Skocz do zawartości

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'Lovran' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Caravaning
    • Kącik ogólny
    • Kącik kupującego
    • Spotkania forumowiczów i inne imprezy
  • Podróże
    • Polska
    • Europa
    • Pozostałe kraje
    • Katalog kempingów
  • Technika
    • Podwozie i układ jezdny
    • Ściany, okna i zabudowa meblowa
    • Elektryka i elektronika
    • Instalacje sanitarne i lodówki
    • Przedsionki i outdoor
    • Motoryzacja
    • Inne
  • Karawaning.pl
    • Zloty Karawaning.pl
    • Sympatycy marek
  • Inne
    • HydePark
    • Oferty firm
    • Blogi
    • Ogłoszenia
    • Forum in English/Deutsch/pa Russki

Znajdź wyniki...

Znajdź wyniki które...


Data utworzenia

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Filtruj po ilości...

Znaleziono 1 wynik

  1. Lovran...to tutaj leczył się i umierał na gruźlicę Stanisław Witkiewcz, twórca stylu zakopiańskiego. Była to dla niego, albo raczej jego płuc ostatnia szansa na skorzystanie ze zdrowotnego klimatu. Lovran jest zupełnie inny niż Opatija, która przesiąknięta jest stylem habsburskim, Lovran przypomina raczej jak żywo Wenecję, trochę brudny, z ciasnymi uliczkami, ale nie taki znowu labirynt jak Wenecja o której napiszę w następnej części...to w zasadzie 20 minut z Ičići deptakiem Franza Josefa, ale znać różnicę... Poranek kojota...tzn kampermaniaka... Poranne karmienie mew... Trochę strach...mewa to taka prawie jak gęś Przed startem na paraszucie zapiętym za motorówką ...pułap 200 metrów wysokości... Aby wziąć prysznic...to księżniczki musiały sobie na nanosić wody... I nalać po brzeg... Egzekwował to wnikliwie zatroskany ojciec...stwarzając sobie kącik piwosza z polskim produktem z Łomży ) Wieczorne wyjście do Lovranu... Prawie jak Posejdon... tylko tryzuba zapomniał... Syrena...co ino wyszła z wody i zrzuciła rybi ogon... ) A to już Lovran... Prawie jak Wenecja... Powrót do Icici... Plac zabaw...bez tego nie ma życia i rosyjscy koledzy z Petersburga... Prawie jak Titanic... Pląsaliśmy trochę (jako jedyni, bo reszta chorwatów drętwa) przy dźwiękach kawałków The Beatles na plaży Ičići...świetnie grali, jakby oryginalni Beatlesi... No cóż...żal odjeżdżać... CDN...
×