Skocz do zawartości

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'Chorwacja' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Caravaning
    • Kącik ogólny
    • Kącik kupującego
    • Spotkania forumowiczów i inne imprezy
  • Podróże
    • Polska
    • Europa
    • Pozostałe kraje
    • Katalog kempingów
  • Technika
    • Podwozie i układ jezdny
    • Ściany, okna i zabudowa meblowa
    • Elektryka i elektronika
    • Instalacje sanitarne i lodówki
    • Przedsionki i outdoor
    • Motoryzacja
    • Inne
  • Karawaning.pl
    • Zloty Karawaning.pl
    • Sympatycy marek
  • Inne
    • HydePark
    • Oferty firm
    • Blogi
    • Ogłoszenia
    • Forum in English/Deutsch/pa Russki

Znajdź wyniki...

Znajdź wyniki które...


Data utworzenia

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Filtruj po ilości...

Znaleziono 24 wyników

  1. Szanując wasz czas i nie idąc na łatwiznę od jakiegoś czasu wędruję po forum i zbieram informacje. Chciałabym podzielić się naszym planem prosząc o ewentualne rady, coś o czym nie wiemy, a powinniśmy To nasz pierwszy wyjazd za granicę! Pierwsza długa wycieczka z przyczepą, wczesną wiosną będziemy się wprawiać na wyjazdach weekendowych po naszym pięknym kraju. KONKRETY: CEL - Czarnogóra, wyprawa objazdowa (dwa kempingi w Chorwacji) + wypoczynek w docelowym miejscu (Czarnogóra) Termin, przed sezonem 1- 15 maj - mamy 14 dni Jedziemy rodziną 2 + 2 dwoje dzieci (3 latek i 6latka) Jeep Grand Cherokee (jest plan zmienić do ) + nowy zakup - przyczepa kempingowa Avondale Osprey Ruszamy z okolic Warszawy, przystanek na południu Polski okolice Gliwic (wizyta u dawno nie widzianej babci) i stamtąd let's GO! Plan podróży - tam: kempingi znalazłam na czuja, zapoznałam się z ocenami głównie na google plus kilka w innych serwisach, nie znalazłam na forum informacji o wybranych przeze mnie kempingów, poza pogłoskami, że w Czarnogórze Olivia w sezonie jest imprezowo i głośno, co nas nie dotyczy. Jak byliście coś wiecie, otwieram się na nowe informacje. Nie mamy planu ile nocy gdzie, myślę, że w tych dwóch w Chorwacji po 1-3 noce, zależy jak nam się będzie podobało, a reszta w Czarnogórze Jedziemy przed sezonem, więc nie mam w planie rezerwować miejscówek na kempingach, czy dobrze zakładam, że będzie luzik i nie ma takiej potrzeby? Dom - start Warszawa (trasa 1-2 80km) Gliwice (Katowice) - trasa 2-3 350km Parking w Austrii - trasa 3-4 530km https://etransport.pl/dobry_parking,arnwiesen_rasthof,544 Autokamp Kristina, Ul. Bolići-Čiker, 23247, Posedarje, Chorwacja - nie należy do ACSI- trasa 4-5 - 450-550km - zakładamy, że dotrzemy tam 3’go dnia naszych wakacji ( http://www.autokamp-kristina.eu/ ) Kamping Viter (Zaostrog, Chorwacja) (ACSI) trasa 5-6 240km (http://pl.camp-viter.com/cjenik/) CEL Camping Oliva Czarnogóra - nie ACSI - trasa 6-7 - 320km ( http://oliva.co.me/ ) --------------------------- Trasa, jest to trasa domyślna proponowana przez google, wiem, że niektóre drogi mogą być dodatkowo płatne, a można je pominąć, że niektóre mogą być strome,wąskie, dziurawe czy cokolwiek. Przemierzacie te trasy i PROSZĘ, rzućcie okiem na naszą i jeśli można coś zmodyfikować, coś jest nie tak - proszę o wsparcie! (Trasa LINK) Powrotu na razie nie planuję prawdopodobnie 12-13 dnia naszych wakacji będziemy się zbierać i jechać aż dojedziemy. Sprawy do ogarnięcia przed wyjazdem - czy o wszystkim pamiętam, wiem? Paszporty, dowody - przygotowujemy się do zdjęć Przegląd sprzętów, przyczepy, instalacje, samochód - wszystko Lusterka zakupione, prawo jazdy się robi, podstawowe narzędzia, przedłużacz, ViaToll (trasa z domku do przejścia graniczne wyliczył nam koszt - ok 95zł) kalkulator http://213.25.68.37/tc/Default.aspx?lang=pl&AspxAutoDetectCookieSupport=1 Karta ACSI - tylko jeden kemping z wybranych jest na liście, acz może zmienimy na inne w razie potrzeby (do szukania https://www.eurocampings.co.uk/ ) koszt kart 16E, zakup https://webshop.acsi.eu/en/campingcard-acsi.html ubezpieczenie przyczepy lub asisstance, które pokrywa też hol - coś polecacie? Ubezpieczenie zdrowotne, turystyczne dla całej rodzinki - coś polecacie? Winiety : Czechy http://roadtripbus.pl/winiety-czechy/ , Austria http://roadtripbus.pl/winiety-austria/ , Słowenia http://roadtripbus.pl/winiety-slowenia/ , Chorwacja https://www.turysta.org/oplaty-drogowe-winiety-chorwacja-2017/ , BiH, Czarnogóra Czy to wszystko, coś pominęłam ? ------------ ATRAKCJE ---------- Chorwacja (okolice 1 kempingu Posedarje) multum atrakcji (link do mapy) Fortica Castle Zrmanja Paklenica National Park Plitvice Lakes National Park etc…. Chorwacja (okolice 2 kempingu Zaostrog) Fajna opcja wyszukiwania! Klik na mapę i tylko zmieniać nazwę miejscówki w której przebywacie (lewy górny róg) Lista atrakcji na tripadvisor, będziemy wybierać na bieżąco (tutaj) Czarnogóra, do zobaczenia: miasto Cetinje (!) [mauzoleum Daniły I na Skale Orla; ] jaskinia Lipska Zatoka Boka Kotorska (rejs) Stary Bar (!!!) średniowieczne miasteczko miasto Kotor Kanion tary - przejedziemy, jadąc z Mojkovaca do Žabljaka. Po drodze warto zatrzymać się przy słynnym, monumentalnym moście we wsi Đurđevića Tara. most na Tarze Monaster Ostrog () Velika plaža miasto Perast https://pl.tripadvisor.com/Attractions-g635648-Activities-Montenegro.html#MAPVIEW ------------- Rady? Sugestie? POPROSZĘ!
  2. Panowie i Panie, mamy okazję zrobić na dniach krótki urlop około tygodnia i pomyśleliśmy o wyjeździe do Chorwacji. Dodam, że będzie to pierwsza nasza wizyta w tym kraju. Z racji tego, że to tylko kilku dniowy wyjazd zrezygnujemy z przyczepy. Wobec czego szukamy fajnego miejsca z jakimiś atrakcjami dla dzieci w wieku 5 i 2 lata. Najchętniej jakieś mobile homes w dobrym standardzie, fajnie byłoby jakby był jakiś basenik, chociaż w tym okresie nie wiem czy uda się skorzystać. Czy ktoś z Was może nam coś polecić dla naszej załogi? Nasze oczekiwania: - Pobyt raczej stacjonarny, ewentualnie jakieś niedługie wycieczki. - Czysto, miło, niezbyt głośno - Główny nacisk kładziemy na atrakcje dla małych dzieci - Fajna plaża
  3. HiFi Superstar super hit! Tak 35 lat temu śpiewała Wanda Kwietniewska z zespołem Banda i Wanda (później Wanda i Banda), wdzierając się na 1 miejsce Radiowej Listy Przebojów Programu I, na kultowej III-ce zajmując nieco gorszą pozycję. Za każdym razem napotykając na informacje o portowym miasteczku Supetar na chorwackiej wyspie Brač - ten przebój brzmiał mi w uszach takie skojarzenie … W Chorwacji bywamy od dobrych kilku lat, za każdym razem stacjonując w innym miejscu i zwiedzając to co w zasięgu. W ten sposób udało nam się już sporo zobaczyć od Istrii po Dubrownik, zaliczając po drodze poza lądem kilka wysp oraz obydwa półwyspy, no ale na Braču jeszcze nas nie było. Już miał być koniec z Chorwacją, rozstanie i zdrada ale myśl o Braču nie dawała spokoju Poznając wyspę wirtualnie coraz bardziej pragnęłam tam trafić. Odbyły się długie rozważania a to dlatego, że kempingi na Braču dogodne dla zestawów z przyczepą nie pozostawiają wielkiego wyboru i trzeba było pójść na pewne ustępstwa, ale o tym napiszę później Mimo wszystko - skrzyknęłam swoją Bandę i ruszyliśmy Wahania co do ostatecznego celu naszej wyprawy trwały jeszcze w drodze do … Czy Superstar okaże się naszą chorwacką super gwiazdą? A Brač wakacyjnym hitem? Na naszym forum wyspa jest praktycznie nieznana i nieopisana dlatego zapraszam do kolejnej mojej relacji a na zachętę w tę podróż podrzucam mały kalejdoskop Cdn …
  4. Witajcie poniżej link do naszej relacji z jednego z wyjazdów do Chorwacji http://www.cro.pl/naturystyczna-chorwacja-alpejska-austria-no-i-niemcy-t38631.html Pozdrawiamy
  5. Tytułem przydługiego wstępu … Za słowami Budki Suflera … „To nie tak miało być, Zupełnie nie tak, Cały świat miał być nasz, Tylko go brać....” A gdzie? No, że w Cro to oczywiste ale najpierw w Alpach trochę. Do dyspozycji mamy 19 dni w terminie 2-20 lipca 2016. Na pierwszą część wszystko zaplanowane, oblukane i postanowione - przez tydzień ganiamy po alpejskich szlakach. Plan bardzo napięty bo co to jest tydzień … ale nie potrafimy tak całkiem wyrzec się Cro, dlatego potem gdzieś blisko zjedziemy nad Jadran aby cieszyć się słońcem i morzem. Trochę bez przekonania celujemy w wyspę Krk, która przegrała rok wcześniej z Istrią. Tu już w zasadzie bez większej spinki … ot pokręcić się po wyspie. Wybrany tylko kemping, na odludziu, otoczony górami, z przytulną plażą i kilkoma innymi w okolicy. Super plan! Miało być tak pięknie a wyszło ... Jeszcze lepiej Choć nie było Alp … no właśnie a czemu? Miałam nie pisać ale kilka osób naciska Zatem zapraszam na wyspę Krk Zanim zdradzę więcej, rzućcie okiem czy warto tu zagościć . cdn.
  6. Witam, tak jak w tytule prosił bym Was o pomoc w zaplanowaniu pierwszej wyprawy z przyczepą. Co jak co ale planowanie nie jest moją mocną stroną tym bardziej pierwszej wyprawy, więc za wszystkie sugestie i porady będę bardzo wdzięczny. A więc start z Norwegii wieczorem 14.07 meta w Chorwacji, powrót przez Budapeszt i Polskę 08.08. Skład to 2+2(chłopcy 15 i 13), zastaw 4x4, 155KM 340Nm masa przekroczy trochę 3,5 tony w związku z czym tylko jeden kierowca. Pierwszy etap Dania i Niemcy to jazda na maxa ile się da, w Austrii chcielibyśmy zaliczyć jakąś malowniczą trasę, może z przejażdzką kolejką linową, ew. tor saneczkowy dla chlopaków, nie więcej niż dwa dni. W Chorwacji raczej tylko odpoczynek na spokojnym zacienionym kempingu. Jak jechać, gdzie spać, co wziąć pod uwagę ? Z góry serdecznie dziękuje za pomoc Pozdrawiam Andrzej
  7. Witam forumowiczów, Od lat jeździmy do Chorwacji ze Śląska przez Cieszyn, Żylinę, Bratysławę, natomiast przez Węgry z ominięciem autostrady przez Rajkę/Mosonmagyarovar, Csorną itd. aż do Redics. Czy w tym roku pojawiły się na tej trasie nowe płatne odcinki dla zestawów poniżej 3,5t? W zeszłym roku prace drogowe szły pełną parą i w kilku miejscach jechaliśmy dwupasmówkami, które bratankowie mogli obecnie potraktować jako odcinki płatne.
  8. Witam wszystkich W zasadzie to powinienem się najpierw przedstawić bo do tej pory raczej nie udzielałem się na tym forum, traktowałem je raczej instrumentalnie jako źródełko wiedzy wszelakiej. Otóż jest nas czworo (ja, żonka, junior nr 1 lat 15 i junior nr 2 lat 4 z hakiem), zwykle jeździ też z nami pies marki Pierdziel-Terrier (chociaż akurat tym razem wyjątkowo do hotelu). Jesteśmy z Chrzanowa (małopolska). Otóż mam taki plan: 23 lipca rano wyjazd z chaty i dojazd na Węgry nad Balaton, tam popas do 25 lipca (2 doby) 25 lipca rano wyjazd znad Balatonu i dojazd do Chorwacji na camping Seget ( www.kamp-seget.hr/en/ ) (rezerwacja na 10 dni) 04 sierpnia rano wyjazd z Seget i ponownie dojazd nad Balaton (miejsce dowolne i niesprecyzowane) lub ewentualnie dalej w stronę domu i spanie na stacji 05 sierpnia rano wyjazd znad Balatonu i dojazd do domu Trasa wg mnie rozpisana "lajtowo" bez zbędnego spinania, w końcu to wakacje :-) Jeżeli ktoś chętny na wspólną podróż zapraszam, zawsze to raźniej :-)
  9. Cześć, wybieram się w sierpniu z przyczepą N132T do północnej Grecji. Będziemy jechać przez Węgry, Serbię, Macedonię, a wracać być może przez Albanię, Czarnogórę i Chorwację. W związku z tym zacząłem poszukiwania nawigacji, ale nie wiem, którą wybrać. Pierwszy mój typ to TOMTOM Start 25 Europa 45 Lifitime Map Update za 499 zł. Zmartwiło mnie jednak, że pokrycie map dla Chorwacji jest tylko częściowe, a dla Albanii, Bośni i Hercegowiny, Czarnogóry, Macedonii i Serbii są tylko główne drogi. Czyli w sumie to wybór kiepski. Drugi mój faworyt to Garmin Nüvi 44LM za 449 zł. Ale tutaj nie mogę znaleźć informacji nt. stopnia pokrycia map dla interesujących mnie krajów. Trzecia nawigacja to Navitel E500 za 299 zł. Problem jest tylko taki, że producent podaje pokrycie map w kilometrach, a nie w procentach: Albania - 19 523 km Bośnia i Hercegowina - 133 621 km Chorwacja - 76 072 km Czarnogóra - 7 034 km Macedonia - 18 813 km Serbia - 54 403 km No i teraz pytanie, czy powyższa liczba km tras w nawigacji to dużo, czy mało? A może polecicie coś innego w budżecie, który jak widzicie wynosi do 500 zł ?
  10. Witam. Szukamy chętnych na wyjazd wakacyjny do Chorwacji w terminie od 10 lub 11 sierpnia do około 28 sierpnia. My w składzie 2+1 startujemy z Kielc i wybieramy się do miejscowości Starigrad Paklenica (około 50 km przed Zadarem) na średniej wielkości, trochę dziki i bardzo tani kemping "JAZ". Byliśmy tam w zeszłym roku, było OK i dlatego chcemy tam wrócić. Zainteresowanych proszę o kontakt na: darwood@poczta.fm Nie robimy żadnych rezerwacji, chodzi nam o towarzystwo w podróży i na miejscu (mile widziane dzieci jako towarzysze zabaw naszej 10letniej córki). Pozdrawiamy Ania i Darek
  11. Startujemy za chwile !!! 14.07 - start po obiedzie 15.07 - byczymy sie na Furdo Szombathely, 16-20 - czołgamy się przez Chorwację i zwiedzamy (Plitvickie, Krka, Szybenik) później leżymy w Drage 2 dni... 21-23 - Albania w okolicy Durres 24-30 - Włochy od dołu do góry (Pompeje, Rzym i Watykan, Piza, La Spezia) 31.07 - 02.08 powrót do domu przez Tyrol... Ktoś zainteresowany wspólnym wyjazdem - proszę pisać i zadawać pytania.... Plan chcemy zrealizowac w conajmniej 75% - jest ruchomy Wyjazd pól na pół na dziko i na campy, albo z tendencją bardziej na dziko ( możemy jednorazowo stacjonować do 4 dni na dziko, na tyle nam pozwala zapas wody)
  12. Witajcie Wybieramy się na bałkany camperem (vw t5) i poszukujemy osób z własnym środkiem transportu do towarzyszenia w podróży (na całą albo na jakieś fragmenty). Wyjazd niskobudżetowy, spanie w camperze na dziko i na kempingach, trochę słoików z Polski Termin wyjazdzu: 21 lipca - 15 sierpnia Trasa przybliżona: Warszawa - Słowacja (przejazdem) - Węgry (przejazdem) - Rumunia! - Serbia - Macedonia - Albania! - Czarnogóra! - Bośnia i Hercegowina - Chorwacja (jak starczy czasu) - Węgry (przejazdem) - Słowacja (przejazdem) - Warszawa. Oczywiście modyfikacje trasy i ilości dni w każdym państwie w zależności od sytuacji i zachwytów nad poszczególnymi miejscami. Generalnie chcemy mocno zwiedzić Rumunię i dobić do morza. Pozdrowienia, Kasia (25l.) i Darek (25l.)
  13. Witam Jakie kempingi polecilibyście na wyspie Krk? Czy ktoś się może wybiera do CRO w sierpniu 2016? pozdrwiam
  14. Dotychczas w Cro odwiedziliśmy Makarską Riwierę – pobyt na kempingu Dole w Zivogosce Blato, z wypadem na Hvar i do Dubrownika, w drodze powrotnej zahaczając o Park Narodowy KrKa – relacji nie było W następnym roku była Szwędaczka po wyspie Pag z wypadem na wyspę Rab, do Zadaru i Ninu, kanionu Zrmanja W kolejnym nadszedł czas na Krainę wina i tysiąca zakrętów - zielony półwysep Peljesac , połączony z wypadem na wyspę Korcula, do Kupari, Popovici, Dubrownika i Mostaru oraz Blagaj w BiH W tym roku urlop krótki – tylko 9 dni łącznie z weekendami. Lipaaa Nie chcieliśmy ryzykować pogodowej wtopy w PL – chcieliśmy ciepłego morza, słońca, cykad!!! ... To co? Istria? KrK? Najbliżej na KrK ale on podobny do Pagu, na którym byliśmy, trzeba zobaczyć coś innego… to co Istria? . Powszechnie panuje taki stereotyp, że kto zaczął od Dalmacji nie zachwyci się tym kawałkiem Cro, tak więc Istrię zostawiałam na tzw. "czarną godzinę" czyli właśnie krótki wypad z uwagi na bliższe położenie. Morze to samo, pogoda też to się skoczy kiedyś na chwilę … "Czarna godzina" nadeszła w tym roku. Gdy rozpoczęłam wirtualne rozeznania przed wyjazdem od razu doszłam do wniosku, że "chwila" to stanowczo za mało na ten półwysep i strasznie mi było żal, że tyle fajnych zakamarków trzeba będzie odpuścić . Szybka kalkulacja – 9 minus 2 na dojazd tam i spowrotem zostaje 7 dni na miejscu Jak żyć ? Lepszy rydz niż nic … decyzja – jedziemy ! T ... Ale dokąd ostatecznie? J ... Premantura T … Ale to najdalszy punkt na Istrii … – prawie 1400 km, bliżej nie ma kempingów, przecież miało być blisko J … No są ale … T … Co ale, zawsze coś wymyślisz , po co dokładać tą stówę … J … Ale tam jest koniec świata taki, noo koniec półwyspu na pewno, i klify i zatoczki i widok na wyspy i miasteczko takie kolorowe jak w Portugalii jakiejś i dobra baza wypadowa bo blisko do Puli a tam jest taki amfiteatr jak w Rzymie i inne piękne miasteczka w zasięgu i najmniejsze miasto na świecie całe z kamienia wieeeesz… i góry Ućka i piękny Rovinj i Kanał Limski jak fiordy normalnie … no po prostu ci mówię tam jest pięknie T … To ty już tam byłaś ? To po co jedziemy ? J … Oj weźźźźźźź No i pojechali Na początek zajawka bo nie wiem kiedy następny odcinek a już chcę się podzielić choć cząstką wspomnień … i tak długo zwlekałam Pół na pół ... na lądzie i na wodzie, trochę zwiedzania i trochę plażowania cdn ...
  15. witam, W nadchodzące wakacje postanowiłem spakować rodzinę i pokulać się w stronę Adriatyku. Konkretnie Chorwacja - na początek jej północna część (coby nie było za daleko) - region Istria. Jeszcze nie zdecydowałem na jaki camping się wybierzemy, przeglądamy narazie cenniki i to co poszczególne campy oferują a muszę przyznać że oferta jest przebogata wybierzemy pewnie któryś z tu wymienionych http://www.chorwacja24.info/campingi/istria co by na nowo nie odkrywać Ameryki... nie spodziewałem się że będziemy mieć dylemat czy na campingu ma być basen ze słodką wodą czy korty tenisowe ;-)) Czy jest coś o czym trzeba szczególnie pamiętać jadąc do Chorwacji camperem? Adaptery? przejściówki, reduktory? pozdrawiam
  16. Witam, mam pytanie. Zna ktoś jakiś ciekawy kemping w okolicach Dubrovnika, w ktorym ktos byl i poleca go? Obojętnie czy bedzie duzy czy maly, tylko chodzi mi poniewaz potrzebuje aby byl wyposazony w wifi, poniewaz musze byc pod stalym zasiegiem internetu. Pozdrawiam.
  17. Witam Serdecznie Wszystkich Forumowiczów! Jest to mój pierwszy post aczkolwiek bacznie śledzę to cudowne forum czerpiąc z niego inspirację do kolejnych wypraw. W tym roku wraz z dziewczyną wybraliśmy się ( z resztą po raz kolejny) na bałkany. Naszym celem była Czarnogóra oraz Chorwacja. Były również plany na Albanię ale kwestia finansowa (przy jedynie dwóch osobach na pokładzie) wzięła górę i podarowaliśmy sobię ten niewątpliwie ciekawy kraj w tym roku. Co to Czarnogóry to dokładnie zwiedziliśmy Zatokę Kotorską wraz z jej wszystkimi Miastami, miasteczkami, mieścinami i wioseczkami. Był plan wybrania się na kanion rzeki Tara, Durmitor ale w tym okresie ( 18.08-29.08) panowały w górach złe warunki atmosferyczne, padały obfite deszcze, występowały burze, gradobicia itp. Jednej nocy nawet burza z gradem zawitała na nasz kemping przy zatoce i na pamiątkę przywieźliśmy rozbitą szybę czołową w naszym busiku... No cóż...ale Czarnogórskie, bezcenne widoki zrekompensowały wydatek poniesiony na naprawę szyby;) Z Montenegro pojechaliśmy do Chorwacji na półwysep Peljesac, a tam na kemping w okolice miasteczka Orebic. Z tego oto miasteczka natomiast przy pomocy promu i dwóch kółek (w sumie czterech bo 2x2) zwiedziliśmy wyspę Korcula wzdłuż linii brzegowej. Ostatnim przystankiem było kemping w okolicy masteczka Drvenik. Były plany na rowerowe zwiedzanie wyspy Hvar ale z braku czasu nie wybraliśmy się tam. Na rowerach przemierzaliśmy dróżki wzdłuż wybrzeża w kierunku Makarskiej zaglądając do wszystkich możliwych miejscowości;) Polecam wszystkich, którzy choć trochę lubią rower zabieranie ze sobą tego środka lokomocji, przy jego pomocy można zobaczyć naprawdę ciekawe miejsca, w które auto nie zawsze mogłoby dotrzeć. Nasz aktywny wypoczynek zaliczam do bardzo udanych!! link do YouTube zawiera fotorelacje z wyprawy - miłego oglądania!! pozdrawiamy;)
  18. Witam. W tym roku wybieram się do Włoch, okolice Wenecji, camping Ca' Savio. Mam pytanie, czy wjeżdżając do Włoch od strony Villach i jadąc z Ca' Savio w stronę Chorwacji(ponieważ tam też mam rezerwację na campngu Zaton - Zaton Holiday Resort) będę we Włoszech przejeżdżał przez tunele? I czy jak tak to są potrzebne dodatkowo jakieś opłaty na przyczepę, żeby przejechać przez tunel? Pozdrawiam.
  19. Bałkany 2013 Termin: 8-28.07.2013 Skład: 4 osoby dorosłe, 1 dziecko 7 lat Zestaw: Seat Alhambra 1,9 TDI, 130KM; przyczepa TEC Travel King 490, 1300 kg DMC, panel solarny 130W, akumulator 150Ah. Zaplanowana trasa: Polska, Słowacja (tranzyt), Węgry, Serbia (tranzyt), Macedonia, Albania, Czarnogóra, Chorwacja, Bośnia i Hercegowina, Chorwacja, Słowenia (tranzyt), Austria (tranzyt), Czechy (tranzyt), Polska. Miejsca noclegu zaplanowane, ale oprócz Węgier zupełnie elastycznie. Planujemy jeść głównie jedzenie przygotowywane w przyczepie z produktów zabranych z Polski z dodatkiem warzyw i owoców miejscowych. Zamierzamy czasami spróbować lokalnej kuchni. Plan pobytu: Odwiedzić przyjaciół Węgrów w Budapeszcie i Szeged. Zobaczyć Skopje, spędzić kilka dni nad jeziorem Ochrydzkim Zobaczyć Albanię i spędzić kilka dni nad jeziorem Szkoderskim Kilka dni w Czarnogórze – Wielka Plaża w Ulcinij, Boka Kotorska Kilkanaście dni Chorwację – Dubrownik, Adriatyk W międzyczasie odwiedzić Medjugorje w Bośni i Hercegowinie Polecam przewodniki Pascala, ale takie grube, bez ilustracji, a w zamian za to, z mnóstwem informacji. Oczywiście oprócz nawigacji trzeba zabrać dobre, dokładne mapy. 8.07.2014. Wyjazd W drogę. Wyjazd z domu (okolice Warszawy) ok. 16:30. Cel – nasi przyjaciele Węgrzy w Budapeszcie. W 2008 roku w dwa tygodnie zjechaliśmy całe Węgry, tak więc teraz tylko małe wspomnienia. Trasa: Częstochowa, Żywiec, Żylina, Martin, Bańska, Zwoleń, Sahy, Budapeszt. Przed północą i przed granicą w Zwardoniu - tankowanie i winieta SK, a następnie wjazd do Słowacji. Do Budapesztu 300 km. Gdzieś koło Martina, postój noclegowy na dużym parkingu. 9.07.2014. Budapeszt O świcie w drogę, po przekroczeniu granicy węgierskiej zakup elektronicznej winiety. Stan dróg na Węgrzech, dobry lub bardzo dobry. Na miejscu jesteśmy ok. 13:30. Nasi przyjaciele, jak zwykle, ugościli nas pysznymi madziarskimi specjałami. Na 15:00 umówieni jesteśmy na zwiedzanie siedziby parlamentu. Plac przed budynkiem w dużym remoncie, ale wewnątrz przepięknie. Potem łazikujemy do zmroku po starej Budzie. Nocleg. Część z nas nocuje w mieszkaniu (co by gospodarzy nie obrazić), część w przyczepie. Zestaw bez rozłączania stoi wśród bloków, na osiedlowym parkingu, zajmując dwa miejsca. 10.07.2013. Szeged Rano pobudka, śniadanko węgierskie i w drogę do Szeged, 180 km. Tam mieszkają rodzice naszych przyjaciół, czyli też nasi przyjaciele. W dzień zwiedzamy Szeged – nie wiem, czy nie bardziej urokliwe niż Budapeszt. Zatrzymujemy się w starym domu gospodarzy, który mamy do dyspozycji. Tam też nocujemy. Zestaw stoi na małej uliczce. Ale wcześniej prawdziwa uczta węgierskich smaków. 11.07.2013 Serbia Rano śniadanko, żegnamy się, tankujemy i przez granicę do Serbii. Serbię mamy tylko przejechać wzdłuż, aby dojechać do Macedonii, do Skopje. Odległość 660km, a więc sporo. Wjeżdżamy na pierwsze przejście graniczne, jak za dawnych lat – szlabany, budki, celnicy, żołnierze, paszporty, etc. Zupełnie zapomnieliśmy jak to kiedyś u nas dawniej bywało. I tu pierwsza przygoda. Wysiadam z samochodu z kompletem dokumentów. Słońce pali, 40 stopni. Przede mną stoi pogranicznik w czarnym uniformie z kałachem na plecach. Wzrost ok. 2 metrów, słuszna postura, dłoń – jak moje trzy. Przegląda leniwie dokumenty i pyta dokąd i po co jedziemy. No więc mówię, że na wypoczynek, zwiedzić całe Bałkany. Mówię, że do Macedonii, potem do Albanii… i w tym momencie zdaję sobie sprawę, że Serbowie i Albańczycy chyba niezbyt się kochają. Zerkam delikatnie na Serba, a on marszczy czoło (myślę sobie – zaraz będzie fajnie…) i pyta: A po kiego czorta do Albanii, tam nic nie ma! I zaśmiał się rubasznie, poklepał mnie delikatnie po plecach, aż poczułem gdzie mam płuca, oddał dokumenty i zasalutował. Podziękowałem i szybciutko wsiadłszy do samochodu odjeżdżamy. W Serbii opłaty drogowe są na bramkach na drogach. Można płacić kartą. Jedziemy z północy na południe, drogą E-75, mijając Novi Sad, Belgrad, Nisz, Preszewo. Stan dróg dobry, tylko miejscami trochę są zniszczone. Zatrzymujemy się przed granicą Macedońską, aby coś zjeść i zatankować. Wjeżdżamy do Macedonii (granica, paszporty) i kierujemy się na Skopje. Opłaty drogowe i stan drogi jak w Serbii. Mamy polecone miejsce na nocleg na przedmieściach Skopje, na parkingu hotelu Best Western Hotel Bellevue (41.996626, 21.552147‎; 41°59'47.9"N 21°33'07.7"E). Skręcamy na parking hotelowy, ok. 1:00 w nocy, piękne, zadbane miejsce. Idziemy do przyczepy, kładziemy się spać. Już usnęliśmy, a tu pojawia się ochroniarz i każe nam zmiatać. Mówi, ze obok jest camping. Jedziemy (w piżamkach) na pobliski duży parking przy stacji benzynowej 600 m dalej po drugiej stronie A2 (41.994393, 21.543667‎; 41°59'39.8"N 21°32'37.2"E), pytamy czy można przenocować i bez problemu kończymy tu noc. 12.07.2014. Skopje Od rana zwiedzamy Skopje. Wjeżdżamy zestawem w środek miasta, parkujemy przy jakimś stadionie i łazimy po mieście. Wrażenia są mieszane. Z jednej strony nowe, monumentalne pomniki, budowle, fontanny. Wszystko co związane z dumą Macedonii, czyli Aleksandrem Macedońskim. Z drugiej strony bieda i takie wrażenie minionej świetności, jakbyśmy przenieśli się do lat 70-tych w Polsce. Z kolejnej strony, stara część miasta z krętymi wąskimi uliczkami, wyłożonymi kamiennymi płytami i kamieniczkami wszelakiej maści, a w nich, a to sklepiki, a to coś do zjedzenia, a to jakiś kościółek prawosławny, a to meczecik, a to kamienny mostek. Bardzo urokliwie. Jemy coś na ulicy, bardzo dobre i jeszcze bardziej tanie. Kolejną atrakcją, którą w Skopje się chwalą, to dom Matki Teresy z Kalkuty. Jak wiadomo m. Teresa była Albanką urodzoną w Skopje właśnie. Zwiedzamy dom rodzinny, w którym teraz jest muzeum i kaplica. Późnym popołudniem wyjeżdżamy ze Skopje. Zamierzamy pojechać nad jezioro Mavrovo, jakieś 100 km, czyli niedaleko. Wiemy, że na zachodnim brzegu jeziora jest dziki kamping. Droga była coraz gorsza, ale jakoś dojechaliśmy (41.680096, 20.736527‎; 41°40'48.4"N 20°44'11.5"E). Na miejscu czyściutkie jeziorko, drzewa, trawa, kilkanaście przyczep, głownie Macedończyków, sklepik w namiocie, cisza, pustka. Kiedy już z trudem ustawiliśmy przyczepę, żeńska część ekipy stwierdziła, że… tu nie zostajemy. Zatopiony stary kościół w jeziorze (41.660052, 20.735470‎; 41°39'36.2"N 20°44'07.7"E) No więc pojechaliśmy dalej, objeżdżając jeziorko dookoła, do następnego punktu podróży, czyli jezioro Ochrydzkie. Niby niedaleko, 130 km, ale jest g. 18:00, a droga słaba, czasami pytamy o drogę, bo nawigacja nie wszędzie sięga. W końcu wydostajemy się z nad Mavrova i jedziemy do Ochrydy. W Ochrydzie jesteśmy ok 23:00, a kampingi są (wiemy, że są dwa) kilkanaście km dalej na południe od miasta. Jedziemy i ok. północy dojeżdżamy do kempingu o nazwie Eleshec (41.038335, 20.805591‎; 41°02'18.0"N 20°48'20.1"E) przy drodze do Elshani. Na kempingu życie wre pełną parą. To nasz pierwszy kemping w tej podróży. Sprawdzamy warunki, pytamy o miejsce i ceny. Warunki takie sobie, ubikacje narciarskie, ale ujdą. Ciepła woda miała być (w następnych dniach nie udało nam się jej uświadczyć). Cena, po krótkich targach, 8 EUR za dobę za cały skład – tak tanio już nigdzie nie będzie. Obsługują mili, młodzi ludzie. Wjeżdżamy, nie szukamy następnego (następny jest 5 km dalej). Idziemy spać. 13.07.2014 Ochrid Rano wstajemy, piękna pogoda. Kemping jest przy jezdni, a po drugiej stronie jezdni - jezioro. Wąska, żwirkowa plaża, jeśli można tak ją nazwać, ale z parasolami, starymi drzewami, jest trochę ludzi, ale cisza i spokój. A woda w jeziorze – cieplutka, krystaliczna, o błękitnym odcieniu, jak w Adriatyku. Super. Do wieczora uprawiamy lenistwo z drobnymi przerwami na jedzenie. Kemping jest trochę dziwny. Jest jakby – stacjonarny, tj. są przyczepy, ale dość stare i jak przyjechały tu 20-30 lat temu tak stoją od tamtej pory. Są obudowane daszkami, altankami, płotkami, żywopłotami. Zupełnie straciły mobilność. Generalnie przyczepy stacjonarne. Wieczorem wyruszamy do Ochrydy. Spore miasteczko o wczasowym, wypoczynkowym charakterze, choć lata świetności, chyba za czasów Jugosławii, ma za sobą. Ogólne wrażenie lepsze niż Skopje. Łazimy starymi uliczkami po kamiennych, wyślizganych płytach. Na jednym z placów, czy na rynku właśnie zaczyna się międzynarodowy festiwal folklorystyczny. Jednym z uczestników jest zespół z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego z Olsztyna. Miło spotkać swoich, tym bardziej, że byli najlepsi! 14.07.2013 Tego dnia zamierzamy dotrzeć na jezioro Szkoderskie, tylko 260 km, więc bułka z masłem. Jak później okazało się, bułka stanęła w gardle. Tymczasem wstajemy o świcie, opuszczamy Elshani, i ponieważ to niedziela, znajdujemy w Ochrydzie katolicki, mały kościół (41°06'40.7"N 20°48'18.5"E; 41.111304, 20.805147) przy ulicy Partizanskiej i idziemy na mszę. Spotykamy polskich żołnierzy (ONZ), którzy stacjonują przy kościele, oraz polkę, która mieszka w Ochrydzie od 40 lat. Przed odjazdem, przy parkingu w mieście, w dość mało okazałej restauracyjce postanawiamy zjeść obiad. Niby nic niezwykłego, ale warto wspomnieć. Restauracyjka wydawała się dość obskurna, na zewnątrz siedzi kilku Macedończyków i popijają piwo. Jak to w tych stronach – chłopy na piwo, baby w domu. Moja żona weszła do środka na rekonesans, ale jak to ona, wejdzie wszędzie, a weszła do kuchni. Generalnie wewnątrz konsternacja, bo nie dość, że kobitek nie ma w restauracji, to ona jeszcze w kuchni. Wyskoczył właściciel, z wyglądu typowy, wielki Turek (jak z filmu: Jak rozpętałem II wojnę…) i pyta czego byśmy sobie zażyczyli. No to my, może jakieś ryby, bo tu jezioro… A on przynosi w misie, świeżutkie ryby i mówi: wybierajcie! Wybraliśmy po wielkim pstrągu i tutejsze zupki. Zanim to wszystko przygotował przyniósł na przystawki jakieś smakowite sery, oliwki, oliwę, chlebuś…, potem te pieczone pstrągi z surówkami… Dość, że jak kończyliśmy, to prawie umieraliśmy. I to wszystko za tak śmieszne pieniądze, że nawet nie pamiętam jakie. Aha „lokal” nazywał się „International Restaurant Europe” (41°06'42.0"N 20°48'17.4"E; 41.111675, 20.804845) Tym sposobem zrobiła się godzina 14:00, ale spokojnie, mamy tylko 260 km. Ruszamy, ok 75 km jeszcze w Macedonii przez Debar, potem granica, paszporty, bez niespodzianek i jesteśmy w Albanii. Jak tu będzie, tyle mitów, stereotypów, jak jest naprawdę? Wybraliśmy drogę z Ochrydy przez Debar, Burrel, Lezhe. Od granicy na wschodzie mamy przejechać do wybrzeża na zachodzie. Prosta droga przez góry, 120 km. No i zaczęło się. Droga, czyli nawierzchnia w zasadzie dobra. Ale góry. Takie góry z wąwozami, przełęczami, serpentynami, tunelikami, mostami, przesmykami itd., żadnych barierek. Widoki piękne, ale droga wyczerpująca. Prędkość maksymalna – 30 km/h. Chyba powinniśmy wybrać inną drogę, przez Elbasan i Tiranę… Do wybrzeża dotarliśmy ok. 22:00, a przed nami jeszcze ok. 60 km. Jedziemy przez Shkoder nocą, miasto żyje, ludzie chodzą, jeżdżą, robią zakupy. Kemping mamy upatrzony, na północ od Shkodry, nad jeziorem w miejscowości Grile, a nazywa się Lake Shkodra Resort (42.138077, 19.466357‎; 42°08'18"N, 19°27'56"E, www.lakeshkodraresort.com). Dobrze oznakowany zjazd z głównej trasy. Wjeżdżamy na kemping dobrze po północy, ale żadnych problemów, właściciel mówi, żebyśmy stanęli gdziekolwiek, rano przestawimy się i załatwimy formalności. Stajemy, wydawało się nam, na skoszonym boisku, i śpimy wyczerpani po górskich eskapadach. 15-17.07.2013 Rano wstajemy i jest cudownie. Kemping wielki jak Stadion Narodowy, ogrodzony, z ochroną. Sanitariaty – nowe, czyściutkie i pachnące. Cena 22 EUR za dobę za załogę. Zestawów na terenie ok. 10 szt. Przemieszczamy się na wolne miejsca pod zadaszeniem wykonanym z trzciny. Jest cień i przewiew. Do jeziora trzeba przejść na koniec kempingu, ok. 40 m, przejść przez furtkę, potem jeszcze 5 m i do wody. Na końcu kempingu są drewniane leżaki z parasolami, ok. 12 szt. w tym ze 2-4 zajęte. Obok na terenie jest restauracyjka (obiad, w właściwie uczta z kilku dań z karafką wina – 34 EUR za 5 osó . Rewelacyjne miejsce dla tych co lubią ciszę, spokój, lenistwo, wodę… Jest tak dobrze, że zostajemy na 3 noce. Polecam to miejsce. 18.07.2013 Będziemy jechać do Czarnogóry, na jakiś kemping na Wielkiej Plaży na południe od Ulcinija. To tylko 60 km, ale już z pokorą podchodzę do odległości na Bałkanach. Przejeżdżamy przez Szkoder, tym razem za dnia. Takie dziwne miasto. Jeżdżą samochody, rowery, skutery, chodzą ludzie, i jakby nie było żadnych zasad ruchu. Najciekawsze doświadczenie chyba opiszę. Jest szeroka, główna jezdnia, po 2 pasy ruchu w każdą stronę, na środku podwójna ciągła. Po obu stronach chodniki, sklepiki, kawiarnie etc., na obu prawych pasach zaparkowane samochody. Samochody jadą lewymi pasami, ruch jest spory. Jedzie Albańczyk lewym pasem, musi w tym miejscu iść na piwo, nie ma gdzie zaparkować, to zatrzymuje się na lewym pasie i idzie na piwo. Ci co jadą musza sobie poradzić. Np. przejechać zestawem po ciągłej na przeciwny pas w wyprzedzić tego, co na piwie. Inne spostrzeżenie z Albanii – tam chyba jest najwięcej myjni samochodowych na świecie. Co kilka kilometrów przy drodze jest jakiś plac z dachem na palach, kilku chłopaków z wężem z wodą i jest myjnia. W Albanii samochody to chyba same 25-35-letnie mercedesy W123, W124, czy 190-tki w idealnym stanie. I umyte. No nic, jedziemy do Czarnogóry. Granica, paszporty, zakup owoców i warzyw przy drodze i docieramy do Ulcinija. Tu już widać, że miejsce turystyczne. Szukamy kempingu. Trafiamy do Tropicany, ale sanitariaty poniżej akceptowalnego poziomu. Obok jest Safari (41.904389,19.265258; 41°54'15.8"N 19°15'54.9"E). Bez rewelacji, ale da się znieść. Typowy kamping, z masą ludzi, przyczep, domków kempingowych, leżaków i parasoli na plaży za pieniądze. Skusiła nas tu zapowiedź piaszczystej plaży. I piach jest, ale jakiś taki ciemny, brudzący. Woda zielonkawa, a nie niebieska. Gdyby w Bałtyku była taka temperatura, byłoby 10 razy lepiej. Zatrzymujemy się w „polskim kąciku” – naszych tu sporo. Na kempingu okazało się, że podczas drogi, gdzieś w czarnogórskim tunelu, wykutym kilofami, musiałem zawadzić przyczepą o skały, ale na tyle delikatnie, ze nie poczułem i co ważniejsze nie rozwaliłem przyczepy. Efekt – zmiażdżona listwa do wciągania przedsionka i co gorsze, popękane duże okno dachowe. Okno zakleiłem taśmą zbrojoną, a przedsionek został w lukach. Kąpiemy się, wylegujemy, ale jutro jedziemy dalej. 19.07.2013 Rano zakupy spożywcze i w drogę. Po drodze, koło Baru, zatrzymujemy się zobaczyć najstarsze drzewo oliwne (42.080211, 19.129394‎; 42°04'48.8"N 19°07'45.8"E). Wg wstępnych planów mieliśmy zatrzymać się gdzieś w Boce Kotorskiej, ale jedziemy dalej. Kolejny punkt wcześniej upatrzony to kemping w Slano, pomyślany jako baza na wypad do Dubrownika i do Medjugorje. Z plaży pod Ulcinijem prawie 200 km jadranką. Cała Boka Kotorska jest przepiękna. Wysokie strome góry schodzące wprost w morze. Jedno wzgórze wyłania się zza poprzedniego, błękit nieba i lazur wody. Szkoda, że nie możemy tu zostać. Po drodze zatrzymaliśmy się za Dubrownikiem przy Orasacu przy kempingu Pod Maslinom (42.699461, 18.006021‎; 42°41'58.1"N 18°00'21.7"E). Nie zostaliśmy tam. Kamping (30EUR) jest ok., ale wjazdy z drogi na kemping i parcele jest dość stromy, skarpa nad morzem. Parcele to takie tarasy. Niby fajnie, zadrzewione, oddzielone. Do morza strome zejście (lub zjazd samochodem) w dół jakieś 600m. Na dole kamienie, beton, barek. Pewnie gdyby było późno i nie mielibyśmy nic w zanadrzu zostalibyśmy, ale jedziemy dalej. Dojeżdżamy to Slano, ale jak trafić na kemping? Niby powinien być 30 m od nas, ale okazuje się, że jesteśmy na Jadrance 30 m wyżej ponad morzem i kempingiem. Nic to, zjeżdżamy z trasy i szukamy. Są 3 lub 4 kempingi, ale malutkie i pełne. Jedziemy do naszego – kemping Bania(42.774428, 17.883966‎; 42°46'27.9"N 17°53'02.3"E). Droga trochę trudna. Szeroka na szerokość przyczepy, prawym skrajem prawie ocieram murki lub krzaki a lewa strona jezdni urywa się od razu w morze, tak ok. 1 m w dół. Niby nie głęboko, ale tu zakręcik, tam mostek i spaść można. Jakieś 3-4 km, koniec dróżki i dojeżdżamy do kempingu. Gaj oliwkowy, trochę zarośnięty, sporo przyczep. Musimy przedzierać się pomiędzy drzewami na dalsze pozycje. Za kempingiem malutki, opuszczony kościółek. Kemping spokojny, czysty. Cena 27 EUR za dobę za zestaw. Będziemy tu 3 noce. Slano, to małe miasteczko nad sporą, jajowatą zatoczką, wbijającą się w ląd. Spokojne miejsce, czyściutka błękitna woda, pływamy, albo leżymy na wielkich głazach. 20.07.2013. Tego dnia moczymy się. Strasznie gorąco. Dopiero po 16:00 słońce mniej daje się we znaki i jedziemy samochodem do Dubrownika. Dubrownik trzeba koniecznie zobaczyć. Wracamy nocą. 21.07.2013 Niedziela Dziś zamierzamy bez przyczepy pojechać do Medjugorje. To osobliwe miejsce i bardzo osobiste przeżycia. Trafiamy na polską mszę na 10:00. Spotykamy przyjaciół. Zabierają nas do Szerokiego Brzegu, do restauracji nad strumieniem, na ucztę. Na noc wracamy do Slano. 22.07.2013 Odjeżdżamy ze Slano i jedziemy dalej przed siebie, chcemy przemieścić się trochę wyżej Chorwacji. Nie mamy już upatrzonych kempingów, zobaczymy co dalej. Nie wjeżdżamy na autostradę, jedziemy nad wybrzeżem. Mijamy Split, zjeżdżamy z trasy w Kastelach, 200 km od Slano. W Statym Kastelu, nad samym morzem, w środku miasta, zatrzymujemy się w kampingu Bilus (43.551610, 16.349726‎; 43°33'05.8"N 16°20'59.0"E). 40 EUR. Na jedną noc, przejazdem, można zostać. Nic szczególnego. Morze obok – wydaje się zdatne do kąpieli, ale później łazimy nocą po miasteczku i okazuje się, że wielkimi rurami prosto do morza spuszczają ścieki. Miasteczko ładne, knajpki, muzyka, zabawa, dużo ludzi. 23-26.07.2013 Rano pakujemy się i jedziemy dalej. 10 km dalej jest Trogir. Parkujemy zestawem na wielkim parkingu i zwiedzamy miasteczko i dość duży targ z owocami, warzywami, oliwami itd. Trogir naprawdę warto zobaczyć. Po południu jedziemy dalej i szukamy kempingu. Trafiamy za Primosten do Kamp Adriatic (43.606919, 15.920302‎; 43°36'24.9"N 15°55'13.1"E). Ale uwaga, na wjeździe do Primosten też jest Camping Adriatic, mały, zapełniony. Tan nasz jest ok. 5 km na północ od Primosten. Wielki, zadbany, czysty, porządny i droższy – 65 EUR. Jako, że miał być ostatni, a wcześniej przyoszczędziliśmy, to zostajemy. Morze błękitne, skałki nad wodą, pod wodą, kolorowe rybki pływają między nogami. Po to właśnie warto jechać na Chorwację. Warunki – super – sklepik, jakieś rozrywki dla dzieci, prysznice nad morzem, parcele spore, zadrzewione, toalety, pralnie, zmywalnie i co tam jeszcze trzeba. Tu już siedzieliśmy do końca. Byliśmy 2 razy wieczorkami w Primosten. Warto. 27.07.2013 Rano pakowanie i odjazd do domu. Do pokonania 1360 km, najkrótsza drogą, przez Zagrzeb, Maribor, Wiedeń, Brno, Ostrawę. Z ciekawostek, to na Chorwackiej autostradzie, gdzieś za Zadarem jest kilkunastokilometrowy podjazd ciągle pod górę. Jadę już ok. 10 km, III bieg, 4 tys. obrotów, 40 stopni na zewnątrz, silnik zaczyna się mocno grzać i nie ma gdzie zjechać. Widzę, że nie przelewki, wszystko, łącznie z olejem gotuje się i przed jakimś tunelem było trochę więcej miejsca na poboczu, więc zatrzymałem się, i bez sensu zgasiłem silnik. Wiatrak chodził dalej, chłodził chłodnicę, aż rozładował akumulator i już nie można zapalić. I stoimy na autostradzie zestawem pod górę przed tunelem. Już mam dzwonić po assistance, aż tu zatrzymuje się kolega z Polski i pomaga. Jedziemy dalej. Gdzieś na dużym, austriackim parkingu nocujemy. 28.07.2013 Z powrotem w domu. Podsumowanie Bardzo udany, 3-tygodniowy wyjazd. Może wydawać mogłoby się, że cały czas spędziliśmy w drodze. Jednak naprawdę odpoczęliśmy, nie lubimy leżeć plackiem w jednym miejscu, wolimy coś zobaczyć. Fajnie jest zatrzymać się w miejscu, gdzie coś jest ciekawego lub po prostu jest pięknie, pobyć chwilę i pojechać dalej. A wrażenia niezapomniane. Na taki wyjazd chyba lepszy byłby kamper, ale cóż… z przyczepą tez można. Nie byliśmy we wszystkich zaplanowanych miejscach, a byliśmy w niezaplanowanych, ale to też zaplanowaliśmy. Ludzie na Bałkanach są mili i życzliwi, szczególnie w „nieturystycznych” miejscach. W tych turystycznych też są mili, ale zawodowo, bo mają, albo mogą mieć korzyść. W „dzikich” miejscach są mili bezinteresownie, albo z ciekawości. Wszystkie opisane miejsca można znaleźć w mapach google, czasami również w street view. Gdybyśmy mieli 5 razy więcej czasu i pieniędzy zobaczylibyśmy: - Serbię, - Jezioro Prespa, obok Ochrydzkiego, z okolicami, - trochę Grecji – Tessaloniki, wybrzeże przy Albanii, - wybrzeże Albanii od Grecji do Czarnogóry, - Podgoricę, Bokę Kotorską z okolicami, Wąwozy w Czarnogórze, - Mostar i Sarajewo, - Trochę więcej Chorwacji – Split, Szybenik, Jeziora Krka, Zadar, Plitvice, może jakieś wyspy. Koszty Cała wyprawa kosztowała 9687zł (co daje 97 zł dziennie za osobę), z czego: - 3150 paliwo, - 1930 kampingi, - 1900 wydatki „niekonieczne” – uczty w restauracyjkach, pamiątki, inne głupoty, - 1130 żywność (również zabrana z Polski), - 900 opłaty drogowe - 677 ubezpieczenia podróżne, zielone karty, gaz, karta CCI.
  20. Witam! To mój pierwszy post na forum, choć od dłuższego czasu podczytujemy wraz z mężem.Jako że za oknem jesiennie i już tęskno jakoś do wakacji chciałam opisać nasza letnią wyprawę. Były to nasze pierwsze wakacje z przyczepą, w dodatku zagranica stąd było trochę stresu ale całość udała się znakomicie i już teraz nie wyobrażamy sobie innego sposobu spędzania urlopu:) Wstepna trasa: Niemcy (m.in. Legoland), Austria, Włochy, Słowenia, Chorwacja Wyjazd : 7.07.2013 - powrót ok 26.07.2013 - łącznie ok 20 dni Załoga: Mama Gosia, Tata Piotr, Jaś (5lat), Staś(12 miesięcy) Sprzęt: Ford Mondeo 2011 2,0 Diesel 140KM, przyczepa Wilk VIDA HTD 450 2013 Jedyną rezerwację jaką zrobiliśmy to na nocleg w Legolandzie - kupiliśmy w sieci bilety na 2 dni i 2 noclegi na campingu - o całej reszcie decydowaliśmy raczej spontanicznie, w trakcie drogi. Dzień 1 - wyjazd z Torunia wczesnym rankiem, dojazd do Lubania, tam wypożyczaliśmy przyczepę, przeładowanie bagaży z przyczepki towarowej do kempingowej, załadunek rowerów na dyszel i ruszamy w dalsza drogę do Niemiec. Wieczorem nocowaliśmy na jednym z parkingów przy autostradzie w okolicy Zwickau. Dzień 2 - dojazd do Zirndorf ok południa, resztę dnia spędziliśmy w Playmobil FunPark - kto kiedykolwiek miał do czynienia z klockami Playmobil bedzie wiedział o co chodzi, taki duży plac zabaw z fajnymi atrakcjami - zamek, pływające tratwy, labirynty, zjeżdżalnie...Bardzo fajna sprawa, bilety ok 11 euro/os. zabawa na cały dzień nocowaliśmy na campingu w bliskiej okolicy - Camping zur Muhle - czysto, schludnie i dość przyjemnie, cenowo tez ok, placilismy ok 24 euro za wszystko. Dzień 3 - przedpołudniem dojazd do Legolandu w okolicach Gunzburga, tam camping mieliśmy zarezerwowany, postawilśmy przyczepkę i udaliśmy się, drogą przez las na teren Legolandu, zabawa do wieczora, nie udało nam się zobaczyć wszystkiego, zmęczeni wróciliśmy na camping. Feriendorf, czyli wioska obok Legolandu gdzie mieścił się camping ale też hotel, różnego rodzaju domki – ma wszystko czego potrzebujesz– kilka rodzajów placów zabaw, staw z plażą i kąpieliskiem, sklep, restauracje. Sam camping też na bardzo dobrym poziomie, cały pobyt w Legolandzie z biletami wstępu na 2 dni i 2 noclegi dla całej naszej rodziny to koszt ok. 150 euro – kupowane wcześniej, na miejscu pewnie drożej Dzien 4 – Legoland – udało się zaliczyć wszystkie atrakcje ale niektóre tylko raz a chciałoby się więcej. Dwa pełne dni to na Legoland absolutne minimum (trzeba wziąć pod uwagę że niestety trochę czasu spędza się w kolejkach) Dzień 5 – wyjazd z Legolandu, dojazd do Bawarii, w okolice dużego jeziora Chimsee, my nocowaliśmy nad mniejszym jeziorem w okolicy Bad Endorf, camping nazywał się Stein, nad jeziorem Simsee. Camping piękny, najlepszy na jakim byliśmy (a jednocześnie jeden z najtańszych), pięknie położony, nad samym jeziorem, z dużą trawiastą plażą, sanitariaty czyściutkie, bardzo zadbane .Było wszystko czego potrzebujesz, cicho, spokojnie.. Dość ciężko tam trafić bo to głęboka wieś ale naprawdę warto. Niestety chyba ma wielu fanów bo z miejscami tam rożnie, w drodze powrotnej tez planowaliśmy tam się zatrzymac i odjechaliśmy z kwitkiem… Płaciliśmy ok. 27 euro/ dobe. Dzień 5-6 camping Stein, spodobało nam się tak że zostaliśmy na dwie noce, w międzyczasie robiliśmy wycieczki rowerowe z przyczepką (dookoła piękne trasy), byliśmy w miejscowości Prien (tam pływaliśmy motorówka po Chiemsee), Ashau (gdzie wjechaliśmy kolejką na szczyt Kampenwand), korzystaliśmy z pięknej pogody i plażowaliśmy nad jeziorem. Naprawdę świetne miejsce i dużo atrakcji dookoła. Ciag dalszy niedługo
  21. Tegoroczne wakacje spędziliśmy na kempingu Lanterna w okolicach Poreca na Istrii. Kemping wyglądał obiecująco w internecie i rzeczywiście był imponujący. W pozornie płaskim miejscu Chorwaci stworzyli potężne miasteczko wakacyjne, w skład którego wchodzi kemping Lanterna, apartamenty Lanterna i kemping naturystyczny Solaris. Całość położona jest bardzo atrakcyjnie na klifowym wybrzeżu. Ukształtowanie zmusza do nachodzenia się z i pod górki, ale ma swoje uroki. W tym roku wybraliśmy trasę przez Łódź, autostradę A1, Czechy, Austrię i Słowenię. Muszę przyznać, że albo Czesi naprawili nieco swoje drogi, albo w tym roku nie zwróciłem szczególnej uwagi na dziury. Nie jest równo, ale da się jechać z przyczepą. Austria - wiadomo, bez zmian. Dobre drogi, szybki przejazd. Słoweńska autostrada, choć najdroższa z powyższych, w pełni rekompensuje cenę komfortem jazdy. Najlepsze parkingi, z przyłączami dla przyczep i kamperów, infrastruktura przygotowana pod turystów. Sam kemping podobał mi się. Do jego plusów zaliczyłbym: + ładne położenie + czystość + miłą obsługę + wspaniałe animacje dla dzieci i dorosłych + dwa kompleksy basenowa + kilkanaście mniejszych lub większych plaż nad morzem + duże i wygodne parcele + bliskość Porecu + 3 duże sklepy na terenie i mnóstwo małych butików + restauracje na terenie + dużo tras spacerowych i rowerowych Minusy: - największym minusem, z którym do tej pory się jeszcze nie spotkałem był przelicznik kursów. Jak wiadomo, ceny w internecie podane są w Euro, a płaci się w kunach. Wychodziło mi 40 euro za dobę, a po ich kursie zapłaciłem 46 euro. Zdzierstwo i tyle. Pozostawia niesmak na koniec. Na przyszłość zastanowię się dwa razy zanim wybiorę kemping w Chorwacji, a już na pewno będę chciał ostateczny cennik w HRK. - tarasowe położenie kempingu męczy, szczególnie jak mieszka się wysoko, a chodzi nad morze. - ceny w marketach kempingowych 2-3x droższe niż np. w Lidlu w Porecu PS. W dziale o Czechach zamieściłem info o kontroli drogowej, która nas spotkała. Mieliśmy też przykrą przygodę w Austrii, gdzie spaliśmy na parkingu przy autostradzie. Zajęliśmy miejsce na autobusów - jedno z dziesięciu. Kiedy rano zbieraliśmy się do wyjazdu podjechał austriacki autobus i zaparkował celowo jakieś 50 cm od naszego zestawu częściowo nas blokując. Kierowca wysiadł i ze złośliwym uśmieszkiem powiedział, że są to miejsca wyłącznie dla autobusów. Nie widział, albo nie chciał widzieć, że w ten sposób utrudnił wyjście swoim pasażerom, którzy zmuszeni byli wychodzić wprost na naszą przyczepę i przeciskać się pomiędzy nią a autobusem. Inne miejsca były wolne, ale bałwan, chciał pokazać swoje. Wszędzie znajdzie się burak.
  22. witajcie, wybieram sie z narzeczona do chorwacji. moze ktos polecic jakis fajny kemping najlepiej bezposrednio nad morzem( z wlasna plaza), szukam czegos kolo 20euro za dobe(jedziemy we 2 z psem). oczekuje tylko zeby byl prad, czyste toalety i fajnie:) nabardziej zalezy mi na kempingach z regionow istria lub cos na północy.
  23. Wybieramy się na do Chorwacji ok.5 lipca 2013 na 3 tygodnie w okolice Peliesac(półwysep), Molunat, pożniej Czarnogóra. Byliśmy tam w tamtym roku i znamy super kampingi w dobrej cenie. Jest atmosfera, czystość, spokój, i wszystko do wypoczynku. Jesteśmy z Krakowa, jedziemy z dziećmi : dziewczynka 8 lat, 6 lat,4 lata,6 miesiecy. Jedziemy T4 i przyczepką. Jeżeli ktoś wyjeżdża w tym czasie to chętnie byśmy się poznali i podróżowali razem. Oczywiście jesteśmy otwarci na propozycje innych ładnych miejsc. Pozdrawiamy. Agnieszka i Janusz
  24. Proponuję Na zlocie w Przybordzinie utworzenie kącika spotkań chorwackich na których mogli byśmy się poznać osobiście wymienić doświadczeniami, omówić kempingi, trasy wyjazdów i być może zaplanować wspólne wyprawy. Mogę wziąć lapta z rzutnikiem i ekran i możemy wyznaczyć jakieś godziny pierwszych spotkań a później to się potoczy samo jak bedzie ciekawie. Widzę po nicach , że wielu z Was bęzie na XIII Zlocie w Przybordzinie. Zapraszam do dyskusji
×