Skocz do zawartości
petek

Chiptuning dCi

Rekomendowane odpowiedzi

Parzusie

Pomiar na hamowni najczęściej przeprowadzany w trybie inercyjnym jest próbą polegającą na przyspieszeniu auta do określonych obrotów na określonym biegu. W Twoim przypadku do obrotów na poziomie 4tys i ze względu na małą moc i napęd 4x4 na 3 lub 4 biegu. Jeden pomiar trwa ok. 1-2min, z czego samo rozpędzanie to kilkanaście - kilkadziesiąt sekund. Dodam, że każda hamownia powinna być wyposażona w wydajny nadmuch, który pozwoli zasymulować prędkość wiatru na poziomie 120-140km/h lub więcej.

Jeżeli przy takim teście miałoby się coś wydarzyć, to z takim samym prawdopodobieństwem wydarzy Ci się to przy każdej innej próbie rozpędzania na drodze na dzień przed wizytą. Oczywiście zdarzają się pojedyncze sytuacje, w moim przypadku na wykonanych ok. 50 tysięcy testów jakieś 3-4razy strzeliła turbina, 2 razy stało się coś z układem chłodzenia i to by było na tyle. Co ciekawe - reakcja klientów była zawsze taka sama - "Jakie to szczęście, że stało się to tutaj, a nie np. podczas wyprzedzania".

Przede wszystkim, jeżeli występują obawy o stan turbiny, widoczne spalanie oleju, dziwne dźwięki dochodzące z niej podczas pracy, czy wszelkiego rodzaju widoczne lub dźwiękowe defekty silnika i osprzętu, to pomiaru nie wolno wykonywać. Poza tym, jeżeli ma to być test diagnostyczny, to oprócz pomiaru podczas testu musi być podłączona diagnostyka zewnętrzna lub OBD z hamowni pozwalające na narysowanie charakterystyki ciśnienia doładowania w funkcji obrotów na wykresie.

Przed testem robi się również tryb rozgrzewki, wtedy jeżeli zauważymy tendencję do osiągania przez turbinę ciśnienia wyższego niż zadane (przeładowanie) to również rezygnujemy z pomiaru, bo nie będzie sensu. Ciśnienie w pewnym momencie osiągnie wartość limitu ustawionego w ECU i przejdzie w tryb awaryjny. W takich sytuacjach, jeżeli z jakiegoś powodu nie ma kontroli nad prędkością obrotową turbiny, a co za tym idzie nad doładowaniem, może dojść do uszkodzenia. Ale po to jest diagnostyka, żeby to właśnie zbadać. Często jest tak, że turbina przeładowuje, ale jeszcze nie osiąga wartości limitującej. W efekcie użytkownik nie jest tego świadomy, bo auto jedzie wg niego jak powinno i jeszcze nie przechodzi w tryb awaryjny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Helmut
3 godziny temu, Parzusie napisał:

Często jest tak, że turbina przeładowuje, ale jeszcze nie osiąga wartości limitującej. W efekcie użytkownik nie jest tego świadomy, bo auto jedzie wg niego jak powinno i jeszcze nie przechodzi w tryb awaryjny.

Bardzo trafne spostrzeżenie :o . Dodam od siebie, że  auto wcale nie musi mieć dużego przebiegu aby takie niedomagania występowały. Aktualnie jest cała "paleta" producentów aut w których turbosprężarki odmawiają posłuszeństwa lub występują niedomagania już po 60-80 tys. km. 

Ps.

Tak na marginesie pytanko? 50 tys. testów? trochę dużo?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
strus251

Parzuś, czemu tak daleko mieszkasz?
Bliżej nie mogłeś ;)?
P.S.
Masz ośkę czy 4 łapy też?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Parzusie
1 godzinę temu, Helmut napisał:

Tak na marginesie pytanko? 50 tys. testów? trochę dużo?

od 2004r tyle się nazbierało :)

 

1 godzinę temu, strus251 napisał:

Masz ośkę czy 4 łapy też?

Od września obok siebie stoją już dwie hamownie 4x4 z pełną synchronizacją osi. Jedna inercyjna, druga obciążeniowa.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×