Skocz do zawartości
cichy

Zaczep ze stabilizatorem

Rekomendowane odpowiedzi

Commander

Daj mu chwile. Ułoży się do kuli i będzie ok. Tez tak miałem z 1000 km i jest teraz cichutko. Jadąc przez większe miasto możesz wcześniej popuścić wajche żeby się ludzie nie oglądali ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
witus

To nie amortyzator najazdu ? U mnie po wymianie przestało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
wkargul

To nie amortyzator najazdu ? U mnie po wymianie przestało.

u mnie zaczęło jak oczyściłem stabilizator więc to raczej to

przy skręcaniu najbardziej

 

skoro tak ma być to OK. Ważne żeby spełniało funkcję

Dzięki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kristofer

Jest dokładnie tak, jak Koledzy pisali.
U Ciebie objaw jest prawidłowy. zanim się "dotrze", ma skrzypieć, zwłaszcza podczas skrętów, przy jeździe z bardzo małą prędkością. U mnie, fabrycznie nowy zaczep przestał wydawać te trzaski dopiero po ok. 1500 km., więc dokładnej reguły nie ma, zależy od jakości przejechanych dróg.

P.S.
Jak nie przestanie, to zawsze możesz nasmarować :]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cezarr

P.S.

Jak nie przestanie, to zawsze możesz nasmarować :]

Ja już takie coś widziałem  :] 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Commander

Nasmarowane okladziny cierne wytrzymują 10 krotnie dłuższe przebiegi... He he.

To patent dla oszczędnych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
lbuster

Witam.

Odświeżę wątek, bo przydarzyła mi się niemiła sytuacja.

Dwa i pół tygodnia temu wracając ze zlotu w Ziołowym Zakątku  zaczęło mi coś nawalać przy nierównościach, hamowaniach i ruszaniach. Jako, że nie udało mi się namierzyć, co jest nie tak, to dojechałem tak do domu jakieś pozostałe 100 km. Przy odczepianiu przyczepki od samochodu nie mogłem tego zrobić, bo zaczep się zginał i się blokował na kuli. Jakoś się udało, po kilku dniach na spokojnie przyjrzałem się tematowi i okazało się, że walnęła mi jedna śruba

20180530_191905.thumb.jpg.0ad8cd243b3903aab48deeb02f19acd7.jpg

20180530_191914.thumb.jpg.5e239aa0e4f3050a8ced1fa10f1040bc.jpg

20180530_191922.thumb.jpg.dd351bfb7290a03df05099a8dfcc30f1.jpg

20180530_191938.thumb.jpg.5f5f9e1739e29c600fe93edcd23667a9.jpg

Tak więc 100 kilometrów pokonałem na jednej śrubie :blagac: 

Ze ściętej śruby pozostało tylko łebek i dolna półokrągła podkładka:

20180530_191951.thumb.jpg.c3fa24c49720588ec720a54d8664f151.jpg

Według mnie, nie działał u mnie prawidłowo amortyzator, przez co śruba dostawała dużo większe obciążania i mogła z czasem pęknąć. Dodatkowo droga, na której pękła śruba była bardzo wyboista i na jednej z poprzecznych nierówności mogła być na tyle duża siła ciągnąca śrubę, że wyrwała łebek.

I tutaj dochodzę do sedna sprawy, czyli rodzaju śrub. Z godnie z tym, co było napisane w tym temacie przez @przyczepy-wiola i inne osoby, śruby powinny mieć wytrzymałość 8.8. Zastosowane u mnie to 10.9:

20180530_205824.thumb.jpg.ef30f092cf9b54f05c9ddfb4a55ee427.jpg

No i tu mam pierwszy dylemat, czy iść w to, co miałem czy zejść na zalecane 8.8 Zgodnie z wcześniejszymi wypowiedziami, 10.9 mogła być za twarda, przez co łatwiej mogła pęknąć. Sam nie wiem, co o tym myśleć. Dodatkowo pozostałość po pękniętej śrubie ma oznaczenie ZM a "bohaterska śruba" ma oznaczenie JD. Co to może oznaczać, bo nie wiem choćby jakiej długości była pęknięta śruba. Choć nawet, jak kupię za długą to nie będzie ona z niczym kolidowała.

Drugi dziwny temat to nakrętka - pierwszy raz się z takim czymś spotkałem:

20180530_194959.thumb.jpg.3e59db47cec1457ec5bcb25cee9cfbd9.jpg

Nie wiem, czy to jest oryginalne rozwiązanie, czy ktoś już coś tutaj robił. Wygląda mi to na nakrętkę, która ma fabryczny otwór w który po dokręceniu wbija się metalowy bolec, by się nie odkręciła. Odkręcając ją musiałem się nieźle namęczyć, bo ścinałem cały gwint pod nakrętką, na poniższym zdjęciu jest to trochę widoczne na śrubie po prawej stronie

20180530_194952.thumb.jpg.48ef3eae128f3a656f284447356cb549.jpg

Rozumiem, że to na środku na powyższym zdjęciu to jest dystans, czy tak jest fabrycznie?

No to teraz przejdźmy do sedna sprawy, czyli do mojego podejrzenia, że to amortyzator może być winowajcą tej sytuacji.

Od kupna przyczepy, czyli od ponad 2 lat mam taki problem, że gdy zahamuję z przyczepą, to oczywiście hamulec najazdowy się chowa i jest wszystko OK. Problem się zaczyna, gdy ruszam. Na początku przyczepa mnie hamuje i zaczep powoli się wyciąga. Jednak w pewnym momencie mam szarpnięcie, wygląda to tak, jakby pod koniec nie było amortyzatora i powiedzmy ostatnie 2 cm suwadło wyskakiwało bez oporu amortyzatora. Oczywiście opisuję to tak, jakie są moje odczucia i nie wiem do końca, czy tak jest. Gdzieś już o tym dyskutowałem, jednak nic to nie przyniosło. No i teraz prośba do Was o poradę, czy wymieniać przy okazji ten amortyzator :niewiem: 

Test jaki zrobiłem, to całym ciężarem ciała zacząłem go dociskać do ziemi i powoli równomiernie się schował. Później sam, powoli i równomiernie się wysunął. Niestety nie wiem, jak się by zachował przy wychodzeniu, gdyby działała na niego siła ciągnąca, z jaką samochód ciągnie przyczepę. Czy jest możliwy do wykonania jakiś test, który by powiedział, że amortyzator jest sprawny lub nie? Poniżej mój wynalazek

20180530_205744.thumb.jpg.9226a6ac7453b79ac83690a07b1fc92f.jpg

20180530_205732.thumb.jpg.aac230b23341717a8ae6b783bd2706f2.jpg

20180530_195104.thumb.jpg.4fd2dd774cdbc0c6cb6db77bbf346532.jpg

Na trzecim rozmazanym zdjęciu widać amortyzator w suwadle, jego marka to Knott

Tak przy okazji, czy na podstawie poniższych zdjęć okładzin można wywnioskować ich stan?

 20180530_194946.thumb.jpg.c53e3d137e62909193c8c1025f13248b.jpg

20180530_195006.thumb.jpg.2bd17715b09fe949630472d12bd2626c.jpg

20180530_195013.thumb.jpg.aa7898d92de5b0eb6f0efffc9d2435cd.jpg

20180530_195526.thumb.jpg.aec158b577854b1cd9c96aae8a38e3f1.jpg

Bo niby wskaźnik pokazywał, że okładziny nie są zużyte, stabilizacja działała raczej OK, jednak nigdy ich nie wymieniałem (nawet po zakupie) no i zrobiłem błąd, że na początku podłączyłem przyczepę do kuli z farbą (wszystkiego nie da się przeczytać zawczasu).

Będę wdzięczny za wszelkie podpowiedzi.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
BUMERANG

Po mojemu to amorek jest ok. Są tylko dwie wersje - działa albo nie działa :)

Ta blacha to dystans i musisz ją ponownie założyć.

A miejsce zerwania śruby to wygląda tak jakby już dawno do tego doszło. Metal powinien być jasny i czysty. A tu wygląda jak by było pokryte nalotem rdzy.

Przynajmniej tak to wygląda na zdjęciach. Może już od dawna jeździłeś na jednej śrubie.... :czacha:

Moja hipoteza jest taka, że ktoś kiedyś założył używaną śrubę, która już była przeciągnięta i stąd problem.

Dlatego zakładamy nowe śruby.

Co do okładzin, ja bym przeszlifował drobnym papierem ściernym, umył rozcieńczalnikiem ekstrakcyjnym i tyle. Farbę z kuli już raczej wytarłeś.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jacek00

Z amorkiem nie do końca tak jest, że działa albo nie. Może działać ale jego tłumienie jest po prostu za słabe. Miałem tak w Adrii poprzedniej, że niby wszystko działało, a przy hamowaniu i ruszaniu waliło. Wymieniłem amorek i jak ręką odjął. Nowy amor było trudniej wcisnąć a wciśnięty wracał dużo wolniej niż stary.

To samo miałem w aucie. Amorki mi waliły na nierównościach. Po wyjęciu i zestawieniu z nowym prawie nie było różnicy w działaniu. No może poza prędkością wysuwania. A po wymianie cisza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Commander

Cześć.

Amorek powinien być ok. Moim zdaniem przyciera suwadło i się blokuje, dlatego masz szarpnięcie i przyczepa cię hamuje.

W twardości śrub oblatany jest Kristofer. Mam nadzieję że się odezwie. Ale 8,8 to chyba za mało...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Voku
Napisano (edytowane)

Ja odkręcałem ostatnio u siebie ale miałem zwykłe nakrętki samohamowne czy jak tam się one nazywają.

Tutaj ws3000 ale czarny nie niebieski ale montaż podobny

 

Edytowane przez Voku

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Voku

Okładziny raczej do wymiany, Nie masz wskaźnika zużycia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
BUMERANG
8 minut temu, Voku napisał:

Okładziny raczej do wymiany, Nie masz wskaźnika zużycia?

Pisał, że ma i pokazuje na OK 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jacek00
44 minuty temu, Commander napisał:

Cześć.

Amorek powinien być ok. Moim zdaniem przyciera suwadło i się blokuje, dlatego masz szarpnięcie i przyczepa cię hamuje.

Ok czy nie ok, tego nie da się jednoznacznie organoleptycznie stwierdzić. Ja bym wymienił skoro i tak już jest wymontowany, Koszt żaden, a będzie święty spokój.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
BUMERANG

No to teraz przejdźmy do sedna sprawy, czyli do mojego podejrzenia, że to amortyzator może być winowajcą tej sytuacji."

Tak mi przyszło do głowy - przecież amortyzator trzyma się na śrubie mocującej zaczep ( przynajmniej u mnie tak jest  ). To jak ją mogłeś zgubić :hmm: Może od początku źle było poskładane i stąd problemy i stukanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×