Skocz do zawartości

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'Legoland' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Caravaning
    • Kącik ogólny
    • Kącik kupującego
    • Spotkania forumowiczów i inne imprezy
  • Podróże
    • Polska
    • Europa
    • Pozostałe kraje
    • Katalog kempingów
  • Technika
    • Podwozie i układ jezdny
    • Ściany, okna i zabudowa meblowa
    • Elektryka i elektronika
    • Instalacje sanitarne i lodówki
    • Przedsionki i outdoor
    • Motoryzacja
    • Inne
  • Karawaning.pl
    • Zloty Karawaning.pl
    • Sympatycy marek
  • Inne
    • HydePark
    • Oferty firm
    • Blogi
    • Ogłoszenia
    • Forum in English/Deutsch/pa Russki

Znajdź wyniki...

Znajdź wyniki które...


Data utworzenia

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Filtruj po ilości...

Znaleziono 3 wyniki

  1. Witam, Chciałam Wam opisać naszą pierwsza podróż z przyczepą. Jest to też pierwsza taka nasza relacja, wiec mam nadzieję, że nie będę Was zanudzać, i że uda mi się przekazać Wam kilka potrzebnych informacji. Naszą podróż planowaliśmy długo, był to nasz pierwszy wyjazd z przyczepką. W zestawie ja, Mąż i dwójka maluchów 3 i 5 lat. Po kilku wyjazdach weekendowych do Wisły i Ustronia, po olbrzymich zakupach.... byliśmy gotowi aby rozpocząć nasze wakacje. Wyjechaliśmy w piątek o godzinie 20.00, nastawiając się na przeróżne scenariusze drogi. Nasz zestaw przekracza 3.5 T i uprawnienia do prowadzenia ma tylko Mąż (ja jestem w trakcie kursu na kat. E- ale to może długo trwać...) do pokonania z Katowic do Billund w Dani mieliśmy 1100 km, średnia prędkość wyniosła 80km/h ( to była moja największa obawa związana z podróżą, ponieważ przyzwyczajeni jesteśmy do osiągania większych prędkości a tym samym szybszego pokonywania odległości). Trasę pokonaliśmy w 14h – tu duże ukłony w kierunku Męża, który pokonał drogę jednym ciągiem za co mu ogromnie dziękuję ( nie wyobrażam sobie ogarnięcia maluchów w trakcie jego snu.) Poniżej mapa z zaznaczoną trasą którą jechaliśmy: https://goo.gl/maps/QyYEZkWmN1k Nasz zestaw z drogi Zarezerwowaną parcelę mieliśmy na Campingu Holiday Village w Billund, pomimo tego iż check in miało być od godziny 14tej, po wcześniejszym uzgodnieniu telefonicznym mogliśmy pojawić się na kempingu o godzinie 10tej. Z praktycznych informacji na parkingu przed kempingiem wolno stać tylko 30 min, nie zapominając włożyć za szybę duńskiego zegarka z czasomierzem, inaczej czeka nas mandat... Obsługa kempingu przemiła i bardzo pomocna. Mogliśmy przespacerować się po kempingu i wybrać parcele która nam odpowiada (myślę że w pełnym sezonie nie jest to możliwe- teraz w czerwcu było pusto). Sam kemping zrobił na nas bardzo pozytywne wrażenie, nasze maluchy myślały, że to już Legoland.... :-), mnóstwo placów zabaw, postaci i zwierząt wykonanych z klocków LEGO. Sanitariaty czyste, opcje pryszniców rodzinnych – osobne pomieszczenie z dwoma prysznicami, dwiema ubikacjami i umywalkami, zamykane. Z suszarką do włosów ( co dla większości pań ma duże znaczenie). Pomieszczenia ciepłe i czyste. Parcela XXL ( choć szczerze mówiąc nie bardzo wiem gdzie były te małe) Sam Legoland zrobił na nas bardzo pozytywne wrażenie, 2 dni poza sezonem spokojnie wystarczą aby bez szaleństwa i pośpiechu skorzystać z wszystkich atrakcji jakie nam proponują. Wejścia na atrakcje są uzależnione od wzrostu z powodu tego mój młodszy Maluch bardzo cierpiał, że nie może wejść na wszystkie karuzele i kolejki. Na wszystko można wejść od 120cm z opieką osoby dorosłej lub bez, więc może warto rozważyć aby poczekać aż wszyscy uczestnicy wycieczki osiągną odpowiedni wzrost. W czasie naszego pobytu najdłuższe kolejki na najbardziej oblegane atrakcje wynosiły ok 15 minut, a przygotowani tam są na 1h a nawet 2h stania aby pobawić się przez kilka minut – szczerze mówiąc tego sobie nie wyobrażam. Wolałam mieć gorszą pogodę i pusto niż gorąc środka lata i długie czekanie. Z praktycznych informacji: spokojnie można tam zabrać wózek dla dziecka, własne jedzenie, zaraz za kasami znajduja się opaski identyfikujące dla dzieci, które warto wypisać. Dobrze też jest udać się od razu na karuzele omijając Miniland- wszystkie atrakcje są otwarte godzine krócej niż cały Legoland więc na zwiedzanie pięknego Minilandu mamy czas na koniec. Jedzenie w Billund jest generalnie drogie, większość knajp działa na zasadzie „płacisz raz jesz ile chcesz” - dzieci do lat 3 są gratis ( nikt nie sprawdza daty urodzenia ), za obiad dla naszej 4 plus piwo (płatne dodatkowo) płaciliśmy ok 450zł, ale najeść można się było do syta, łącznie z deserem i napojami (poza alkoholem). Jedzenie bardzo dobre – warte grzechu obżarstwa . 3 dnia naszego pobytu w Billund warunki atmosferyczne zmusiły nas do pójścia do pobliskiej Lalandii- szczerze mówiąc myślałam iż jest to tylko Aqua Park a tu się okazało, że w środku znajduje się duże miasto z mnóstwem sklepów, barów, z kręgielnią, małym „Las Vegas”, no i oczywiście Aqua Parkiem. Na basenach spędzilismy ok 6h. Szczerze mówiąc nawet nie wiem kiedy to minęło. Basenów jest klika, mnóstwo zjeżdżalni dla każdego – od najmłodszego po tych którzy uwielbiaja ryzyko, każdy znajdzie coś dla siebie. Na terenie basenu znajdują się bary i restauracja z pyszną pizzą i piwem. Płatne wszędzie gotówką lub kartą. Istnieje możliwość wypożyczenia ręcznikow koszt ok 12zł za sztukę. Niezależnie od pogody myśle, że warto jest odwiedzić Lalandię. Z Billund przenieślismy się do Hussode Strand Camping w Horsens. Po drodze jedziemy właściwie przez Givskud Zoo ZOOTOPIA, gdzie na parkingu przed zoo spokojnie można zostawić auto z przyczepa bez żadnych dodatkowych kosztów. https://goo.gl/maps/YtrYRhi3hT72 Aby zwiedzić zoo w pełni niezbędne jest wybranie się na safarii własnym autem (co wiąże się z odpięciem przyczepy) lub wybranie SafariiBus z której to opcji skorzystaliśmy. W autobusie Pani przewodnik opowiada o zwierzętach i zoo w języku duńskim i angielskim. Bez samochodu lub skorzystania z autobusu duża część zoo pozostanie dla Was zamknięta. Oprócz pięknych zwierząt, olbrzymiego parku dinozaurów mamy też mnóstwo placów zabaw ( które my ze względu na brak czasu tym razem omijaliśmy) i barów, więc jeśli tylko mamy ochotę możemy tam spędzić cały dzień. Hussode Strand Camping pierwsze wrażenie zrobił na nas bardzo pozytywne, aczkolwiek trochę podejrzane wydawało nam się, że większość przyczep naokoło zrezerwowanej przez nas wcześniej parceli wyglada jakby stała tam na stałe. Kemping znalazłam przez internet, szukając czegoś co będzie przyjazne dzieciom i co będzie miało naokoło siebie dużo tras rowerowych, oraz dostepne domki kempingowe z łazienką ( co niestety nie jest wszędzie dostepne)- jechali z nami znajomi bez przyczepy. Wybór padł na powyższy kemping. Do naszej dyspozycji są parcele przyjazne dzieciom przy samym placu zabaw z kanalizacją i wodą- koszt 200 zl/dobę ( ta wlaśnie wybraliśmy), kolejne to parcele z widokiem na morze, i trzeci rodzaj dla osób starszych. Sanitariaty czyste aczkolwiek z zewnatrz wygladające na stare. Nie był to już niestety ten standard co w Billund. Plac zabaw duży z dużą iloscia atrakcji dla dzieci,z pisakownicą, z balonem i trampoliną. Niestety w piątek przed nosem naszej parceli całkowicie zasłaniając widok na plac zabaw został postawiony namiot, w którym w sobote odbyła się impreza do białego rana posiadzaczy 90% przyczep postawionych tam na stałe. To był pierwszy minus, który zauważyliśmy ( najgorsze było to, że nie byliśmy zaproszeni...), drugim minusem okazała się obsługa kempingu- oschła i bardzo skąpa w udzielaniu informacji. W dniu przyjazdu dostaliśmy 2 karty które otwierały bramę i miały nam służyć do skorzystania z prysznica. Poczatkowo myslelismy, że mialo to być zabzpieczenie aby tylko goscie kempingu korzystali z sanitariatow, a okazało się że była to niemiła niespodzianka. Korzysatnie z prysznica było płatne ( o czym nigdzie wcześniej nie czytaliśmy) i jeszcze jak później sprawdziliśmy korzystanie z rodzinnego pomieszczenia było droższe niż zwykła kabina. Obok recepcji znajduje się mały sklepik w którym dostaniemy lody piwo, napoje i najpotrzebniejsze rzeczy, jakiś 1 km od kempingu znajdziemy całkiem dobrze wyposażony sklep osiedlowy. 3.5 km od kempingu znajduje się też wspaniała włoska knajpa z przepysznym jedzeniem o nazwie „Da Angelino Pizza&Pasta”. Knajpa znajduje się właściwie na stacji benzynowej na Braadhusvej 3 Stensballe, Horsens. Niestety na samym kempingu nie ma knajpy w której można byłoby coś zjeść. Następnego dnia po przyjeździe do Horsens wybraliśmy się na wycieczkę rowerową do Cafe Alro znajdującej się na małej wysepce, cała trasa wyniosła 63 km, niestety po górach, podjazdów było bardzo dużo. Myślę jednaak że średniozaawansowany rowerzysta da radę. Na prawdę warto: widoki po drodze niezapomniane oddające w pełni piękno krajobrazu Dani, a sama kawiarnia super, z pysznym domowym ciastem, bardzo dobrą kawą i innymi smakołykami. Jeżeli uznacie, że rowerowa wyprawa to zbyt duże wyzwanie to trzeba pojechać tam samochodem. Warto jednak zadzwonić sobie do nich wcześniej i zapytać czy mają otwarte. Poniżej trasa jaka zrobiliśmy rowerem: Kolejnego dnia wybraliśmy się na krótszą trasę (troche bolały nas tyłki... ) ze względu na zmęczenie i niesamowicie silny wiatr (nasza markiza i boczne deszczowe osłony zdały egzamin- nie odfrunęły, a było naprawdę niebezpiecznie- dobrze, że zamontowaliśmy pasy sztormowe). Trasa wyniosła 23 km i prowadziła naokoło jeziora Norrestrand. Jak zwykle piękne widoki, śliczne duńskie domki, spokój i cisza. Trasa łatwa i przyjemna, trochę górek ale bez porównania mniej niż dzień wcześniej. Nasza trasa: W sobotę, czyli właściwie ostatniego dnia naszych wakacji wybraliśmy się na wycieczke rowerową do zamku Boller Slot, trasa wyniosła 21 km. Nasz 5 letni Maluch pokonał ja sam na własnym rowerze, z minusów połowę trasy jedzie się szeroką drogą rowerową ale koło ruchliwej ulicy, druga część prowadzi przez lasy i nadmorskie ścieżki rowerowe. Dojeżdża się do ładnego zamku gdzie niestety nie ma żadnej knajpy, ale za to jest miejsce na pikinik- trzeba tylko pamietac aby zabrać własny prowiant. W niedzielę o 8 rano wyjechalismy z kempingu kierując się już niestety do domu. Podróz minela spokojnie. Trwała niestety 16h. Najgorsza była droga po wjechaniu z Niemiec do Polski droga z płyt zbudowana w 1936r - na odcinku Olszyna- Krzyżowa 70 km. Jechaliśmy tamtedy wiele razy ale oczywiście bez przyczepy, zastanawialiśmy się nawet czy ta droga jechac ale stwierdziliśmy, że może nie będzie tak źle. Było jednak strasznie. Jechaliśmy prędkością 30km/h, w końcu zjechaliśmy z autostrady na Zary- Żagań- Szprotawa, odcinkami droga z kocich łbów ale generalnie lepsza niż autostrada. Przez nasze objazdy rozładowały się przynajmniej korki i do domu wróciliśmy ok 00.30. https://goo.gl/maps/6bitcEMZZk22 Zdecydowanie połknęliśmy bakcyla, karawaning podoba się całej naszej rodzinie, a dzieci dopytują kiedy w końcu pojedziemy na kolejny kemping... Podsumowanie wydatków: Holiday Village Camping 4 noclegi plus 2 dniowe bilety do Legolandu dla 4os rodziny: 1600 Holiday Village menu- 730 DKK (2 dorosłych plus 2 dzieci- jesz ile chcesz) Legoland menu 920 DKK (4 dorosłych plus 2 dzieci- knajpa na zasadzie płacisz i jesz ile chcesz) Lalandia 770 DKK ( 2 os. dorosłe plus 1 dziecko) ZOO plus Safarii Bus 630 DKK ( 2 os. dorosłe plus 1 dziecko) Hussode Strand Camping 750 zł 4 dni dla 4 os rodziny Prysznice 58 DKK Mam nadzieje, że nie przynudzałam. ze względu na poźną porę więcej zdjęć jutro.
  2. Wyjazd był w pierwszej połowie lipca 2016. Zaczęliśmy od Legolandu w Bawarii a potem udaliśmy się pod Salzburg w Alpy. Wrażenia i widoki niesamowite Warto zaopatrzyć się w kartę ziemi Slazburskiej i korzystać z atrakcji do woli Tu namiastka relacji (ta ukaże się mam nadzieje że końca października).
  3. Witam! To mój pierwszy post na forum, choć od dłuższego czasu podczytujemy wraz z mężem.Jako że za oknem jesiennie i już tęskno jakoś do wakacji chciałam opisać nasza letnią wyprawę. Były to nasze pierwsze wakacje z przyczepą, w dodatku zagranica stąd było trochę stresu ale całość udała się znakomicie i już teraz nie wyobrażamy sobie innego sposobu spędzania urlopu:) Wstepna trasa: Niemcy (m.in. Legoland), Austria, Włochy, Słowenia, Chorwacja Wyjazd : 7.07.2013 - powrót ok 26.07.2013 - łącznie ok 20 dni Załoga: Mama Gosia, Tata Piotr, Jaś (5lat), Staś(12 miesięcy) Sprzęt: Ford Mondeo 2011 2,0 Diesel 140KM, przyczepa Wilk VIDA HTD 450 2013 Jedyną rezerwację jaką zrobiliśmy to na nocleg w Legolandzie - kupiliśmy w sieci bilety na 2 dni i 2 noclegi na campingu - o całej reszcie decydowaliśmy raczej spontanicznie, w trakcie drogi. Dzień 1 - wyjazd z Torunia wczesnym rankiem, dojazd do Lubania, tam wypożyczaliśmy przyczepę, przeładowanie bagaży z przyczepki towarowej do kempingowej, załadunek rowerów na dyszel i ruszamy w dalsza drogę do Niemiec. Wieczorem nocowaliśmy na jednym z parkingów przy autostradzie w okolicy Zwickau. Dzień 2 - dojazd do Zirndorf ok południa, resztę dnia spędziliśmy w Playmobil FunPark - kto kiedykolwiek miał do czynienia z klockami Playmobil bedzie wiedział o co chodzi, taki duży plac zabaw z fajnymi atrakcjami - zamek, pływające tratwy, labirynty, zjeżdżalnie...Bardzo fajna sprawa, bilety ok 11 euro/os. zabawa na cały dzień nocowaliśmy na campingu w bliskiej okolicy - Camping zur Muhle - czysto, schludnie i dość przyjemnie, cenowo tez ok, placilismy ok 24 euro za wszystko. Dzień 3 - przedpołudniem dojazd do Legolandu w okolicach Gunzburga, tam camping mieliśmy zarezerwowany, postawilśmy przyczepkę i udaliśmy się, drogą przez las na teren Legolandu, zabawa do wieczora, nie udało nam się zobaczyć wszystkiego, zmęczeni wróciliśmy na camping. Feriendorf, czyli wioska obok Legolandu gdzie mieścił się camping ale też hotel, różnego rodzaju domki – ma wszystko czego potrzebujesz– kilka rodzajów placów zabaw, staw z plażą i kąpieliskiem, sklep, restauracje. Sam camping też na bardzo dobrym poziomie, cały pobyt w Legolandzie z biletami wstępu na 2 dni i 2 noclegi dla całej naszej rodziny to koszt ok. 150 euro – kupowane wcześniej, na miejscu pewnie drożej Dzien 4 – Legoland – udało się zaliczyć wszystkie atrakcje ale niektóre tylko raz a chciałoby się więcej. Dwa pełne dni to na Legoland absolutne minimum (trzeba wziąć pod uwagę że niestety trochę czasu spędza się w kolejkach) Dzień 5 – wyjazd z Legolandu, dojazd do Bawarii, w okolice dużego jeziora Chimsee, my nocowaliśmy nad mniejszym jeziorem w okolicy Bad Endorf, camping nazywał się Stein, nad jeziorem Simsee. Camping piękny, najlepszy na jakim byliśmy (a jednocześnie jeden z najtańszych), pięknie położony, nad samym jeziorem, z dużą trawiastą plażą, sanitariaty czyściutkie, bardzo zadbane .Było wszystko czego potrzebujesz, cicho, spokojnie.. Dość ciężko tam trafić bo to głęboka wieś ale naprawdę warto. Niestety chyba ma wielu fanów bo z miejscami tam rożnie, w drodze powrotnej tez planowaliśmy tam się zatrzymac i odjechaliśmy z kwitkiem… Płaciliśmy ok. 27 euro/ dobe. Dzień 5-6 camping Stein, spodobało nam się tak że zostaliśmy na dwie noce, w międzyczasie robiliśmy wycieczki rowerowe z przyczepką (dookoła piękne trasy), byliśmy w miejscowości Prien (tam pływaliśmy motorówka po Chiemsee), Ashau (gdzie wjechaliśmy kolejką na szczyt Kampenwand), korzystaliśmy z pięknej pogody i plażowaliśmy nad jeziorem. Naprawdę świetne miejsce i dużo atrakcji dookoła. Ciag dalszy niedługo
×