF6677.JPG DSCF6678.JPG DSCF6681.JPG DSCF6689.JPG DSCF6692.JPG DSCF6710.JPG DSCF6712.JPG DSCF6726.JPG DSCF6728.JPG DSCF6736.JPG DSCF6737.JPG DSCF6738.JPG DSCF6743.JPG DSCF6745.JPG DSCF6746.JPG DSCF6747.JPG DSCF6748.JPG DSCF6755.JPG DSCF6757.JPG DSCF6770.JPG DSCF6767.JPG DSCF6788.JPG

Nie ma złej pogody - jest tylko nieodpowiedni strój.




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych